Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna dla fetyszystów męskich stóp
www.FeetFetish.fora.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Siła argumentu" (głównie łaskotki)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tickleguy
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 26 Sty 2018
Posty: 53
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 14:42, 10 Lis 2018    Temat postu: "Siła argumentu" (głównie łaskotki)

Hej,
Po dłuższym okresie braku weny, w końcu udało mi się stworzyć coś nowego. Opowiadanie jest głównie dla fanów łaskotek, ale mam nadzieję, że innych też zainteresuje. Enjoy!

Siła argumentu

Kacper i Janek mieli po 26 lat i byli najlepszymi kumplami, jeszcze ze studiów. Choć studenckie czasy były już za nimi wciąż się blisko przyjaźnili. Dodatkowo łączyło ich to, że już od roku Kacper pracował w firmie ojca Janka.
Spotykali się okazjonalnie, ale raczej regularnie. Tego wieczoru wpadli na siebie na małej domówce u wspólnych przyjaciół. Pare osób i kanapowe oglądanie filmu. W pewnym momencie Janek poruszył temat pracy:
- A jak tam w robocie? – zagaił do Kacpra.
- A idź, nawet mi nie mów. Firma organizuje zajebisty wyjazd szkoleniowy do Londynu. Nie dość, że zajebisty papierek do CV, to jeszcze miesiąc w Londynie za darmo. No i kurde uczysz się rzeczy, które w Polsce mało kto umie. – Kacper stanął nad Jankiem leżącym na kanapie.
- No to chyba zajebiście, nie? – zarechotał Janek.
- Właśnie nie. Twój stary, czyli mój wspaniały szef, nawet nie bierze mnie pod uwagę do tego wyjazdu. Jeden koleś się wygadał. Nie wyśle mnie na bank.
- Eee jesteś młody, chcesz się rozwijać, na pewno wyśle Ciebie, a nie tych starych pryków. Jak znam tatę to jak mu po prostu powiesz, że Ci zależy i sam podejmiesz inicjatywe nie czekając aż Ci zaproponuje, to się zgodzi, serio. Mówię Ci pogadaj po prostu z nim. – Janek puścił do kumpla oko.
- No może, może, pomyślę…
Ktoś zawołał, że film się zaczyna. Kacper chciał się wcisnąć na kanapę, ale Janek zajmował za dużo miejsca.
- Zabieraj te giry na podłogę – powiedział do Janka i chcąc go zmotywować lekko połaskotał jego stopę. Janek od razu zabrał nogi.
- O nie, nie, już zabieram!
- Hoo, nie wiedziałem, że masz takie łaskotki! – zaśmiał się Kacper siadając na kanapie.
- Mam mega! Właściwie to śmieszne, bo mam to po tacie. Oboje tak samo nie możemy znieść łaskotania stóp. – znów zarechotał Janek ale został szybko uciszony, bo film rzeczywiście już się zaczynał.
Kolejny tydzień zleciał dzień za dniem aż do piątku. Firma, w której pracował Kacper nie liczyła dużego zespołu, w piątek większość wybrała możliwość pracy zdalnej z domu, a Ci którzy przyszli i tak wyszli wcześniej. Koło 17 nikogo już nie było, Kacper też kończył i zamierzał się zmywać. Wtedy przypomniał sobie, że Janek doradzał mu rozmowę z szefem o wyjeździe na szkolenie. Teraz była idealna okazja. W firmie był tylko on i Cezary, jego szef, a ojciec Janka. Zawsze zostawał dłużej przed weekendami, żeby parę spraw podomykać.
Zebrał się na odwagę, by zawalczyć o swoją karierę i poszedł do pokoju szefa. Przez uchylone drzwi zobaczył Cezarego przy swoim biurku. Cezary miał 51 lat, brązowe włosy z pokaźnymi zakolami, perfekcyjnie przystrzyżony, gęsty zarost, był ogólnie zadbanym facetem. Tego dnia miał na sobie cienki, opinający czarny golf, ciemne dżinsy i szare sztyblety nad kostkę. Siedział w fotelu z nogami wystawionymi na biurko i przeglądał jakieś papiery. Kacper zapukał nieśmiało.
Rozmowa z szefem nie poszła jednak zupełnie po myśli Kacpra. Starał się wyjaśnić Cezaremu jak bardzo mu na tym zależy i jak wiele to znaczy dla niego i jego przyszłości, jednak Cezary od początku był sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Okazało się, że planuje wysłać na szkolenie Karola, pracownika z najdłuższym stażem. Poirytowało to Kacpra, bo wiedział, że Karolowi na tym nie zależy i wcale nie planuje rozwijać się w tym kierunku. Po paru minutach rozmowy wiedział, że jest na przegranej pozycji i raczej niczego nie ugra. Już miał wychodzić ze spuszczoną głową, gdy nagle o czymś sobie przypomniał.
- Panie Cezary, proszę dać mi jeszcze jedną szansę, by pana przekonać, że to ja powinienem pojechać na to szkolenie. – poprosił.
- Przykro mi Kacper, ale raczej nie zmienię zdania. – odparł Cezary.
- Proszę, ostatnia szansa! Wydaje mi się, że tym argumentem pana przekonam.
- No dobrze. Co to takiego?
- Proszę mi zaufać. Zawrzyjmy prosty układ. – Kacper przełknął z trudem ślinę – Jeśli przez pół godziny nie zdejmie pan nóg z biurka ani na moment ani nie poruszy nimi w znacznym stopniu, Karol pojedzie na szkolenie. Jeśli zaś przed upływem trzydziestu minut zabierze pan nogi, albo podniesie je z biurka, na szkolenie jadę ja.
Cezary zaśmiał się.
- Co to za pomysł? Co to ma do rzeczy?
- Taki eksperyment, który na pewno pana przekona, zobaczy pan. Co panu szkodzi, a dla mnie to bardzo ważne. – nalegał Kacper.
- No dobrze. Jeżeli takie rozwiązanie Cię usatysfakcjonuje i nie będziesz miał żalu, to zgadzam się. – Cezary znów się zaśmiał. – A więc przez trzydzieści minut nie mogę zabrać nóg z biurka, ani podnieść ich w górę, ani wyraźnie nimi poruszyć, czy tak? I to ma mnie przekonać do wyboru Ciebie.
- Dokładnie tak! – ucieszył się Kacper. – W takim razie włączam stoper. – sięgnał po komórkę i nastawił budzik, aby zadzwonił za pół godziny.
Cezary siedział za swoim biurkiem w fotelu z nogami wyłożonymi na biurko tak, że rant biurka był na wysokości jego kolan, więc większość jego nóg była na blacie, a stopy prawie wystawały poza, ale wciąż spoczywały w granicy blatu.
Nic nie mówiąc Kacper wstał z krzesła (dotychczas siedział na krześle naprzeciw Cezarego, po drugiej stronie biurka), stanął nad biurkiem, położył dłonie na prawym sztyblecie szefa i pociągnął za zamek błyskawiczny.
- Co robisz? – zmieszał się Cezary.
- To część eksperymentu. Proszę się nic nie bać i obserwować. – Kacper pociągnał za but szefa i zdjął go z jego stopy. Później bez wahania postąpił tak samo z drugim. Odłożył zdjęte sztyblety obok na biurku i z powrotem usiadł na krześle.
Cezary miał na sobie cienkie, idealnie dopasowane do kształtu stopy skarpetki koloru morskiego (niebieski przechodzący w zielony). Kacper nigdy wcześniej nie widział szefa bez butów. Teraz siedział naprzeciw kształtnych, szerokich podeszw jego stóp w samych skarpetkach, wyraźnie czuł także ich zapach.
Kąciki ust Kacpra uniosły się w szyderczym uśmiechu.
- Gdy ostatnio widziałem się z Jankiem powiedział mi bardzo ciekawą rzecz. – powiedział powoli Kacper. – Panie Cezary, czy to prawda, że zarówno on, jak i pan, macie okropne łaskotki na stopach?
W pierwszej chwili Cezary aż rozchylił usta ze zdziwienia. Zaczął podejrzewać, co wymyślił Kacper. Na pewno nie pozwoli stłamsić swojego autorytetu jako szefa przegrywając tak durny zakład z pracownikiem.
- Oo nie, Kacper, nawet nie próbuj! – starał się brzmieć groźnie.
- Ależ, spokojnie. – Kacper uśmiechnał się jeszcze bardziej szyderczo i zbliżył dłoń do stóp szefa, nie dotykając ich jeszcze. Te poruszyły się nerwowo, ale zgodnie z układem Cezary nie mógł ich cofnąć, ani oderwać od blatu. – Przecież w każdej chwili może pan zabrać nogi. Tyle, że pojadę wtedy do Londynu.
- Nigdzie nie pojedziesz! Absolutnie nie ma mowy! Teraz to na pewno do tego nie dopuszczę! – oburzał się Cezary.
- A ja myślę, że od wyjazdu dzieli mnie parę przejechań palcem po pana podeszwie. – Kacper jak mówił tak zrobił i zaczął przesuwać palcem wskazującym po stopie Cezarego od góry do dołu i z powrotem.
- O nie, proszę, nie… mmmpfffghhh… - Cezary zacisnął zęby i usta. Jego nogi drżały, ale konsekwentnie nie odrywał ich od blatu. Za to jego tułów momentalnie zaczał kręcić się w fotelu nerwowo.
- Po co się męczyć? Wystarczy mnie puścić do Londynu. – mówiąc to Kacper dokładał kolejne palce i przesuwał już po lewej podeszwie Cezarego wszystkimi pięcioma. Czuł pod opuszkami jego ciepłą, wilgotną skarpetkę. Stopy szefa szalały, próbował zasłaniać jedną drugą, machał paluszkami, zaciskał je, ale wytrwale nie zabierał nóg. W końcu Kacper przejechał po jego stopie o jeden raz za dużo:
- Mmmmuuahahaha ehehehe hihi! – Cezary nie mógł już utrzymać zaciśniętej szczęki. – Kacper dość łehehehe błagam wszędzie iiihihihihi wszędzie gdzie chcesz tylko nie po stopach! uhuhuhuhuhu
- To jest wolny kraj, a pan nie jest skrępowany. Proszę zabrać nogi i wyrzucić mnie za drzwi, jeśli coś jest nie tak. – drwił sobie Kacper dodatkowo denerwując Cezarego.
Pięć opuszków wciąż męczyło wrażliwą lewą stopę, podczas gdy jeden palec drugiej dłoni Kacpra rozpoczął wędrówkę po prawej podeszwie. Cezary momentalnie aż podskoczył w fotelu i pisnął. Kacper był zachwycony. Wierzył w słowa Janka, ale nie sądził, że to może aż tak działać na Cezarego, miał go za naprawdę twardego faceta. W sumie Janek też skoczył jak z procy po jednym delikatnym muśnięciu stopy. Widząc grymas cierpienia na twarzy Cezarego, który tak usilnie próbował stłumić śmiech i opanować sytuację, Kacper dokładał kolejne palce na jego prawą podeszwę aż w końcu dziesięć opuszków belitośnie łaskotało stopy jego szefa.
- Ehehehe nie… hahhahehehe proszę, Kacper, już dość uhuhuhuhuhihi – Cezary pocił się i nieprzerwanie wił w fotelu. – Naprawdę… absolutnie zgadzam się na wszystko, tylko nie to… mrahahahaha rób co chcesz ale zostaw stopy yhihihi nienawidzę, nie-na-wi-dzę jak ktoś dotyka moich stóp! ehmmehehe
- Może pan podziękować synkowi. Gdyby nie on, nigdy bym na to nie wpadł. Pozostało panu jeszcze 18 minut. Może trzeba zwiększyć tempo. – do tej pory Kacper po prostu wodził opuszkami po stopach Cezarego bezwiednie, prawie ich nie dotykając. Teraz zaczął konkretnie biegać wszystkimi dziesięcioma palcami, zdecydowanie mocniej przyciskając je do stóp. Cezary zagryzł wargi, chwycił się za głowę i wytrzeszczył oczy. Trwał tak kilka sekund, po czym wybuchnął głośnym śmiechem i zaczął bić pięściami o oparcia fotela.
- BUAHAHAHAHAHHAHA Kacper przestań! Ahahahahhaha musisz przestać! Ohohohohoho eeeeee hahahahaha Ja tego nie mogę wytrzymać!! MMAAAHAHAHAHAHA po prostu nie mogę, tak już mam! AHAHAHAHAHA nie mogę, nie mogę, proszę… - Cezary był w furii, jego pięty jeździły po blacie jak szalone, ale wciąż nie zabrał nóg ani nie oderwał ich od biurka, mimo iż reszta jego ciała rzucała się jak rażona prądem. Zaciskał dłonie na oparciach fotela, albo walił w nie pięsciami. Innym razem chwytał się za głowę, albo zasłaniał sobie usta lub oczy. Podnosił ręce w górę z zaciśniętymi pięściami i wtedy Kacper widział plamy potu pod jego pachami. Pot zrosił mu też czoło. Z oczu poleciało kilka łez. Ledwo mówił przez salwy śmiechu, o próbach zaciśnięcia ust nie było już mowy. Raz potulnie prosił i błagał Kacpra, żeby przestał, raz wściekał się na niego i rzucał „kurwami”. Kacper jednak ani na chwilę nie przestał biegać palcami po jego stopach. Od pięt aż po palce, zmieniał nacisk i tempo, przeskakiwał z miejsca w miejsce, był w tych okrutnych torturach naprawdę profesjonalny. W tej niecodziennej sytuacji ciężko było ocenić upływ czasu. Kacper w pewnej chwili w ogóle o tym zapomniał, bo okropnie spodoało mu się to, w jakiej sytuacji postawił szefa. W końcu zerknął na telefon. Mimo tak wysokiej wrażliwości Cezary wytrzymał już 23 minuty! Kacper był zaskoczony, zostało mu 7 minut. Chociaż facet wychodził z siebie i wyglądał na obłąkanego, wciąż nie zabrał stóp! Zdołał nie oderwać pięt od blatu! Kacper był pod wrażeniem, ale musiał działać. Jednym szybkim ruchem ściągnął Cezaremu skarpetkę. Potem drugą.
- Co Ty…. AHAHAHHA o nie! hehehehe zostaw mi skarpetki! NNIHIHIHIHIHI proszę, nie nie wytrzymam na bosych, na pewno zabiore nogi, nieee! AHAHAHAHAHAHAH IIIIHIHIHIHI Proszę, to już za dużo! – Cezary był już naprawdę na skraju wytrzymałości i dobrze o tym wiedział. W innych okolicznościach dawno zabrałby stopy. Teraz jednak obrona honoru i męskiej dumy zdziałała absulutne cuda, sam nie wierzył, że wciąż siedzi z nogami na biurku. Zniósł już 24 minuty, pozostało tylko 6, ale teraz był bosy.
Kacper zaczął biegać po bosych podeszwach Cezarego jak najlepiej potrafił, szef dławił się śmiechem i wyprawiał prawdziwe cuda z rękami, pociekły mu łzy, a cienki piskliwy głos próbował wypowiedzieć jakieś słowa, choć z marnym skutkiem. Tak upłynęły kolejne dwie minuty, a więc pozostały 4. Kacper zaczynał się denerwować. Na początku był przekonany, że się uda. Szef był czerwony jak burak i totalnie zwariował, ale wciąż nie zabrał stóp.
- No nie, ja muszę jechać do tego Londynu! – wycedził przez zęby Kacper.
Wtedy chwycił ze stojącego na biurku kubka na długopisy ołówek i ostrym, świeżo zastruganym rysikiem zaczął jeździć po bosej podeszwie Cezarego.
- CO JEST?! MMMMMUAHAHAHAHAHAHHAHAHA FUUUCK!!!! – Cezary poderwał się jak rażony prądem na równe nogi, aż wytrącił ołówek z rąk zaskoczonego Kacpra. W sekundę zdołał zabrać nogi z biurka i poderwać się z fotela.
Kacper wciąż siedział na krześle po drugiej stronie biurka z rozchylonymi ze zdziwienia ustami. Cezary stał za biurkiem i ciężko dyszał. Otarł rękawem czoło, potem delikatnie zbadał dłonią materiał swojego golfu pod pachą, poczuł wilgotną plamę. Wzrok miał cały czas wlepiony w Kacpra. W jego oczach była złość i rozgoryczenie. Był zły i na tego młodego gnojka i na siebie. Za to, że dał się tak podpuścić i za to, że brakło mu nieco ponad 3 minuty. Przez jakiś czas nikt nic nie mówił, aż w końcu odezwał się Cezary.
- Jestem facetem honorowym, nie zamierzam teraz zrobić Ci aftery, skoro sam jak stary osioł dałem się wpuścić w kanał. – pierwsze emocje opadły, mógł znów myśleć trzeźwo, bo uczucie łaskotania nie świdrowało mu mózgu. – To wymagało od Ciebie jaj, Kacper. Co prawda była to najbardziej pokręcona i absolutnie w chuj pojebana rzecz, o jakiej w życiu słyszałem, ale trzeba przyznać, że skuteczna, a w sumie to się liczy w biznesie. Nasz układ był pojebany, ale jasny. W poniedziałek zgłoszę Ciebie na to szkolenie. Ale postaram się, żebyś dostał jak najmniej hajsu na wydatki własne jak tylko się da.
Cezary wyciągnął dłoń w stronę Kacpra. Ten wstał i uścisnął ją wyduszając „dziękuję” przez zaciśnięte gardło. Gdy już chciał odejść Cezary bardzo mocno zacisnął jego dłoń.
- Mam nadzieję, że jakkolwiek tego nie nazwać, zostanie to między nami, to raz. Dwa, absolutnie nigdy więcej nie waż się choć na milisekundę dotknąć mojej stopy.
Kacper z trudem przełknął ślinę.
- Absolutnie nigdy w życiu już nie tknę ani pana stopy, ani żadnej innej części ciała. I nikt się nigdy nie dowie o łaskotkach. No chyba, że Janek znów wygada. Dziękuję Panu! No i… przepraszam. – Kacper w końcu wyzwolił się z uścisku Cezarego i czym prędzej wyszedł z jego gabinetu, by już przed budynkiem firmy skakać na ulicy z radości, że jedzie na szkolenie.
Tymczasem Cezary siedział za biurkiem ubierając swoje skarpetki, gdy zadzwonił telefon. To był Janek, jego syn.
- Tato, mogę pożyczyć auto na weekend? – usłyszał w słuchawce głos Janka.
- Jasne syn, dostaniesz auto, ale zawrzemy najpierw mały układ. Wpadnij wieczorem do domu. Zajmie nam to pół godziny…

Chętnie przyjmę wszelkie uwagi, opinie i sugestie! Zapraszam do komentowania i na priv Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
DominikPatryk
początkujący
początkujący



Dołączył: 13 Sie 2018
Posty: 2
Przeczytał: 6 tematów


PostWysłany: Nie 14:50, 11 Lis 2018    Temat postu:

Naprawdę super piszesz, chodzi mi o styl i lekkość, doceniam to bardzo.

Jednak w ogóle mnie nie kręci łaskotanie, a wręcz odrzuca ze względu, że bardzo lubię aspekt dominacyjny tego fetyszu, typu Master - Slave, a niewolnik łaskoczący swojego Pana to by było coś nie tak. Na pewno spodoba się fanom ticklingu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tickleguy
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 26 Sty 2018
Posty: 53
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 11:55, 13 Lis 2018    Temat postu:

Dzięki za miłe słowa, naprawdę przyjemnie to słyszeć, zwłaszcza, że przeczytałeś mimo, że nie Twoje klimaty Very Happy master-slave to z kolei nie do końca moja bajka, ale kto wie, może kiedyś coś naskrobię w tym stylu ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin