Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna dla fetyszystów męskich stóp
www.FeetFetish.fora.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przyjaciel jak brat : Aktualizacja 13.08.2018
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jannos123421
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 60
Przeczytał: 38 tematów


PostWysłany: Śro 22:34, 08 Sie 2018    Temat postu:

Świetne jak zawsze, czekam na kolejne Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 8
Przeczytał: 38 tematów


PostWysłany: Pon 17:20, 13 Sie 2018    Temat postu:

chwilę mnie nie było tutaj w zwiazku
z wakacjami a także spotkaniami z Patrykiem
no ale nic,
mam nadzieję że wybaczycie mi to poślizgnięcie w czasie
w każdym razie wracam z kolejną dawką historii Rolling Eyes


Skończyliśmy na tym, że zaczęliśmy organizować się wraz naszą rodzinką na wspólny wypad nad jezioro; tak przynajmniej było w planach, ja, Patryk i pozostałe sześć osób, w tym dwie dziewczyny. Założenia były dość proste, wynajmujemy dwuosobowe namioty, jakieś ewentualnie śpiwory i takie najbardziej podstawowe wyposażenie, które z łatwością udało nam się dorwać w naszym mieście, szczerze mówiąc myślałem że wyjdzie to trochę drożej. W między czasie udało mi się kilkukrotnie spotkać się na osobności z Patrykiem, ciesząc się naszym wspólnym czasem, mam na myśli jakieś gry na konsoli, wspólne leniuchowanie a także masaże jego pięknych, zadbanych, gładkich stóp. To na prawdę interesujące by połączyć tak gładki dotyk a jednocześnie ten wspaniały zapach, wielkie soczyste paluchy, które miałem ochotę po prostu zassać do moich ust; choć jak już wspominałem nie chciałem bardzo się rozpędzać; to co miałem obecnie w pełni satysfakcjonowało nas obu, a granie przez niego typowego "bad boya" który prostymi rozkazami typu: wąchaj, masuj etc. było bardziej niż satysfakcjonujące, to było prawdopodobnie to czego ja oczekiwałem przez bardzo długi czas, a także spełnienie jego perwersyjnych marzeń, ponadto to świetna zabawa.

Tak więc zbliżał się już ten upragniony termin, początek wakacji; koniec nudnych zajęć szkolnych, obliczania nieistniejących trójkątów wpisanych w koła na kiju - tak matematyka to ten przedmiot, który zawsze sprawiał mi najwięcej problemów, a im większe miałem zaległości tym bardziej nie mogłem zrozumieć niektórych podstaw; dlatego sierpieniowe spotkania każdego roku wraz z 100-ma innymi osobami - nie, nie przesadzam, dokładnie tyle osób zwykle przychodziło w sierpniu - było zupełną normą i dawno już przestałem się tym przejmować; tym razem nie było inaczej ale przynajmniej mogłem trochę odpocząć wraz z Patrykiem i resztą nad spokojnym jeziorem. Tak więc w pierwszym tygodniu po zakończeniu szkolnego obowiązku zebraliśmy się wszyscy na mieście, targając ze sobą podręczne bagaże, przy okazji odwiedzając jakąś Biedronkę w celu zakupienia jakiegoś żarcia, alkoholu oraz papierosów. Pragnę też zauważyć że kiedy masz już te osiemnaście lat to nagle kupowanie piwa i tytoniu przestaje być czymś ekscytującym, co gorsza kiedy masz już wyrobiony dowód osobisty to już nikt, nigdy ale to przenigdy nie zapyta cię o potwierdzenie twojego wieku, tak jakby wszystkie ekspedientki na świecie wiedziały już że na pewno jesteś pełnoletni. To strasznie dołujące, więc kiedy przy tych dużych zakupach zostaliśmy zapytani o dowód Klaudia jakby zupełnie opętana ze szczęścia przebrnęła przez niezbadane lądy swojej torebki by wyjąć dowód osobisty. Na prawdę nawet nie macie pojęcia jak bardzo ją to cieszyło, że w końcu mogła "przyszpanować" tym że ma 18 lat i nie musi kombinować dla nas (jak za dawnych lat) żeby skołować piwo. No więc nasza wesoła gromada załadowała wszystko co możliwe do samochodu naszego kumpla Przemka, przecież nikt nie będzie smażył się na tym gorącu, jednocześnie taszcząc ze sobą tony żarcia i innych niezbędnych do przetrwania rzeczy. Jakimś cudem udało nam się wpakować pięć osób do samochodu, pozostałe cztery osoby Klaudia, Kuba oraz Damian mieli zabrać się z Przemkiem kiedy tamten zawiezie nas na miejsce. Ściśnięci jak sardynki na tylnym siedzeniu musiałem przetrwać między Pauliną, która już w trakcie podróży musiała otworzyć sobie pierwszego browara by wytrwać jakoś w tej dwudziestominutowej podróży, zaś ja przyciśnięty do drzwi samochodu mogłem lekko ocierać się o Patrykową lekko owłosioną pachę, ponieważ jak zawsze nasz "duży" brat musiał rozwalić się na środku z łapami rozwartymi o oparcia, tak jakby musiał pokazać że w tym stadzie to on jest szefem. Kłamstwem by było gdybym narzekał z takiej pozycji, w takim upale nawet mocny antyperspirant nie dałby rady osłonić jego zapachu, tak więc lekko schylił się w jego kierunku by sprawdzić "czy mam wszystko w torbie" choć wiadomo że robiłem to tylko i wyłącznie dlatego by mój nos znalazł się jak najbliżej jego pachy; tak więc spędziłem kilka minut w poszukiwaniu niczego w mojej torbie jednocześnie starając się wyłapać ten męski samczy zapach. Myślę że nikt by tego i tak nie zauważył, wszyscy byli zbyt bardzo skupieni nad krzyczeniem, piciem piwa oraz słuchaniem jakiegoś tandetnego rapu, czy czegokolwiek tam słuchali - poza tym zniosę ten rap, jedynie disco polo może sprawić że chce popełnić automatyczne samobójstwo w celu ochrony resztek moich szarych komórek - tak więc w tak miłej atmosferze jechaliśmy sobie wzdłuż leśnej drogi aż do miejsca niedaleko jeziora, gdzie w spokoju moglibyśmy zostawić ten samochód. Wysiedliśmy zabierając wszystkie rzeczy z bagażnika oraz tylnych siedzeń, zaś Przemek zawrócił w stronę miasta by odebrać resztę naszej ekipy. Droga do jeziora nie zajęła nam zbyt długo, a kiedy tylko tam dotarliśmy to w spokoju mogliśmy rozłożyć nasze namioty oraz wyrzucić całe zaopatrzenie na ziemie w pobliżu czegoś co mogłoby przypominać coś w rodzaju małej "plaży" ale będąc zupełnie szczerym to po prostu ziemia pomieszana z garstkami piachu gdzie hipotetycznie dałoby się posiedzieć; z dala już mogliśmy usłyszeć wołania naszej rodziny, szczególnie donośny głos Klaudii która zdejmowała ubrania w biegu tylko po to by wskoczyć do wody. Tak więc siedząc przy brzegu z piwem oraz gadając o czymś mało szczególnym z Damianem obserwowałem jak cała reszta rozbiera się do majtek żeby wskoczyć do jeziora. Osobiście nie jestem fanem rozbierania się wśród publiki ale siedzenie z piwem nad brzegiem w zupełności mi wystarcza.

Pomimo że mogłem zobaczyć jak moi ludzie taplają się w jeziorze oraz zobaczyć ich bose stopy to i tak moje oczy wędrowały tylko i wyłącznie za Patrykiem, który starał się utrzymać na plecach podczas pływania odsłaniając te swoje cudowne podeszwy stóp. Nie ma nic piękniejszego niż taki widok; a kiedy tylko Damian odszedł ode mnie by wziąć coś z naszych bagażów chwyciłem za swój telefon by zrobić jedną fotkę - wiadomo kogo - unoszącego się na wodzie. Tak już mówiłem wcześniej że wcześniej bałem się że ktoś zobaczy mój zbiór zdjęć na telefonie ale od kiedy go wykasowałem to czasami czułem się że brak mi czegoś, zwłaszcza w samotne wieczory, kiedy przed snem chciałem choć jeszcze raz popatrzeć na jego twarz oraz te boskie stopy, tak więc stwierdziłem że to jedno zdjęcie nie zaszkodzi a może mi umilić którąś noc. Tak więc gapiąc się na nich odpaliłem sobie jakąś muzykę z telefonu, założyłem słuchawki by poczuć tą magię lata; nie żebym nie lubił z nimi spędzać czasu, ale muzyka bardzo mnie relaksuje i jest moją podstawą do picia piwa oraz palenia papierosów; a kiedy jestem podjarany to odbija się to w paczkach fajek; akurat tutaj nie trudno mi się chyba dziwić, przyglądanie się Patrykowi w tych jego niebieskich majtkach do pływania, przez które widać wybrzuszenie jego z pewnością dużych jajek oraz małego przyjaciela, choć mały to może być obraźliwe stwierdzenie, napawało mnie ogromnym szczęściem. Tak właśnie minęło nam parę godzin, mojego szczęścia oraz ich beztroskiej zabawy w wodzie, nie jestem w stanie nawet zliczyć ile razy Klaudia była tamtego dnia podtapiana oraz jej krzyków typu "Kurwa uważajcie na włosy debile" muzyka dla moich uszów. A gdy tylko zrobiło się już trochę zimniej a ich całe ciała drżały od lodowatej wody Patryk stwierdził że dość tych zabaw i trzeba się napić, tak więc wszyscy wyszli z wody i usiedliśmy w małym kółku wcinając czitosy i popijając je warką w akompaniamencie trapowych bitów. Teraz czułem się o wiele swobodniej, szczególnie że w moich żyłach było więcej alkoholu niż krwi, zresztą tak samo jak w ich; rozmowy stały się dużo luźniejsze, pomimo bełkotów, udawało się nawet nawiązać jakieś sensowne konwersacje; wszystko układało się raczej normalnie zanim Przemek dopiero po wielu godzinach stwierdził że zapomniał zabrać swojego namiotu z samochodu, rzucił więc kluczyki w moją stronę, zapytał się czy skoczyłbym i przyniósł ze sobą jego rzeczy bo on nie ma pewności czy się nie przewróci jak wstanie, w sumie tak właśnie wyglądał; odparłem że w sumie spoko, w końcu ile razy oni robili coś o co ich proszę bo jestem zbyt leniwym człowiekiem. Wstałem więc i poszedłem w stronę lasu. Jego samochód znajdował się jakieś pięć minut drogi stąd; w trakcie chwiejnej podróży w stronę auta ktoś szturchnął mnie w ramię, a kiedy się odwróciłem zobaczyłem że jest to Patryk, stwierdził że potowarzyszy mi, bo i tak ludzie tam są już prawie martwi i ciężko się z nimi komunikować, na moje szczęście alkohol szybko mnie puszczał tak więc nawet po pięciu już po godzinie mogłem poczuć się zupełnie normalnie, pomijając fakt że nadal trochę szumiało mi w głowie. Idąc żartowaliśmy sobie z Klaudii oraz tego jak darła się i kopała ich w ramach tego że zniszczyli jej włosy, a raczej je zamoczyli; kobiety i ich problemy życiowe. Zawsze miło mi się spaceruje obok niego, ale fakt tego że jest tylko w swoich majtkach a na ramieniu taszczy ze sobą ręcznik zmieniało trochę moje nastawienie, po prostu spokojnie szliśmy sobie przez las coś ze sobą rechocząc, lecz mało skupiałem się na jakimś konkretnym temacie, jego ciało oraz naturalny zapach był zbyt dobry bym mógł go tak po prostu ignorować. Doszliśmy więc w końcu do auta, poszedłem otworzyć bagażnik kiedy Patryk wczołgał się na tylne siedzenia samochodu, zostały tam jeszcze jakieś paczki papierosów, czipsów i innych produktów spożywczych, podobno miały nam wystarczyć na kilka dni ale widząc to tempo narzucone już tego wieczoru, miałem co do tego wątpliwości. Złapałem jakąś niebieską torbę, która należała do Przemka, żadna inna bowiem tutaj nie została. Obszedłem następnie bagażnik zatrzaskując go z całej siły, żeby mieć pewność że jest szczelnie domknięty, ogólnie zawsze wszystko zamykam dwukrotnie, takie zboczenie, mam jakąś manię upewniania się czy wszystko jest zamknięte, kabaret zaczyna się kiedy zamykam drzwi od domu, potrafię się cofnąć do mieszkania nawet jeśli jestem w połowie drogi gdzieś, by mieć pewność że na sto procent je zamknąłem; nie wiem może powinienem się leczyć. W każdym razie obszedłem bagażnik i stanąłem na przeciwko otwartych tylnych drzwi do samochodu; a ku moim oczom ukazały się ponownie podeszwy Patryka, lekko ubrudzone piaskiem oraz całą jego okazałość leżącą na brzuchu i grzebiącą po siatkach.
"Ej, czego szukasz?" zapytałem zakładając sobie na ramię torbę podróżną.
"Opierdoliłbym jakiegoś batona, coś słodkiego"
"Znów gastro-faza?" westchnąłem wciąż wlepiając się w jego nogi, trwałem przy nich jak zaczarowany, czyli jak zawsze gdy tylko je widzę
"Nie, dzisiaj nie - jeszcze" odparł spoglądając na mnie z szerokim uśmiechem, jednocześnie potrzepując swoimi pięknymi soczystymi paluchami w moją stronę.
"Jeszcze? Masz zamiar jeszcze dzisiaj męczyć swój organizm?"
"A jak tam twoja stopo-faza?" uśmiechnął się i wystawił swoją lewą stopę w moim kierunku, nasze lekko pijane oczy spotkały się a jego uśmiech dosłownie ciągnął mnie ku dole do jego nóg. Zrzuciłem więc torbę na ziemie i uklęknąłem na jednym kolanie przed doskonałością mojego życia. Moja ręka chwyciła jego lewą stopę, kiedy moja druga ręka starała się strzepać piasek który osadził się na jego podeszwach.
"W sumie, całkiem dobrze. popatrzyłem na niego z lekkim czarującym uśmiechem ale wtedy usłyszałem jego głupkowaty śmiech, na prawdę chciałbym kiedyś nagrać jego śmiech by udowodnić wam jak może być to irytujące, choć w sumie był on bardziej donośny, zaś jego stopa lekko odskoczyła. Wtedy zrozumiałem, że ktoś tutaj jest na prawdę wyczulony na tak gwałtowny dotyk. Tak więc pod pretekstem wyczyszczenia jego podeszwy z piachu moje palce zaczęły naprzemiennie gładzić jego stopę wzdłuż, moja ręka lekko zacisnęła się na jego kostce by nie dać mu możliwości by uciec mu przed moimi palcami. Wiedziałem, że Patryk ma łaskotki ale nie sądziłem, że to może być aż tak przyjemne, przyjemne do oglądania jak stara się zabrać nogę i wić się na tylnych siedzeniach z szeroko otwartymi ustami, rechocząc jak dureń.
"Hahaha! Przestań! Haha!" uśmiechnąłem się do siebie w duchu słysząc jego błaganie, które rzadko zdało mi się słyszeć przez tyle lat, jego biedna duża stopa starała się wyrwać, machała w każdą możliwą stronę zaś jego druga noga zaczęła kopać mnie po ręku i klatce piersiowej. Taki duży i męski chłopak, który nie może poradzić sobie z łaskotaniem, to na prawdę urocze; diabelsko urocze; być może na trzeźwo nie odważyłbym się kontynuować mojej zabawy ale teraz nie liczyło się dla mnie zbyt wiele, jego śmiech oraz to bezradne trzepotanie stopami oraz uginanie paluchów było zbyt pociągające. Gdybym tylko miał jakiś grzebień, szczotkę do włosów, cokolwiek! Mogłoby być o wiele zabawniej ale mogłem zdać się tylko na moje palce, które raczej robiły dobrą robotę, szkoda tylko że nie mogłem chwycić jego dwóch stóp równolegle do siebie by móc w pełni pomóc mu doświadczyć tego; Patryk kopał i skakał na fotelach, wykrzywiając swoje ciało i śmiejąc się jak opętany, najlepszy śmiech to nie ten głośny i donośny ale ten, w którym z jego ust wydobywa się tylko syczenie, tak jakby bardzo chciał się śmiać ale nie ma już dostatecznie dużo powietrza w płucach by wydać na świat ten bezradny rechot. A skoro już o tym mowa to przestałem w momencie kiedy widziałem że już zaczyna się dusić, tak więc puściłem jego stopę i zaśmiałem się wstając na równe nogi i przekładając przez ramię torbę. Patryk obrócił się i dysząc, wycierając łzę z prawego oka wyszczerzył się do mnie i potrząsnął głową.
"Nie powiesz, że ci się nie podobało" dodałem pewny siebie i wzruszając ramionami.
"Zajebiste!" dodał po chwili, zabierając ze sobą siatkę z zakupami i wysiadając z auta.
"No tak, wyglądało jakbyś się dobrze bawił" zamknąłem za nim drzwi jak i samochód więc mogliśmy ruszać dalej, wspólnie z bujającymi się na boki wyrośniętymi ptakami w naszych majtkach.
"Hehe.. no nie wiem kto tutaj bawił się lepiej" szturchnął moje ramię i założył swoją rękę wokół mojej szyi
"Przecież dobrze wiesz, że wariuje kiedy widzę twoje stopy, przerabialiśmy to już tysiąc razy"
"Wiem, ale co wolisz, łaskotać je czy służyć im?" moje oczy spojrzały na niego śmiertelnie poważnie, tak jakby zadał mi pytanie dotyczące życia i śmierci, szczerze do tej pory nie wiem co jest lepsze.
"Nie jestem pewien, musiałbym spróbować jeszcze raz" odparłem ze wzruszeniem ramion zanim obaj dostaliśmy kolejnej głupawki śmiejąc się między sobą; ale gdy tylko dotarliśmy do naszego prymitywnego "obozowiska" Patryk rzucił się w stronę naszych kumpli, którzy podkradali jego papierosy, zaś ja rzuciłem torbę przed nos Przemka, którego głowa znajdowała się na ramieniu Pauliny.
"Za późno, chyba już umarł" dodała bez wykazywania jakiejkolwiek emocji.
"Ale to jest trudne, żeby rozbić namiot wcześniej nim rozpocznie się impreza, co my z nim teraz zrobimy" oburzył się jeden z naszych braci, Przemek ma tendencję do zapominania o rzeczach lub po prostu zgonowania w każdym możliwym miejscu, na każdej imprezie - generalnie, on plus alkohol równa się: holowanie go do domu lub zostawienie go w spokoju.

Tak więc już nocą postanowiliśmy pomóc mu rozbić namiot, zaś Paulina miała go pilnować i spać w nim, Klaudia nie była z tego faktu za bardzo szczęśliwa, w sumie te laski zawsze trzymały się razem, jak jakieś pseudo-lesby i z pewnością wolałby plotkować ze swoją koleżanką niż spać obok jakiegoś pijanego w cholerę faceta, no ale tak czy owak musieliśmy się jakoś podzielić i spać po dwie osoby. Namioty nie były zbyt duże tak więc dwie osoby obok siebie to maksymalnie na co można sobie pozwolić. Oczywiście nie muszę tłumaczyć z kim ja dzieliłem namiot. Po prostu pomogliśmy wszystkim dostać się do ich namiotów, podtrzymując niektórych tak by nie wywrócili się prosto na ziemie, zaś drugim wycierając łzy, wiecie jak to jest, ludzie czasami stają się bardzo emocjonalni po alkoholu, sam tak mam; z tym że ja biegam i krzyczę że kocham wszystkich lub uruchamia mi się proces samotnika, w którym siedzę i opłakuje jakieś rzeczy gdzieś z dala od imprezy, ale zazwyczaj trwa to po prostu parę godzin a później wracam sie bawić dalej. Posiedziałem jeszcze na tej prowizorycznej plaży z Klaudią i Patrykiem kiedy już wszyscy inni zgonowali w dwu osobówkach. A skoro już była mowa o emocjonalności to właśnie działo się teraz, ciężko było mi tak po prostu z nimi tam siedzieć, skoro jeszcze godzinę temu mogłem wyłaskotać jego stopę, a teraz tak po prostu tutaj sobie siedzimy i patrzymy się na jezioro, poczułem się niesłychanie rozczulony, gdybym tylko mógł po prostu wtopiłbym się w jego ramię jak jakiś szczeniak, ale nie chciałem robić przypału, w końcu i tak mieliśmy już problemy w grupie oraz jakieś "pomówienia" więc nie starałem się tego jakoś bardziej pogarszać. Tak więc patrzyłem się na niego maślanymi oczami zanim ten wstał i poszedł w stronę namiotu by przygotować sobie swój śpiwór w środku. Zostałem jeszcze chwilę z Klaudią i zaczęliśmy rozmawiać o jej byłych chłopakach, obecnych problemach miłosnych oraz tym, jak bardzo jest zdenerwowana na Przemka, że teraz będzie musiała spać z Kubą, który też już tylko dukał niektóre wyrazy zamiast mówić pełnymi zdaniami. Nic ciekawego, typowe babskie gadanie o tym jak trudno znaleźć dobrego chłopaka, przyszłego męża itd. Tak więc w końcu zebraliśmy się w sobie i poszliśmy do siebie. Gdy tylko wszedłem do wnętrza wiedziałem że ta dwu osobówka aka namiot jest przekłamana, to cholerstwo w środku było jeszcze mniejsze niż się spodziewałem; Patryk leżał już gotowy do snu na swoim śpiworze, podpierając swoją głowę rękami popatrzył się na mnie i powiedział żebym zamknął namiot. Zasunąłem więc go i usiadłem obok niego zdejmując z siebie bluzę, którą nałożyłem na wieczór gdy światło zaszło a tu zrobiło się chłodniej. Kiedy tak siedziałem po turecku odpisując jeszcze na sms-y od mamy, która pytała się jak mi mija koczowanie nad jeziorem, poczułem jak Patryk kładzie swoją nogę na moim udzie i skinął do mnie głową. Wiedziałem więc co mam robić więc z ochotą chwyciłem ponownie jego stopę ale tym razem po to by ją wymasować. Wciąż było to bardzo podniecające i niesamowite, wiem że mogę się powtarzać ale na prawdę tak czuję, choć stało się już bardziej "codziennością" jeżeli tak można to uznać. Patryk zamknął swoje oczy i delikatnie się uśmiechał kiedy moje palce schodziły z jego podeszwy aż do pięty by później zacząć prawdziwy masaż, naciskając jego zmęczoną stopę i wcierając moje palce w te ubrudzone trochę piaskiem idealne kształty. Wszystko odbywało się bez słowa, tak by nie zakłócać spokoju innym a poza tym dobrze wiedziałem co robię, miałem już wprawę tak więc w spokoju pocierałem jego podeszwy, aż w końcu podniósł ją do góry na wysokość mojej twarzy, tak więc chwyciłem rękami jego nogę tak by mógł swobodnie trzymać ją w taki sposób a mój nos rozpoczął wędrówkę po jego mokrej od wody z jeziora oraz brudną od piasku stopę; z zamkniętymi oczami w ciszy wywąchiwałem każdy centymetr od dołu do góry; nie trwało to jednak zbyt długo. W końcu opuścił swoją nogę i z uśmiechem lecz dalej zamkniętymi oczami powiedział cicho "jak chcesz to pocałuj" wtedy moje oczy wypadły z orbity, gdyż trochę chyba nie zrozumiałem tego co miał na myśli, wpatrywałem się w niego zaskoczony lecz po chwili sprostował swoją wypowiedź ".. stopę, pocałuj moją stopę" dodał wzdychając lekko; tak jak powiedziałem po alkoholu bywam emocjonalny więc lekko mnie to zabolało, ale bardzo szybko zrekompensowałem w sobie to uczucie, w końcu po miesiącach masażów oraz wdychania zapachu jego nóg w końcu powiedział to! Więc potaknąłem do siebie i schylając się szybko zostawiłem po dwa ciepłe pocałunki prosto na czubkach jego podeszw. Zapach nie był bardzo mylący ze smakiem, pomimo że parę ziarenek piasku zostało na moich ustach to mogłem poczuć się niesamowicie dobrze, miałem ochotę krzyczeć ze szczęścia, problemem jednak byli ludzie wokół, a poza tym mogłoby być to po prostu bardzo dziwne. Więc gdy tylko stopy mojego brata zostały grzecznie ucałowane na dobranoc, położyłem się obok niego, wtapiając się moimi oczami w jego lekko umięśnione ramiona oraz ten dziecinny wredny uśmieszek. Nie muszę chyba dodawać jak wiele myśli przebiegało przez moją głowę, a także jak bardzo byłem sfrustrowany tym że nie mogę sie nawet obecnie zadowolic, w końcu leżę tóż obok niego, masturbacja byłaby raczej złym pomysłem. Nawet nie wiem kiedy usnąłem, prawdopodobnie między myślami o wielbieniu jego stóp a łaskotaniu go szczotkami do włosów, tak moje myśli są czasami strasznie pokręcone ale nie bez powodu.

Zresztą następny dzień oprócz morderczego kaca niósł za sobą kilka innych wspaniałych rzeczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 8
Przeczytał: 38 tematów


PostWysłany: Pon 19:09, 13 Sie 2018    Temat postu:

A skoro mnie tak dawno nie było to mogę wrzucić obie części

Gdybym miał zatytułować w jakiś sposób ten post to mógłby nazywać się: Morderczy Kac. Dosłownie morderczy, zwykle na kacu strasznie bolą mnie plecy, nie pamiętam żeby kiedykolwiek bolała mnie głowa a jeśli już to bardzo delikatnie, nie wiem w sumie z czym to jest związane, od zawsze tak było; więc gdy tylko rano wstałem pierwsze co poczułem to fakt że moje plecy błagają mnie żebym coś z tym cholery zrobił, zaś druga rzecz jaką zauważyłem to fakt, że te słynne "morning wood" występuje na prawdę i nie tylko ja go doświadczam. Patryk leżał z rozłożonymi nogami, tak więc nic nie mogło zakryć tego namiotu, który dumnie parł na jego bieliznę, tak jakby chciał oznajmić światu to, że jest tutaj i potrzebuje pomocy. Z chęcią zaoferowałbym mu pomoc ale już wczorajsze doznania pozostawiły wielką pustkę w mojej głowie. Oczywiście i tak gapiłem się na to tak długo aż w końcu usłyszałem że ktoś już się obudził; to dziwne, zazwyczaj to ja wstaje bardzo wcześnie. Wychyliłem się więc z namiotu i rozejrzałem się dookoła by zlokalizować źródło tego dźwięku; to była Klaudia, która zbierała puszki wokół jej namiotu, wyglądała tak jakby miała zaraz umrzeć, więc przywitałem się z nią i wyszedłem do niej. Jej twarz była w tragicznym stanie, tak jakby przećpała całą noc lub po prostu jakiś Daniel zbyt głośno chrapał a ona nie mogła z tym nic zrobić. Jej wściekłość nie znała granic, na moje "cześć" odpowiedziała donośnym narzekaniem oraz przekleństwami jakby miała za chwilę zamordować jakąś niewinną osobę, a pod ręką byłem tylko ja. Tak więc przytaknąłem na jej słowa i uśmiechnąłem sie zanim wróciłem do namiotu żeby użyć moich perfum czy też wziąć kilka papierosów. Stanąłem z nią na środku naszego obozowiska i zapaliliśmy po fajce tak by mogła się trochę uspokoić, nasze gadanie obudziło także Paulina oraz Przemka który wyglądał jeszcze gorzej niż reszta; zupełnie zmarnowany chłop usiadł sobie na ziemi i opatulając swoją twarz w rękach również zaczął narzekać na to jak źle się czuje. Tak więc postanowiliśmy zorganizować coś na kaca w posatci jakiegoś dobrego tłustego jedzenia, w tym przypadku była to kiełbasa, a że nie chcieliśmy robić tutaj ogniska ze względu na otaczający nas las to po prostu zjedliśmy ją z musztardą; poza tym brakowało nam już napojów i została tylko woda. Pomimo że zaopatrzyliśmy sie tak dobrze to jak zawsze wszystko musiało wyjść już praktycznie w początek drugiego dnia; nigdy nie możemy się porządnie zorganizować, tak jakbyśmy nie potrafili przewidzieć że to będzie zbyt mało. Kilku naszych wypiło jeszcze piwo na tzw. klina by nie umrzeć od złego samopoczucia, ja postanowiłem sprawdzić co generalnie jeszcze nam tutaj zostało, no i jak się nie myliłem ubyła ogromna ilość alkoholu, paczek papierosów, czipsów już prawie nie było i została kiełbasa oraz jakieś tam batony, które wczoraj zawinął Patryk. Oznajmiłem więc, że dobrze by było jednak wrócić się do miasta po jakiś prowiant i że z pewnością to nie będę ja, bo nie czuje sie z moimi plecami na tyle by dźwigać coś tutaj na piechotę, szczególnie że każdy z nas pił i nie mamy jak użyć samochodu; stwierdziliśmy że tak też będzie trzeba zrobić; jeszcze nie podjęliśmy decyzji a już wiedziałem że chętnych wielu nie będzie; kiedy większość już wyszła z namiotów to wszyscy wyglądali jakby wczoraj coś chciało ich zabić i prawie temu czemuś to wyszło; banda niewyspanych, obolałych ludzi, próbujący zjeść chociaż kawałek kiełbasy, wygląda to jak jakiś oddział który przeszedł piekło w Afganistanie, a tak na prawdę pokonał ich alkohol. Nie brzmi zbyt dumnie. W każdym razie, chcąc czy nie musieliśmy podjąć decyzję, że ktoś musi po prostu pójść po te zapasy; Paulina i Kuba zgłosili się na ochotników, jako że byli chyba najbardziej ogarnięci z tych wszystkich ludzi; Patryk nie wyglądał jakoś szczególnie źle ale faktem jest to że jego lenistwo jest dwukrotnie potężniejsze niż moje. Siedział po prostu ze strapionym wyrazem twarzy, który natychmiast rozpromieniał kiedy zapytałem się go czy chce może wody bo mam jeszcze tutaj kilka butelek, powiedział że właśnie tego szukał, przy okazji dokuczliwie odsłaniając jak mniemam celowo jedną z jego stóp tak bym mógł ją zobaczyć, popatrzyłem na niego kamiennym wzrokiem wręczając mu butelkę, zaś on zaśmiał się i wziął głębokiego łyka, tak jakby nigdy w życiu nie pił. Staraliśmy się ogarnąć całą naszą drużynę na nogi podczas gdy Kuba i Paulina zapisywali na telefonach to co mają kupić po drodze, miasto nie było jakoś bardzo daleko, dwadzieścia minut samochodem to jak czterdzieści minut do godziny na piechotę, szczególnie że nie da się tutaj zbyt szybko jeździć więc z pewnością na prostej trasie dotarlibyśmy tutaj bardziej sprawnie. W każdym razie czułem się tutaj jak cholerna matka Teresa biegając do moich drogich potrzebujących z jedzeniem oraz wodą, byłem dla nich prawdopodobnie jak Jezus w tym miejscu w tym właśnie czasie; napoić spragnionych i te sprawy. Sam czułem się nawet w porządku oprócz tych pleców, które mnie dobijały od kiedy tylko wstałem, najlepiej byłoby się jeszcze położyć na kilka minut więc jak tylko rozdałem wszystko co mieliśmy to powędrowałem do namiotu by tam położyć się jeszcze na chwilę by dać odpocząć plecom. Mogłem słyszeć jak wykłócają się miedzy sobą kto ile płaci i jak oni się z tym wszystkim zabiorą, prawdziwy koncert życzeń, który nie uwzględnia obciążenia siatek na jedną osobę. Założyłem więc słuchawki, głęboko westchnąłem i zapuściłem sobie jakiś spokojny klimat, w odróżnieniu do wczorajszych głośnych potężnych bitów, które mogłyby spowodować natychmiastową interwencje policji gdyby tylko jakiś śmiałek postanowił zadzwonić po gliny. Pamiętam jak parę lat temu za gówniarza raz już się przydarzyła taka sytuacja kiedy siedzieliśmy pod lasem - dlatego nauczyliśmy się siedzieć W lesie zamiast PRZED lasem, to wiele zmienia. Fakt faktem wspominałem już że chudy nie jestem ale gdy tylko zobaczyłem wtedy radiowóz policyjny który skręcał w naszym kierunku to biegłem równie szybko jak te wszystkie lekkoatletki na olimpiadzie, dobrze że przynajmniej tutaj nic takiego się nie wydarzyło; w każdym razie chodzi o adrenalinę, w takich sytuacjach twoje ciało ignoruje fakt, że jesteś ulańcem, albo nie masz jednej nogi - po prostu biegniesz przed siebie tak szybko jak tylko możesz, tak jakbyś ratował swoje życie lub raczej przyjazd twoich rodziców na komisariat, czyli praktycznie to jest to samo.

Leżąc tak i bijąc się z myślami ponownie doświadczyłem tzw. kaca moralnego, zawsze tak mam, po prostu wiem, że niektórych rzeczy nie zrobiłbym lub nie powiedziałbym czegoś na trzeźwo, tak więc wczorajsze łaskotanie oraz ucałowanie jego stóp na dobranoc wydawało się teraz bardzo żenujące, okropnie wręcz, miałem ochotę wziąć i skoczyć na głowę z szóstego piętra myśląc o tym co się stało; z drugiej strony już przywykłem do masażu jego boskich stóp czy też obwąchiwania ich,w końcu pozwolił na to; w sumie to całowanie też było jego pomysłem, wiec nie powinienem zadręczać się tym, a może on odczuwa teraz to samo? Kto wie, nie jestem w stanie zinterpretować co było prawdziwe. Obracałem się więc na moich zbolałych plecach starając się skupić, zamknąłem oczy wsłuchując się w spokojne brzmienie muzyki, chyba nawet zdrzemnąłem się parę minut a przebudziłem się dopiero kiedy Patryk wszedł do namiotu żeby założyć suche majtki. Nie przeszkadzało mi to kiedy się przebierał, starałem się nie podglądać, raz tylko zarzuciłem okiem żeby zobaczyć ten jędrny tyłek, który mignął mi dosłownie w sekundę. W końcu spojrzał się na mnie i przechylił głowę w prawą stronę tak jakby sprawdzał czy jeszcze żyje, zdjąłem więc słuchawki i uniosłem lekko brwi pytając czy czegoś potrzebuje. Potrząsnął głową i przeciągnął się; to było dziwne, żadnego żartu sytuacyjnego? drwiny bądź tekstów o jego stopach? O co chodzi? Zignorowałem to twierdząc że pewnie jego kac morduje go niemiłosiernie i nie ma ochoty na wygłupy, zresztą jak cały ten poligon wojenny który stara się przeżyć do czasu aż dostawa coli i czipsów przybędzie do naszego obozu zagłady. W końcu wstałem i wyszedłem na zewnątrz żeby zobaczyć jak mają się nasi poszkodowani i wiele się nie myliłem, choć już jakaś część z nich zaczęła powoli funkcjonować, znaleźli się już nawet śmiałkowie którzy od rana zamiast wypić to właśnie jedno piwo to znów zaczęli w siebie ładować. Klaudia też sobie radziła na swój sposób, jeżeli kiedykolwiek oglądaliście Orange is the new Black (swoją drogą polecam: kryptoreklama Netflix) to nasza dziewczyna wygląda dziś tak jak Nichols, która szuka swojej działki heroiny, z tym że tutaj chodziło o trawę, chwiejąc się przy Patryku ostatecznie wybłagała go o jedną lufę i jak pięcioletnie dziecko, które dostało prezent z uśmiechem pobiegła żeby usiąść nad jeziorem i wypalić towar. To zupełnie typowe, dziwi mnie jednak to że po prostu się nie wyrzygała, chociaż ja nie znam się na tym aż tak bardzo; Patryk więc zrobił to samo częstując przy tym kogoś z naszych, wzruszyłem ramionami i poszedłem pogadać z Klaudią by upewnić się że żyje. Żyła i to całkiem dobrze, bujając się na skale przed jeziorem uśmiechała się do mnie i mówiła o tym jak tragicznie spędziła tą noc i czuje się jakby miała usnąć na stojąco, szczególnie teraz. W trakcie rozmowy od czasu do czasu odwracałem się w stronę mojego ideału mężczyzny, który próbował freestylować na jakimś bicie wraz z niedobitkami z imprezy; zapaliłem więc kolejnego fajka i wysłuchałem długiej i tragicznej historii o chrapaniu.

Minęła już prawie godzina a po Paulinie i Kubie ani śladu, tak jakby rozpłynęli się w powietrzu wraz z naszymi pieniędzmi oraz zakupami, ludzie zaczęli się już niepokoić, szczególnie że brakowało napojów, no ale nic, może po prostu siatki wypchane wszystkim co możliwe urywały im ręce w trakcie podróży. Wtedy też minąłem się z Patrykiem, który już dobrze "uhahany" wyszczerzył się do mnie i powiedział:
"Jest doobrze" uwielbiam te jego losowe wstawki, które nie nawiązują do żadnego tematu. Skinąłem głową przeglądając jakieś nowe materiały na youtubie nim on szturchnął mnie "Ej a może tak spotkamy się za chwilę o tam" wskazał palcem drugą stronę jeziora, jako że wszędzie wokoło były drzewa to za bardzo nie wiedziałem co może mieć na myśli, poza tym teraz pewnie tych myśli ma bardzo mało. Trochę niezdecydowanie ale jednak powiedziałem że możemy się przejść jak chce. Z tym, że nawet na mnie nie poczekał, gdy tylko wróciłem do wyszukiwania jakichś nowych piosenek to Patryk zniknął mi z oczu a nie było go w naszym obozowisku. Tak więc nie tracąc zbyt wiele czasu a także pragnąc uniknąć kolejnych marudzeń naszych ludzi odnośnie tego, że tamci jeszcze nie wrócili wziąłem papierosy i chciałem już iść gdy nagle zaczepił mnie Damian pytając czy mogę zadzwonić do tamtych żeby się pośpieszyli; moja głowa była bardziej zajęta tym "spotkaniem" na drugiej stronie jeziora niż nad rozmyślaniem czy nasza dwuosobowa drużyna dotarła do sklepu, tak więc bez namysłu dałem mu swój telefon i powiedziałem żeby sam do nich zadzwonił bo ja idę się przejść i rozprostować kości, bo może dzięki temu mój kręgosłup przestanie wariować. Jak dobrze pamiętacie poprzednio dnia zrobiłem zdjęcie Patrykowi kiedy był w jeziorze, więc nie muszę chyba mówić że to będzie ciekawy moment zwrotny.. ale o tym później. Nie dbając oto czy Damian zamierza tylko zadzwonić czy też przeglądać zawartość mojej nokii ruszyłem naokoło w stronę, którą wskazał wcześniej Patryk. Starałem się iść po bardziej zalesionym terenie, tak by tamci nie widzieli gdzie dokładnie się kieruje. Z dala mogłem dostrzec to że Klaudia chwiejąc się na nogach dalej rozpacza nad swoją tragedią, podczas gdy reszta nie ma już nawet siły jej słuchać, bardzo ją lubię ale faktycznie jak się uczepi jakiegoś tematu to będzie go katować do porzygu. Mimo tego powoli brnąłem dalej aż zauważyłem że Patryk też tu jest; siedział na skałach przy lasku co dziwne w swoich okularach przeciwsłonecznych, choć pierwsze co to zauważyłem jego bose stopy oraz te piękne bokserki.
"Stylowo" powiedziałem do niego zakładając ręce na siebie nim usiadłem obok niego na skałce.
"No niee? Mordo ale się czuje dobrze" odpowiedział z szerokim uśmiechem zakładając ręce za głowę i opierając się o skałę; ja przewróciłem tylko oczami bo z tonu jego głosu wiedziałem że high to za małe słowo na określenie tego jak Patryk się teraz czuje. Jako że byliśmy tam tylko we dwójkę to chciałem z nim porozmawiać na temat tego co wczoraj robiliśmy;
"Więc.. no, mam nadzieję że wczoraj nie wyszedłem poza jakiś twój limit" nie bardzo wiedziałem jak rozpoczynać takie rozmowy, taki sposób wydawał się najbardziej korzystniejszy, ale jego odpowiedź była dużo bardziej kojąca. Przechylił głowę w moją stronę i dodał:
"Haa.. co? Ty się pytasz? Wszystko git wariat" nie była to odpowiedź jakaś bardzo rozbudowana lub mająca jakąś drugą głębie, więc ta prostota w zupełności mi wystarczyła. Trochę się uspokoiłem i westchnąłem z ulgą.
"Wydaje mi się czasem, że robimy tak złe rzeczy, że aż mi wstyd
"Wstyd? No ale czego? Ja jestem zadowolony, ty chyba też stwierdził zasuwając swoje okulary na czoło i patrząc się na mnie z niewybredną minął, oczywiście wciąż jest na haju ale tak, ten wzrok potrafiłby skruszyć każdy mój opór.
"Tak! Pewnie że mi się podobało.. nawet to- całowanie twoich stóp dodałem z lekkim zażenowaniem ale póki był w takim stanie jak jest wydawało mi się że prościej się rozmawia na takie tematy, on się nie krępuje a i mi się to trochę udziela, choć nie aż tak bardzo jak jemu.
"Taak?" zapytał przeciągając to słowo tak by wybrzmiało nim powachlował swoimi dużymi palcami u stóp.
"Tak, chyba tak; no znaczy tak; podobało mi się" zaśmiałem się na tą próbę podirytowania mojego dwudniowego już namiotu w spodenkach. Po tych słowach siedzieliśmy chwilę w milczeniu, ale to nie było coś niezręcznego, raczej to wyglądało tak jakbyśmy obaj czegoś chcieli ale nikt z nas nie potrafił tego wyartykułować, chociaż to nie trwało jakoś bardzo długo, Patryk założył nogę na nogę i skinął do mnie łbem z uśmiechem.
"A chciałbyś wylizać te stopy do czysta?" po tych słowach aż cały zadrżałem i zacząłem się z nim śmiać, z tym że ja bardziej nerwowo niż z radochy, którą widać było ewidentnie w jego oczach.
"Haaa! Może, ale nasi wciąż są tam Patryk, trochę mnie to krępuje" na co on zarechotał i podniósł lekko głowę patrząc w stronę jeziora, chociaż krzaki i drzewa doskonale nas kryły to jednak ja wciąż miałem jakieś dziwne przeczucia, co oczywiście wgl nie przekonywało Patryka.
"Braat, chyba się nie zrozumieliśmy" starał się brzmieć bardziej dominująco, choć jego wyraz twarzy i uśmiech totalnie odrealnionego chłopaka mógł trochę kłócić się z tym co właśnie mówi "Powiedziałem liż moje stopy dodał to i lekko się przechylił w moim kierunku z tym wciąż nie gasnącym uśmiechem; co mogę powiedzieć więcej? Gdybym był totalnym chamem i ktoś płaciłby mi za to co tutaj opisuje to teraz wstawiłbym blok reklamowy jak w polsacie ale to się nie stanie. Pomimo że te rozkazy brzmiały mało autentycznie zważywszy na jego stan to nie miałem większych oporów oprócz oczywistego wstydu oraz tego, że gdzieś z tyłu mojej głowy coś mówi mi że mogą być z tego kłopoty. Tak więc spojrzałem się tempo w ziemie z rumieńcem, który prawdopodobnie emitował więcej ciepła niż słońce przez ostatnie tysiąclecie; później wszystko nastąpiło bardzo płynnie, uklęknąłem na piasku, który mieszał się z ziemią i ze wstydem złapałem za jego kostki ale wtedy on pokręcił głową "Liż ale nie dotykaj" teraz byłem już zupełnie rozbity w sobie a coś w moich spodenkach koniecznie chciało zaczerpnąć świeżego powietrza, dosłownie przebijało się przez materiał. Natychmiast skinąłem głową i przybliżyłem się nieco do jego stóp, zapach był taki sam jak zawsze, wciąż ekscytujący i dominujący, sprawiał że niemal natychmiast traciłem całe swoje opory przeciwko temu. Gładkie piękne zadbane stopy z ziarenkami piasku na górze podeszw oraz pomiędzy jego paluchami. Patryk skrzyżował je na sobie w taki sposób że gdyby mój język zaczynał ciągnąć od jego pięty w górę to na czubku jego palców mój język znów spotkałby się z piętą innej stopy. Powoli przyłożyłem swój nos na środek jego stopy nim grzecznie ucałowałem jego piętę jednocześnie pozwalając by piasek wtarł się w moje usta. To było zupełnie popierzone że to właśnie robimy, ale co mogłem teraz zrobić? To jest facet, który jest moim marzeniem od tak dawna a wciągu kilku miesięcy udało mi się zdobyć jego zaufanie na tyle bym mógł teraz je wylizać, tak więc gdy tylko ucałowałem jego piętę wystawiłem swój język i podpierając się rękami na skale ciągnąłem mój ciepły jęzor wzdłuż jego stopy, od samej pięty aż do palców a gdy na nie trafiłem przechylałem lekko głowę w bok tak by móc delektować się dalej jego lewą stopą. Mogłem z siebie wydobyć kilka cichych jęków niezadowolenia, czując jak ziarenki piasku trafiają na mój język ale oprócz tego czułem ten słony smak, choć nie jak domową sól którą znasz z kuchni, trochę bardziej wyrazistą, może z lekka kwaśną; trudno to dokładnie opisać. Kiedy zakończyłem lizanie wzdłuż Patryk machnął swoją stopą tak by lekko mnie spoliczkować. Popatrzyłem się na niego z nieskrywanym zażenowaniem ale jemu to wcale nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie; uśmiechał się i zaciskał usta "liż, liż, smaczna stópka prawda? Smakuje ci?" kpił ze mnie zasłaniając swoje niemal czerwone oczy okularami a ja na jego słowa po prostu potakiwałem głową, ponownie wracając do pięty prawej stopy, dokładnie i bez przerwy ciągnąc język w górę i w górę; zapach wydawał się tak intensywny tak samo jak i doznania smakowe, nie mówiąc już o tym że musiało to po prostu wyglądać bardzo głupio, szczególnie kiedy wysilałem się by dostać się moim pyskiem do jego drugiej podeszwy. Mój kac moralny natychmiast zniknął gdzieś zupełnie tak jak piasek z jego stóp, choć w przypadku piasku dobrze wiem gdzie się znajdował, na moich ustach oraz języku, starałem się go oczywiście wypluwać ale nie chciałem też przerwać gdyż za wszelką cenę chciałem udowodnić, że zasłużyłem sobie na obcowanie z jego nogami właśnie w taki a nie inny sposób. To był mój ostateczny gol życiowy, który mogłem sobie wyobrazić a teraz jestem tutaj a moje usta i język czyszczą jego stopy, tak jakby był moim bogiem, tak jakby należało mu się oddanie należnej czci - brzmi to bardzo górnolotnie ale właśnie tak sobie to wyobrażałem. Starałem się także wtrącić mój język między jego paluchy by wylizać także te trudniej dostępne miejsca, co sprawiało mu ogromną przyjemność, widziałem to w jego ustach jak coraz jaśniej się do mnie uśmiechają. Lizałem te piękne podeszwy na przemian całując je i zostawiając trochę mojej śliny na nich, brałem do ust nawet boki jego stóp, ciągnąc się po nich w górę i w dół i nawet jeśli moja szyja już bolała od ciągłego wyginania i trzymania jej w niewygodnej pozycji to wciąż nie miałem dość, to była moja chwila, pierwsza taka w którą tak bardzo się zaangażowałem. W końcu Patryk poprowadził swoją lewą stopę na mój policzek, starając się mnie docisnąć do drugiej stopy tak więc poddałem się temu i całowałem tam gdzie skierował moje usta, nie dalej nie wyżej, po prostu trzymałem łeb w miejscu całując je już nie tak delikatnie i uroczyście ale bardziej żywiołowo, niemalże wyglądało to jakbym chciał ssać te stopy. Po kilku chwilach Patryk chyba jednak znudził się moim bezwstydnym i ciągłym całowaniem tak więc odtrącił mnie na chwile i spuścił swoje nogi w dół tak by ponownie ubrudzić je w piachu, naciskał na piach z taką siłą iż widziałem jak jego mięśnie pracują z taką parą. Kiedy znów pozwolił mi ujrzeć jego podeszwy znów były całe pokryte piaskiem, nawet gorzej niż poprzednio. Uniosłem wiec łeb i trochę zmęczony a jednocześnie wściekły na niego zapytałem
".. dlaczego?" na co on zupełnie jakby nic się nie stało parsknął śmiechem i ponownie delikatnie spoliczkował mnie swoją bosą stopą, byłem teraz już bardziej zły niż podniecony ale mimo wszystko przycisnąłem swoja głowę do jego stóp starając się wytrzeć je z piachu za pomocą ust, policzków czy w ostateczności języka, co chyba również mu się nie spodobało bo jego stopa ponownie pacnęła mnie w policzek.
"Językiem" powiedział tylko to i ponownie westchnął czekając aż mój język zacznie pracować.

Nie wiem ile dokładnie zajęło mi uproszenie go moim językiem by przestał bawić się ze mną i babrać swoje nogi w piasku ale kiedy w końcu dostatecznie go zadowoliłem mogłem odpocząć przy jego stopach wdychając ten boski zapach, żar z nieba wcale nie pomagał mi podczas tego "odpoczynku" ale w końcu usłyszeliśmy z drugiej strony jeziora okrzyki radości, tak jakby sam bóg zstąpił z nieba, poderwaliśmy się więc na równe nogi i wyszliśmy zza krzaków tak by mieć widok na to co dzieje się po drugiej stronie. To nasi podróżnicy, w końcu wrócili ze sklepu, zlani potem, martwi ale dociągnęli te siatki. Popatrzyliśmy się na siebie i stwierdziliśmy że chyba pora wracać. Droga powrotna nie należała do łatwych, wciąż wypluwałem i wydłubywałem piasek z moich ust, podczas gdy Patryk szedł sobie beztrosko i żartując z tego, choć przyznał że to lizanie stóp to jedno z najlepszych rzeczy jakie go spotkały, co wydawało mi się na tyle dobrą pochwałą by dumnie unieść głowę i maszerować u jego boku; a kiedy dotarliśmy do naszego małego obozowiska nasi bracia i siostry pałaszowali w zakupach, podczas gdy Paulina i Kuba siedzieli nad jeziorem i moczyli swoje zbolałe nogi. Klaudia szalała skacząc z paczką czipsów jakby czekała na to całe swoje życie. My tylko uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy sprawdzić co zostało zakupione. Przy okazji zaczepiłem Damiana by oddał mi mój telefon, ale on wydawał się nieco bardziej dziwny niż zawsze; spojrzał na mnie tym swoim chłodnym wzrokiem i podał telefon bez żadnego słowa. Niezbyt mi się to podobało, no ale każdy ma swoje humory.

Ale kiedy sięgałem po jedzenie w siatce uświadomiłem sobie to co mógł zobaczyć "przypadkowo"
przez przypadkowo mam na myśli zupełnie celowo
dlaczego jestem takim debilem i zamiast cieszyć się tym co mam musiałem zrobić jakieś głupie zdjęcie
i jak mam się z tego wytłumaczyć?

O tym już w następnym wpisie
Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
DominikPatryk
początkujący
początkujący



Dołączył: 13 Sie 2018
Posty: 1
Przeczytał: 7 tematów


PostWysłany: Pon 21:39, 13 Sie 2018    Temat postu:

Ale mega piszesz. Też mam ochotę opisać swoją historię, jak tak czytam te Twoje opowiadania. No, no. Inspirujące. Tyle, że ja nigdy nie przyznałem się mojemu koledze do bycia homo, a on jakoś tak o tym nie myślał, albo nie chciał myśleć. Kiedy odkrył, jakie są moje upodobania, zawsze mówiłem, że "nie, w życiu, no coś Ty", tylko lubię to, co lubię, bo "mam taką murzyńską naturę" i tak ucinałem niewygodne pytania lub obracałem w żart. Very Happy
W każdym razie bardziej traktował mnie jak swojego murzyna niż przyjaciela, bo mu na to pozwalałem coraz to bardziej i wiedział, na co może sobie pozwolić.

Co do OITNB zgadzam się w 100%, właśnie jakieś 2 tygodnie temu skończyłem najnowszy sezon i wspomniana Nichols jakoś wygrzeczniała ostatnio. Szkoda, bo była ciekawsza w poprzednich sezonach.

W każdym razie opowiadania 1 klasa. Aż mi się przypomniały czasy gimnazjum, jakiś 2007 rok, jak przeglądając w łóżku internet po nocach, na mojej pierwszej kolorowej Nokii, natrafiłem na te flagowe dla naszego klimatu opowiadania "U stóp dresiarza" itp. Nie mogłem wtedy zasnąć, a że dzieliłem komputer ze starszym bratem to takie strony oglądałem tylko na telefonie, w zabójczej transmisji danych GPRS czy nawet EDGE. Jaka nostalgia mnie dopadła - jak na 24 - latka przystało. Very Happy

Zbytnio się rozpisałem. Z góry przepraszam. Czekam na kolejne części jak na odcinki OITNB. Mogłeś wszystkie wrzucić za jednym razem, jak robi to Netflix, bo jak coś jest takie dobre, to trudno się czeka. Pozdrawiam. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 8
Przeczytał: 38 tematów


PostWysłany: Wto 10:15, 14 Sie 2018    Temat postu:

@DominikPatryk
Zawsze miło mi się czyta wypowiedzi innych więc nie masz
za co przepraszać, to dobrze, że wywołuje to u ciebie dobre
wspomnienia;

staram się zawsze pisać w taki sposób w jaki opowiadam różne rzeczy
wydaje mi się, że pewne dodatki humorystyczne wplecione w
opowieść brzmią dużo lepiej niż surowy tekst, wydaje się bardziej
barwny i ciekawy - tak sądzę ale jak widzę dużo osób to podziela

a co do OITNB to dalej 4x12 4x13 sprawia że płacze jak małe dziecko
z powodu Poussey; jedna z bardziej barwnych postaci, która nadawała
historii dużo ciepłych barw - a Nichols to od zawsze moja ulubienica.
Może dlatego że tak bardzo kojarzy mi się z moją Klaudią xD

Gdybym miał wstawiać wszystko na raz to musiałbym pobierać
od czytelników abonament skoro ma to być polityka podobna
do ukochanego Netflixa - a poza tym to zawsze zajmuje mi
chwilę czasu by dobrze to opowiedzieć Rolling Eyes

A z pewnością już dzisiaj zostanie dodana następna część


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin