Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna dla fetyszystów męskich stóp
www.FeetFetish.fora.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przyjaciel jak brat : Aktualizacja 11.02.2018
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jannos123421
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 65
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Śro 22:34, 08 Sie 2018    Temat postu:

Świetne jak zawsze, czekam na kolejne Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pon 17:20, 13 Sie 2018    Temat postu:

chwilę mnie nie było tutaj w zwiazku
z wakacjami a także spotkaniami z Patrykiem
no ale nic,
mam nadzieję że wybaczycie mi to poślizgnięcie w czasie
w każdym razie wracam z kolejną dawką historii Rolling Eyes


Skończyliśmy na tym, że zaczęliśmy organizować się wraz naszą rodzinką na wspólny wypad nad jezioro; tak przynajmniej było w planach, ja, Patryk i pozostałe sześć osób, w tym dwie dziewczyny. Założenia były dość proste, wynajmujemy dwuosobowe namioty, jakieś ewentualnie śpiwory i takie najbardziej podstawowe wyposażenie, które z łatwością udało nam się dorwać w naszym mieście, szczerze mówiąc myślałem że wyjdzie to trochę drożej. W między czasie udało mi się kilkukrotnie spotkać się na osobności z Patrykiem, ciesząc się naszym wspólnym czasem, mam na myśli jakieś gry na konsoli, wspólne leniuchowanie a także masaże jego pięknych, zadbanych, gładkich stóp. To na prawdę interesujące by połączyć tak gładki dotyk a jednocześnie ten wspaniały zapach, wielkie soczyste paluchy, które miałem ochotę po prostu zassać do moich ust; choć jak już wspominałem nie chciałem bardzo się rozpędzać; to co miałem obecnie w pełni satysfakcjonowało nas obu, a granie przez niego typowego "bad boya" który prostymi rozkazami typu: wąchaj, masuj etc. było bardziej niż satysfakcjonujące, to było prawdopodobnie to czego ja oczekiwałem przez bardzo długi czas, a także spełnienie jego perwersyjnych marzeń, ponadto to świetna zabawa.

Tak więc zbliżał się już ten upragniony termin, początek wakacji; koniec nudnych zajęć szkolnych, obliczania nieistniejących trójkątów wpisanych w koła na kiju - tak matematyka to ten przedmiot, który zawsze sprawiał mi najwięcej problemów, a im większe miałem zaległości tym bardziej nie mogłem zrozumieć niektórych podstaw; dlatego sierpieniowe spotkania każdego roku wraz z 100-ma innymi osobami - nie, nie przesadzam, dokładnie tyle osób zwykle przychodziło w sierpniu - było zupełną normą i dawno już przestałem się tym przejmować; tym razem nie było inaczej ale przynajmniej mogłem trochę odpocząć wraz z Patrykiem i resztą nad spokojnym jeziorem. Tak więc w pierwszym tygodniu po zakończeniu szkolnego obowiązku zebraliśmy się wszyscy na mieście, targając ze sobą podręczne bagaże, przy okazji odwiedzając jakąś Biedronkę w celu zakupienia jakiegoś żarcia, alkoholu oraz papierosów. Pragnę też zauważyć że kiedy masz już te osiemnaście lat to nagle kupowanie piwa i tytoniu przestaje być czymś ekscytującym, co gorsza kiedy masz już wyrobiony dowód osobisty to już nikt, nigdy ale to przenigdy nie zapyta cię o potwierdzenie twojego wieku, tak jakby wszystkie ekspedientki na świecie wiedziały już że na pewno jesteś pełnoletni. To strasznie dołujące, więc kiedy przy tych dużych zakupach zostaliśmy zapytani o dowód Klaudia jakby zupełnie opętana ze szczęścia przebrnęła przez niezbadane lądy swojej torebki by wyjąć dowód osobisty. Na prawdę nawet nie macie pojęcia jak bardzo ją to cieszyło, że w końcu mogła "przyszpanować" tym że ma 18 lat i nie musi kombinować dla nas (jak za dawnych lat) żeby skołować piwo. No więc nasza wesoła gromada załadowała wszystko co możliwe do samochodu naszego kumpla Przemka, przecież nikt nie będzie smażył się na tym gorącu, jednocześnie taszcząc ze sobą tony żarcia i innych niezbędnych do przetrwania rzeczy. Jakimś cudem udało nam się wpakować pięć osób do samochodu, pozostałe cztery osoby Klaudia, Kuba oraz Damian mieli zabrać się z Przemkiem kiedy tamten zawiezie nas na miejsce. Ściśnięci jak sardynki na tylnym siedzeniu musiałem przetrwać między Pauliną, która już w trakcie podróży musiała otworzyć sobie pierwszego browara by wytrwać jakoś w tej dwudziestominutowej podróży, zaś ja przyciśnięty do drzwi samochodu mogłem lekko ocierać się o Patrykową lekko owłosioną pachę, ponieważ jak zawsze nasz "duży" brat musiał rozwalić się na środku z łapami rozwartymi o oparcia, tak jakby musiał pokazać że w tym stadzie to on jest szefem. Kłamstwem by było gdybym narzekał z takiej pozycji, w takim upale nawet mocny antyperspirant nie dałby rady osłonić jego zapachu, tak więc lekko schylił się w jego kierunku by sprawdzić "czy mam wszystko w torbie" choć wiadomo że robiłem to tylko i wyłącznie dlatego by mój nos znalazł się jak najbliżej jego pachy; tak więc spędziłem kilka minut w poszukiwaniu niczego w mojej torbie jednocześnie starając się wyłapać ten męski samczy zapach. Myślę że nikt by tego i tak nie zauważył, wszyscy byli zbyt bardzo skupieni nad krzyczeniem, piciem piwa oraz słuchaniem jakiegoś tandetnego rapu, czy czegokolwiek tam słuchali - poza tym zniosę ten rap, jedynie disco polo może sprawić że chce popełnić automatyczne samobójstwo w celu ochrony resztek moich szarych komórek - tak więc w tak miłej atmosferze jechaliśmy sobie wzdłuż leśnej drogi aż do miejsca niedaleko jeziora, gdzie w spokoju moglibyśmy zostawić ten samochód. Wysiedliśmy zabierając wszystkie rzeczy z bagażnika oraz tylnych siedzeń, zaś Przemek zawrócił w stronę miasta by odebrać resztę naszej ekipy. Droga do jeziora nie zajęła nam zbyt długo, a kiedy tylko tam dotarliśmy to w spokoju mogliśmy rozłożyć nasze namioty oraz wyrzucić całe zaopatrzenie na ziemie w pobliżu czegoś co mogłoby przypominać coś w rodzaju małej "plaży" ale będąc zupełnie szczerym to po prostu ziemia pomieszana z garstkami piachu gdzie hipotetycznie dałoby się posiedzieć; z dala już mogliśmy usłyszeć wołania naszej rodziny, szczególnie donośny głos Klaudii która zdejmowała ubrania w biegu tylko po to by wskoczyć do wody. Tak więc siedząc przy brzegu z piwem oraz gadając o czymś mało szczególnym z Damianem obserwowałem jak cała reszta rozbiera się do majtek żeby wskoczyć do jeziora. Osobiście nie jestem fanem rozbierania się wśród publiki ale siedzenie z piwem nad brzegiem w zupełności mi wystarcza.

Pomimo że mogłem zobaczyć jak moi ludzie taplają się w jeziorze oraz zobaczyć ich bose stopy to i tak moje oczy wędrowały tylko i wyłącznie za Patrykiem, który starał się utrzymać na plecach podczas pływania odsłaniając te swoje cudowne podeszwy stóp. Nie ma nic piękniejszego niż taki widok; a kiedy tylko Damian odszedł ode mnie by wziąć coś z naszych bagażów chwyciłem za swój telefon by zrobić jedną fotkę - wiadomo kogo - unoszącego się na wodzie. Tak już mówiłem wcześniej że wcześniej bałem się że ktoś zobaczy mój zbiór zdjęć na telefonie ale od kiedy go wykasowałem to czasami czułem się że brak mi czegoś, zwłaszcza w samotne wieczory, kiedy przed snem chciałem choć jeszcze raz popatrzeć na jego twarz oraz te boskie stopy, tak więc stwierdziłem że to jedno zdjęcie nie zaszkodzi a może mi umilić którąś noc. Tak więc gapiąc się na nich odpaliłem sobie jakąś muzykę z telefonu, założyłem słuchawki by poczuć tą magię lata; nie żebym nie lubił z nimi spędzać czasu, ale muzyka bardzo mnie relaksuje i jest moją podstawą do picia piwa oraz palenia papierosów; a kiedy jestem podjarany to odbija się to w paczkach fajek; akurat tutaj nie trudno mi się chyba dziwić, przyglądanie się Patrykowi w tych jego niebieskich majtkach do pływania, przez które widać wybrzuszenie jego z pewnością dużych jajek oraz małego przyjaciela, choć mały to może być obraźliwe stwierdzenie, napawało mnie ogromnym szczęściem. Tak właśnie minęło nam parę godzin, mojego szczęścia oraz ich beztroskiej zabawy w wodzie, nie jestem w stanie nawet zliczyć ile razy Klaudia była tamtego dnia podtapiana oraz jej krzyków typu "Kurwa uważajcie na włosy debile" muzyka dla moich uszów. A gdy tylko zrobiło się już trochę zimniej a ich całe ciała drżały od lodowatej wody Patryk stwierdził że dość tych zabaw i trzeba się napić, tak więc wszyscy wyszli z wody i usiedliśmy w małym kółku wcinając czitosy i popijając je warką w akompaniamencie trapowych bitów. Teraz czułem się o wiele swobodniej, szczególnie że w moich żyłach było więcej alkoholu niż krwi, zresztą tak samo jak w ich; rozmowy stały się dużo luźniejsze, pomimo bełkotów, udawało się nawet nawiązać jakieś sensowne konwersacje; wszystko układało się raczej normalnie zanim Przemek dopiero po wielu godzinach stwierdził że zapomniał zabrać swojego namiotu z samochodu, rzucił więc kluczyki w moją stronę, zapytał się czy skoczyłbym i przyniósł ze sobą jego rzeczy bo on nie ma pewności czy się nie przewróci jak wstanie, w sumie tak właśnie wyglądał; odparłem że w sumie spoko, w końcu ile razy oni robili coś o co ich proszę bo jestem zbyt leniwym człowiekiem. Wstałem więc i poszedłem w stronę lasu. Jego samochód znajdował się jakieś pięć minut drogi stąd; w trakcie chwiejnej podróży w stronę auta ktoś szturchnął mnie w ramię, a kiedy się odwróciłem zobaczyłem że jest to Patryk, stwierdził że potowarzyszy mi, bo i tak ludzie tam są już prawie martwi i ciężko się z nimi komunikować, na moje szczęście alkohol szybko mnie puszczał tak więc nawet po pięciu już po godzinie mogłem poczuć się zupełnie normalnie, pomijając fakt że nadal trochę szumiało mi w głowie. Idąc żartowaliśmy sobie z Klaudii oraz tego jak darła się i kopała ich w ramach tego że zniszczyli jej włosy, a raczej je zamoczyli; kobiety i ich problemy życiowe. Zawsze miło mi się spaceruje obok niego, ale fakt tego że jest tylko w swoich majtkach a na ramieniu taszczy ze sobą ręcznik zmieniało trochę moje nastawienie, po prostu spokojnie szliśmy sobie przez las coś ze sobą rechocząc, lecz mało skupiałem się na jakimś konkretnym temacie, jego ciało oraz naturalny zapach był zbyt dobry bym mógł go tak po prostu ignorować. Doszliśmy więc w końcu do auta, poszedłem otworzyć bagażnik kiedy Patryk wczołgał się na tylne siedzenia samochodu, zostały tam jeszcze jakieś paczki papierosów, czipsów i innych produktów spożywczych, podobno miały nam wystarczyć na kilka dni ale widząc to tempo narzucone już tego wieczoru, miałem co do tego wątpliwości. Złapałem jakąś niebieską torbę, która należała do Przemka, żadna inna bowiem tutaj nie została. Obszedłem następnie bagażnik zatrzaskując go z całej siły, żeby mieć pewność że jest szczelnie domknięty, ogólnie zawsze wszystko zamykam dwukrotnie, takie zboczenie, mam jakąś manię upewniania się czy wszystko jest zamknięte, kabaret zaczyna się kiedy zamykam drzwi od domu, potrafię się cofnąć do mieszkania nawet jeśli jestem w połowie drogi gdzieś, by mieć pewność że na sto procent je zamknąłem; nie wiem może powinienem się leczyć. W każdym razie obszedłem bagażnik i stanąłem na przeciwko otwartych tylnych drzwi do samochodu; a ku moim oczom ukazały się ponownie podeszwy Patryka, lekko ubrudzone piaskiem oraz całą jego okazałość leżącą na brzuchu i grzebiącą po siatkach.
"Ej, czego szukasz?" zapytałem zakładając sobie na ramię torbę podróżną.
"Opierdoliłbym jakiegoś batona, coś słodkiego"
"Znów gastro-faza?" westchnąłem wciąż wlepiając się w jego nogi, trwałem przy nich jak zaczarowany, czyli jak zawsze gdy tylko je widzę
"Nie, dzisiaj nie - jeszcze" odparł spoglądając na mnie z szerokim uśmiechem, jednocześnie potrzepując swoimi pięknymi soczystymi paluchami w moją stronę.
"Jeszcze? Masz zamiar jeszcze dzisiaj męczyć swój organizm?"
"A jak tam twoja stopo-faza?" uśmiechnął się i wystawił swoją lewą stopę w moim kierunku, nasze lekko pijane oczy spotkały się a jego uśmiech dosłownie ciągnął mnie ku dole do jego nóg. Zrzuciłem więc torbę na ziemie i uklęknąłem na jednym kolanie przed doskonałością mojego życia. Moja ręka chwyciła jego lewą stopę, kiedy moja druga ręka starała się strzepać piasek który osadził się na jego podeszwach.
"W sumie, całkiem dobrze. popatrzyłem na niego z lekkim czarującym uśmiechem ale wtedy usłyszałem jego głupkowaty śmiech, na prawdę chciałbym kiedyś nagrać jego śmiech by udowodnić wam jak może być to irytujące, choć w sumie był on bardziej donośny, zaś jego stopa lekko odskoczyła. Wtedy zrozumiałem, że ktoś tutaj jest na prawdę wyczulony na tak gwałtowny dotyk. Tak więc pod pretekstem wyczyszczenia jego podeszwy z piachu moje palce zaczęły naprzemiennie gładzić jego stopę wzdłuż, moja ręka lekko zacisnęła się na jego kostce by nie dać mu możliwości by uciec mu przed moimi palcami. Wiedziałem, że Patryk ma łaskotki ale nie sądziłem, że to może być aż tak przyjemne, przyjemne do oglądania jak stara się zabrać nogę i wić się na tylnych siedzeniach z szeroko otwartymi ustami, rechocząc jak dureń.
"Hahaha! Przestań! Haha!" uśmiechnąłem się do siebie w duchu słysząc jego błaganie, które rzadko zdało mi się słyszeć przez tyle lat, jego biedna duża stopa starała się wyrwać, machała w każdą możliwą stronę zaś jego druga noga zaczęła kopać mnie po ręku i klatce piersiowej. Taki duży i męski chłopak, który nie może poradzić sobie z łaskotaniem, to na prawdę urocze; diabelsko urocze; być może na trzeźwo nie odważyłbym się kontynuować mojej zabawy ale teraz nie liczyło się dla mnie zbyt wiele, jego śmiech oraz to bezradne trzepotanie stopami oraz uginanie paluchów było zbyt pociągające. Gdybym tylko miał jakiś grzebień, szczotkę do włosów, cokolwiek! Mogłoby być o wiele zabawniej ale mogłem zdać się tylko na moje palce, które raczej robiły dobrą robotę, szkoda tylko że nie mogłem chwycić jego dwóch stóp równolegle do siebie by móc w pełni pomóc mu doświadczyć tego; Patryk kopał i skakał na fotelach, wykrzywiając swoje ciało i śmiejąc się jak opętany, najlepszy śmiech to nie ten głośny i donośny ale ten, w którym z jego ust wydobywa się tylko syczenie, tak jakby bardzo chciał się śmiać ale nie ma już dostatecznie dużo powietrza w płucach by wydać na świat ten bezradny rechot. A skoro już o tym mowa to przestałem w momencie kiedy widziałem że już zaczyna się dusić, tak więc puściłem jego stopę i zaśmiałem się wstając na równe nogi i przekładając przez ramię torbę. Patryk obrócił się i dysząc, wycierając łzę z prawego oka wyszczerzył się do mnie i potrząsnął głową.
"Nie powiesz, że ci się nie podobało" dodałem pewny siebie i wzruszając ramionami.
"Zajebiste!" dodał po chwili, zabierając ze sobą siatkę z zakupami i wysiadając z auta.
"No tak, wyglądało jakbyś się dobrze bawił" zamknąłem za nim drzwi jak i samochód więc mogliśmy ruszać dalej, wspólnie z bujającymi się na boki wyrośniętymi ptakami w naszych majtkach.
"Hehe.. no nie wiem kto tutaj bawił się lepiej" szturchnął moje ramię i założył swoją rękę wokół mojej szyi
"Przecież dobrze wiesz, że wariuje kiedy widzę twoje stopy, przerabialiśmy to już tysiąc razy"
"Wiem, ale co wolisz, łaskotać je czy służyć im?" moje oczy spojrzały na niego śmiertelnie poważnie, tak jakby zadał mi pytanie dotyczące życia i śmierci, szczerze do tej pory nie wiem co jest lepsze.
"Nie jestem pewien, musiałbym spróbować jeszcze raz" odparłem ze wzruszeniem ramion zanim obaj dostaliśmy kolejnej głupawki śmiejąc się między sobą; ale gdy tylko dotarliśmy do naszego prymitywnego "obozowiska" Patryk rzucił się w stronę naszych kumpli, którzy podkradali jego papierosy, zaś ja rzuciłem torbę przed nos Przemka, którego głowa znajdowała się na ramieniu Pauliny.
"Za późno, chyba już umarł" dodała bez wykazywania jakiejkolwiek emocji.
"Ale to jest trudne, żeby rozbić namiot wcześniej nim rozpocznie się impreza, co my z nim teraz zrobimy" oburzył się jeden z naszych braci, Przemek ma tendencję do zapominania o rzeczach lub po prostu zgonowania w każdym możliwym miejscu, na każdej imprezie - generalnie, on plus alkohol równa się: holowanie go do domu lub zostawienie go w spokoju.

Tak więc już nocą postanowiliśmy pomóc mu rozbić namiot, zaś Paulina miała go pilnować i spać w nim, Klaudia nie była z tego faktu za bardzo szczęśliwa, w sumie te laski zawsze trzymały się razem, jak jakieś pseudo-lesby i z pewnością wolałby plotkować ze swoją koleżanką niż spać obok jakiegoś pijanego w cholerę faceta, no ale tak czy owak musieliśmy się jakoś podzielić i spać po dwie osoby. Namioty nie były zbyt duże tak więc dwie osoby obok siebie to maksymalnie na co można sobie pozwolić. Oczywiście nie muszę tłumaczyć z kim ja dzieliłem namiot. Po prostu pomogliśmy wszystkim dostać się do ich namiotów, podtrzymując niektórych tak by nie wywrócili się prosto na ziemie, zaś drugim wycierając łzy, wiecie jak to jest, ludzie czasami stają się bardzo emocjonalni po alkoholu, sam tak mam; z tym że ja biegam i krzyczę że kocham wszystkich lub uruchamia mi się proces samotnika, w którym siedzę i opłakuje jakieś rzeczy gdzieś z dala od imprezy, ale zazwyczaj trwa to po prostu parę godzin a później wracam sie bawić dalej. Posiedziałem jeszcze na tej prowizorycznej plaży z Klaudią i Patrykiem kiedy już wszyscy inni zgonowali w dwu osobówkach. A skoro już była mowa o emocjonalności to właśnie działo się teraz, ciężko było mi tak po prostu z nimi tam siedzieć, skoro jeszcze godzinę temu mogłem wyłaskotać jego stopę, a teraz tak po prostu tutaj sobie siedzimy i patrzymy się na jezioro, poczułem się niesłychanie rozczulony, gdybym tylko mógł po prostu wtopiłbym się w jego ramię jak jakiś szczeniak, ale nie chciałem robić przypału, w końcu i tak mieliśmy już problemy w grupie oraz jakieś "pomówienia" więc nie starałem się tego jakoś bardziej pogarszać. Tak więc patrzyłem się na niego maślanymi oczami zanim ten wstał i poszedł w stronę namiotu by przygotować sobie swój śpiwór w środku. Zostałem jeszcze chwilę z Klaudią i zaczęliśmy rozmawiać o jej byłych chłopakach, obecnych problemach miłosnych oraz tym, jak bardzo jest zdenerwowana na Przemka, że teraz będzie musiała spać z Kubą, który też już tylko dukał niektóre wyrazy zamiast mówić pełnymi zdaniami. Nic ciekawego, typowe babskie gadanie o tym jak trudno znaleźć dobrego chłopaka, przyszłego męża itd. Tak więc w końcu zebraliśmy się w sobie i poszliśmy do siebie. Gdy tylko wszedłem do wnętrza wiedziałem że ta dwu osobówka aka namiot jest przekłamana, to cholerstwo w środku było jeszcze mniejsze niż się spodziewałem; Patryk leżał już gotowy do snu na swoim śpiworze, podpierając swoją głowę rękami popatrzył się na mnie i powiedział żebym zamknął namiot. Zasunąłem więc go i usiadłem obok niego zdejmując z siebie bluzę, którą nałożyłem na wieczór gdy światło zaszło a tu zrobiło się chłodniej. Kiedy tak siedziałem po turecku odpisując jeszcze na sms-y od mamy, która pytała się jak mi mija koczowanie nad jeziorem, poczułem jak Patryk kładzie swoją nogę na moim udzie i skinął do mnie głową. Wiedziałem więc co mam robić więc z ochotą chwyciłem ponownie jego stopę ale tym razem po to by ją wymasować. Wciąż było to bardzo podniecające i niesamowite, wiem że mogę się powtarzać ale na prawdę tak czuję, choć stało się już bardziej "codziennością" jeżeli tak można to uznać. Patryk zamknął swoje oczy i delikatnie się uśmiechał kiedy moje palce schodziły z jego podeszwy aż do pięty by później zacząć prawdziwy masaż, naciskając jego zmęczoną stopę i wcierając moje palce w te ubrudzone trochę piaskiem idealne kształty. Wszystko odbywało się bez słowa, tak by nie zakłócać spokoju innym a poza tym dobrze wiedziałem co robię, miałem już wprawę tak więc w spokoju pocierałem jego podeszwy, aż w końcu podniósł ją do góry na wysokość mojej twarzy, tak więc chwyciłem rękami jego nogę tak by mógł swobodnie trzymać ją w taki sposób a mój nos rozpoczął wędrówkę po jego mokrej od wody z jeziora oraz brudną od piasku stopę; z zamkniętymi oczami w ciszy wywąchiwałem każdy centymetr od dołu do góry; nie trwało to jednak zbyt długo. W końcu opuścił swoją nogę i z uśmiechem lecz dalej zamkniętymi oczami powiedział cicho "jak chcesz to pocałuj" wtedy moje oczy wypadły z orbity, gdyż trochę chyba nie zrozumiałem tego co miał na myśli, wpatrywałem się w niego zaskoczony lecz po chwili sprostował swoją wypowiedź ".. stopę, pocałuj moją stopę" dodał wzdychając lekko; tak jak powiedziałem po alkoholu bywam emocjonalny więc lekko mnie to zabolało, ale bardzo szybko zrekompensowałem w sobie to uczucie, w końcu po miesiącach masażów oraz wdychania zapachu jego nóg w końcu powiedział to! Więc potaknąłem do siebie i schylając się szybko zostawiłem po dwa ciepłe pocałunki prosto na czubkach jego podeszw. Zapach nie był bardzo mylący ze smakiem, pomimo że parę ziarenek piasku zostało na moich ustach to mogłem poczuć się niesamowicie dobrze, miałem ochotę krzyczeć ze szczęścia, problemem jednak byli ludzie wokół, a poza tym mogłoby być to po prostu bardzo dziwne. Więc gdy tylko stopy mojego brata zostały grzecznie ucałowane na dobranoc, położyłem się obok niego, wtapiając się moimi oczami w jego lekko umięśnione ramiona oraz ten dziecinny wredny uśmieszek. Nie muszę chyba dodawać jak wiele myśli przebiegało przez moją głowę, a także jak bardzo byłem sfrustrowany tym że nie mogę sie nawet obecnie zadowolic, w końcu leżę tóż obok niego, masturbacja byłaby raczej złym pomysłem. Nawet nie wiem kiedy usnąłem, prawdopodobnie między myślami o wielbieniu jego stóp a łaskotaniu go szczotkami do włosów, tak moje myśli są czasami strasznie pokręcone ale nie bez powodu.

Zresztą następny dzień oprócz morderczego kaca niósł za sobą kilka innych wspaniałych rzeczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pon 19:09, 13 Sie 2018    Temat postu:

A skoro mnie tak dawno nie było to mogę wrzucić obie części

Gdybym miał zatytułować w jakiś sposób ten post to mógłby nazywać się: Morderczy Kac. Dosłownie morderczy, zwykle na kacu strasznie bolą mnie plecy, nie pamiętam żeby kiedykolwiek bolała mnie głowa a jeśli już to bardzo delikatnie, nie wiem w sumie z czym to jest związane, od zawsze tak było; więc gdy tylko rano wstałem pierwsze co poczułem to fakt że moje plecy błagają mnie żebym coś z tym cholery zrobił, zaś druga rzecz jaką zauważyłem to fakt, że te słynne "morning wood" występuje na prawdę i nie tylko ja go doświadczam. Patryk leżał z rozłożonymi nogami, tak więc nic nie mogło zakryć tego namiotu, który dumnie parł na jego bieliznę, tak jakby chciał oznajmić światu to, że jest tutaj i potrzebuje pomocy. Z chęcią zaoferowałbym mu pomoc ale już wczorajsze doznania pozostawiły wielką pustkę w mojej głowie. Oczywiście i tak gapiłem się na to tak długo aż w końcu usłyszałem że ktoś już się obudził; to dziwne, zazwyczaj to ja wstaje bardzo wcześnie. Wychyliłem się więc z namiotu i rozejrzałem się dookoła by zlokalizować źródło tego dźwięku; to była Klaudia, która zbierała puszki wokół jej namiotu, wyglądała tak jakby miała zaraz umrzeć, więc przywitałem się z nią i wyszedłem do niej. Jej twarz była w tragicznym stanie, tak jakby przećpała całą noc lub po prostu jakiś Daniel zbyt głośno chrapał a ona nie mogła z tym nic zrobić. Jej wściekłość nie znała granic, na moje "cześć" odpowiedziała donośnym narzekaniem oraz przekleństwami jakby miała za chwilę zamordować jakąś niewinną osobę, a pod ręką byłem tylko ja. Tak więc przytaknąłem na jej słowa i uśmiechnąłem sie zanim wróciłem do namiotu żeby użyć moich perfum czy też wziąć kilka papierosów. Stanąłem z nią na środku naszego obozowiska i zapaliliśmy po fajce tak by mogła się trochę uspokoić, nasze gadanie obudziło także Paulina oraz Przemka który wyglądał jeszcze gorzej niż reszta; zupełnie zmarnowany chłop usiadł sobie na ziemi i opatulając swoją twarz w rękach również zaczął narzekać na to jak źle się czuje. Tak więc postanowiliśmy zorganizować coś na kaca w posatci jakiegoś dobrego tłustego jedzenia, w tym przypadku była to kiełbasa, a że nie chcieliśmy robić tutaj ogniska ze względu na otaczający nas las to po prostu zjedliśmy ją z musztardą; poza tym brakowało nam już napojów i została tylko woda. Pomimo że zaopatrzyliśmy sie tak dobrze to jak zawsze wszystko musiało wyjść już praktycznie w początek drugiego dnia; nigdy nie możemy się porządnie zorganizować, tak jakbyśmy nie potrafili przewidzieć że to będzie zbyt mało. Kilku naszych wypiło jeszcze piwo na tzw. klina by nie umrzeć od złego samopoczucia, ja postanowiłem sprawdzić co generalnie jeszcze nam tutaj zostało, no i jak się nie myliłem ubyła ogromna ilość alkoholu, paczek papierosów, czipsów już prawie nie było i została kiełbasa oraz jakieś tam batony, które wczoraj zawinął Patryk. Oznajmiłem więc, że dobrze by było jednak wrócić się do miasta po jakiś prowiant i że z pewnością to nie będę ja, bo nie czuje sie z moimi plecami na tyle by dźwigać coś tutaj na piechotę, szczególnie że każdy z nas pił i nie mamy jak użyć samochodu; stwierdziliśmy że tak też będzie trzeba zrobić; jeszcze nie podjęliśmy decyzji a już wiedziałem że chętnych wielu nie będzie; kiedy większość już wyszła z namiotów to wszyscy wyglądali jakby wczoraj coś chciało ich zabić i prawie temu czemuś to wyszło; banda niewyspanych, obolałych ludzi, próbujący zjeść chociaż kawałek kiełbasy, wygląda to jak jakiś oddział który przeszedł piekło w Afganistanie, a tak na prawdę pokonał ich alkohol. Nie brzmi zbyt dumnie. W każdym razie, chcąc czy nie musieliśmy podjąć decyzję, że ktoś musi po prostu pójść po te zapasy; Paulina i Kuba zgłosili się na ochotników, jako że byli chyba najbardziej ogarnięci z tych wszystkich ludzi; Patryk nie wyglądał jakoś szczególnie źle ale faktem jest to że jego lenistwo jest dwukrotnie potężniejsze niż moje. Siedział po prostu ze strapionym wyrazem twarzy, który natychmiast rozpromieniał kiedy zapytałem się go czy chce może wody bo mam jeszcze tutaj kilka butelek, powiedział że właśnie tego szukał, przy okazji dokuczliwie odsłaniając jak mniemam celowo jedną z jego stóp tak bym mógł ją zobaczyć, popatrzyłem na niego kamiennym wzrokiem wręczając mu butelkę, zaś on zaśmiał się i wziął głębokiego łyka, tak jakby nigdy w życiu nie pił. Staraliśmy się ogarnąć całą naszą drużynę na nogi podczas gdy Kuba i Paulina zapisywali na telefonach to co mają kupić po drodze, miasto nie było jakoś bardzo daleko, dwadzieścia minut samochodem to jak czterdzieści minut do godziny na piechotę, szczególnie że nie da się tutaj zbyt szybko jeździć więc z pewnością na prostej trasie dotarlibyśmy tutaj bardziej sprawnie. W każdym razie czułem się tutaj jak cholerna matka Teresa biegając do moich drogich potrzebujących z jedzeniem oraz wodą, byłem dla nich prawdopodobnie jak Jezus w tym miejscu w tym właśnie czasie; napoić spragnionych i te sprawy. Sam czułem się nawet w porządku oprócz tych pleców, które mnie dobijały od kiedy tylko wstałem, najlepiej byłoby się jeszcze położyć na kilka minut więc jak tylko rozdałem wszystko co mieliśmy to powędrowałem do namiotu by tam położyć się jeszcze na chwilę by dać odpocząć plecom. Mogłem słyszeć jak wykłócają się miedzy sobą kto ile płaci i jak oni się z tym wszystkim zabiorą, prawdziwy koncert życzeń, który nie uwzględnia obciążenia siatek na jedną osobę. Założyłem więc słuchawki, głęboko westchnąłem i zapuściłem sobie jakiś spokojny klimat, w odróżnieniu do wczorajszych głośnych potężnych bitów, które mogłyby spowodować natychmiastową interwencje policji gdyby tylko jakiś śmiałek postanowił zadzwonić po gliny. Pamiętam jak parę lat temu za gówniarza raz już się przydarzyła taka sytuacja kiedy siedzieliśmy pod lasem - dlatego nauczyliśmy się siedzieć W lesie zamiast PRZED lasem, to wiele zmienia. Fakt faktem wspominałem już że chudy nie jestem ale gdy tylko zobaczyłem wtedy radiowóz policyjny który skręcał w naszym kierunku to biegłem równie szybko jak te wszystkie lekkoatletki na olimpiadzie, dobrze że przynajmniej tutaj nic takiego się nie wydarzyło; w każdym razie chodzi o adrenalinę, w takich sytuacjach twoje ciało ignoruje fakt, że jesteś ulańcem, albo nie masz jednej nogi - po prostu biegniesz przed siebie tak szybko jak tylko możesz, tak jakbyś ratował swoje życie lub raczej przyjazd twoich rodziców na komisariat, czyli praktycznie to jest to samo.

Leżąc tak i bijąc się z myślami ponownie doświadczyłem tzw. kaca moralnego, zawsze tak mam, po prostu wiem, że niektórych rzeczy nie zrobiłbym lub nie powiedziałbym czegoś na trzeźwo, tak więc wczorajsze łaskotanie oraz ucałowanie jego stóp na dobranoc wydawało się teraz bardzo żenujące, okropnie wręcz, miałem ochotę wziąć i skoczyć na głowę z szóstego piętra myśląc o tym co się stało; z drugiej strony już przywykłem do masażu jego boskich stóp czy też obwąchiwania ich,w końcu pozwolił na to; w sumie to całowanie też było jego pomysłem, wiec nie powinienem zadręczać się tym, a może on odczuwa teraz to samo? Kto wie, nie jestem w stanie zinterpretować co było prawdziwe. Obracałem się więc na moich zbolałych plecach starając się skupić, zamknąłem oczy wsłuchując się w spokojne brzmienie muzyki, chyba nawet zdrzemnąłem się parę minut a przebudziłem się dopiero kiedy Patryk wszedł do namiotu żeby założyć suche majtki. Nie przeszkadzało mi to kiedy się przebierał, starałem się nie podglądać, raz tylko zarzuciłem okiem żeby zobaczyć ten jędrny tyłek, który mignął mi dosłownie w sekundę. W końcu spojrzał się na mnie i przechylił głowę w prawą stronę tak jakby sprawdzał czy jeszcze żyje, zdjąłem więc słuchawki i uniosłem lekko brwi pytając czy czegoś potrzebuje. Potrząsnął głową i przeciągnął się; to było dziwne, żadnego żartu sytuacyjnego? drwiny bądź tekstów o jego stopach? O co chodzi? Zignorowałem to twierdząc że pewnie jego kac morduje go niemiłosiernie i nie ma ochoty na wygłupy, zresztą jak cały ten poligon wojenny który stara się przeżyć do czasu aż dostawa coli i czipsów przybędzie do naszego obozu zagłady. W końcu wstałem i wyszedłem na zewnątrz żeby zobaczyć jak mają się nasi poszkodowani i wiele się nie myliłem, choć już jakaś część z nich zaczęła powoli funkcjonować, znaleźli się już nawet śmiałkowie którzy od rana zamiast wypić to właśnie jedno piwo to znów zaczęli w siebie ładować. Klaudia też sobie radziła na swój sposób, jeżeli kiedykolwiek oglądaliście Orange is the new Black (swoją drogą polecam: kryptoreklama Netflix) to nasza dziewczyna wygląda dziś tak jak Nichols, która szuka swojej działki heroiny, z tym że tutaj chodziło o trawę, chwiejąc się przy Patryku ostatecznie wybłagała go o jedną lufę i jak pięcioletnie dziecko, które dostało prezent z uśmiechem pobiegła żeby usiąść nad jeziorem i wypalić towar. To zupełnie typowe, dziwi mnie jednak to że po prostu się nie wyrzygała, chociaż ja nie znam się na tym aż tak bardzo; Patryk więc zrobił to samo częstując przy tym kogoś z naszych, wzruszyłem ramionami i poszedłem pogadać z Klaudią by upewnić się że żyje. Żyła i to całkiem dobrze, bujając się na skale przed jeziorem uśmiechała się do mnie i mówiła o tym jak tragicznie spędziła tą noc i czuje się jakby miała usnąć na stojąco, szczególnie teraz. W trakcie rozmowy od czasu do czasu odwracałem się w stronę mojego ideału mężczyzny, który próbował freestylować na jakimś bicie wraz z niedobitkami z imprezy; zapaliłem więc kolejnego fajka i wysłuchałem długiej i tragicznej historii o chrapaniu.

Minęła już prawie godzina a po Paulinie i Kubie ani śladu, tak jakby rozpłynęli się w powietrzu wraz z naszymi pieniędzmi oraz zakupami, ludzie zaczęli się już niepokoić, szczególnie że brakowało napojów, no ale nic, może po prostu siatki wypchane wszystkim co możliwe urywały im ręce w trakcie podróży. Wtedy też minąłem się z Patrykiem, który już dobrze "uhahany" wyszczerzył się do mnie i powiedział:
"Jest doobrze" uwielbiam te jego losowe wstawki, które nie nawiązują do żadnego tematu. Skinąłem głową przeglądając jakieś nowe materiały na youtubie nim on szturchnął mnie "Ej a może tak spotkamy się za chwilę o tam" wskazał palcem drugą stronę jeziora, jako że wszędzie wokoło były drzewa to za bardzo nie wiedziałem co może mieć na myśli, poza tym teraz pewnie tych myśli ma bardzo mało. Trochę niezdecydowanie ale jednak powiedziałem że możemy się przejść jak chce. Z tym, że nawet na mnie nie poczekał, gdy tylko wróciłem do wyszukiwania jakichś nowych piosenek to Patryk zniknął mi z oczu a nie było go w naszym obozowisku. Tak więc nie tracąc zbyt wiele czasu a także pragnąc uniknąć kolejnych marudzeń naszych ludzi odnośnie tego, że tamci jeszcze nie wrócili wziąłem papierosy i chciałem już iść gdy nagle zaczepił mnie Damian pytając czy mogę zadzwonić do tamtych żeby się pośpieszyli; moja głowa była bardziej zajęta tym "spotkaniem" na drugiej stronie jeziora niż nad rozmyślaniem czy nasza dwuosobowa drużyna dotarła do sklepu, tak więc bez namysłu dałem mu swój telefon i powiedziałem żeby sam do nich zadzwonił bo ja idę się przejść i rozprostować kości, bo może dzięki temu mój kręgosłup przestanie wariować. Jak dobrze pamiętacie poprzednio dnia zrobiłem zdjęcie Patrykowi kiedy był w jeziorze, więc nie muszę chyba mówić że to będzie ciekawy moment zwrotny.. ale o tym później. Nie dbając oto czy Damian zamierza tylko zadzwonić czy też przeglądać zawartość mojej nokii ruszyłem naokoło w stronę, którą wskazał wcześniej Patryk. Starałem się iść po bardziej zalesionym terenie, tak by tamci nie widzieli gdzie dokładnie się kieruje. Z dala mogłem dostrzec to że Klaudia chwiejąc się na nogach dalej rozpacza nad swoją tragedią, podczas gdy reszta nie ma już nawet siły jej słuchać, bardzo ją lubię ale faktycznie jak się uczepi jakiegoś tematu to będzie go katować do porzygu. Mimo tego powoli brnąłem dalej aż zauważyłem że Patryk też tu jest; siedział na skałach przy lasku co dziwne w swoich okularach przeciwsłonecznych, choć pierwsze co to zauważyłem jego bose stopy oraz te piękne bokserki.
"Stylowo" powiedziałem do niego zakładając ręce na siebie nim usiadłem obok niego na skałce.
"No niee? Mordo ale się czuje dobrze" odpowiedział z szerokim uśmiechem zakładając ręce za głowę i opierając się o skałę; ja przewróciłem tylko oczami bo z tonu jego głosu wiedziałem że high to za małe słowo na określenie tego jak Patryk się teraz czuje. Jako że byliśmy tam tylko we dwójkę to chciałem z nim porozmawiać na temat tego co wczoraj robiliśmy;
"Więc.. no, mam nadzieję że wczoraj nie wyszedłem poza jakiś twój limit" nie bardzo wiedziałem jak rozpoczynać takie rozmowy, taki sposób wydawał się najbardziej korzystniejszy, ale jego odpowiedź była dużo bardziej kojąca. Przechylił głowę w moją stronę i dodał:
"Haa.. co? Ty się pytasz? Wszystko git wariat" nie była to odpowiedź jakaś bardzo rozbudowana lub mająca jakąś drugą głębie, więc ta prostota w zupełności mi wystarczyła. Trochę się uspokoiłem i westchnąłem z ulgą.
"Wydaje mi się czasem, że robimy tak złe rzeczy, że aż mi wstyd
"Wstyd? No ale czego? Ja jestem zadowolony, ty chyba też stwierdził zasuwając swoje okulary na czoło i patrząc się na mnie z niewybredną minął, oczywiście wciąż jest na haju ale tak, ten wzrok potrafiłby skruszyć każdy mój opór.
"Tak! Pewnie że mi się podobało.. nawet to- całowanie twoich stóp dodałem z lekkim zażenowaniem ale póki był w takim stanie jak jest wydawało mi się że prościej się rozmawia na takie tematy, on się nie krępuje a i mi się to trochę udziela, choć nie aż tak bardzo jak jemu.
"Taak?" zapytał przeciągając to słowo tak by wybrzmiało nim powachlował swoimi dużymi palcami u stóp.
"Tak, chyba tak; no znaczy tak; podobało mi się" zaśmiałem się na tą próbę podirytowania mojego dwudniowego już namiotu w spodenkach. Po tych słowach siedzieliśmy chwilę w milczeniu, ale to nie było coś niezręcznego, raczej to wyglądało tak jakbyśmy obaj czegoś chcieli ale nikt z nas nie potrafił tego wyartykułować, chociaż to nie trwało jakoś bardzo długo, Patryk założył nogę na nogę i skinął do mnie łbem z uśmiechem.
"A chciałbyś wylizać te stopy do czysta?" po tych słowach aż cały zadrżałem i zacząłem się z nim śmiać, z tym że ja bardziej nerwowo niż z radochy, którą widać było ewidentnie w jego oczach.
"Haaa! Może, ale nasi wciąż są tam Patryk, trochę mnie to krępuje" na co on zarechotał i podniósł lekko głowę patrząc w stronę jeziora, chociaż krzaki i drzewa doskonale nas kryły to jednak ja wciąż miałem jakieś dziwne przeczucia, co oczywiście wgl nie przekonywało Patryka.
"Braat, chyba się nie zrozumieliśmy" starał się brzmieć bardziej dominująco, choć jego wyraz twarzy i uśmiech totalnie odrealnionego chłopaka mógł trochę kłócić się z tym co właśnie mówi "Powiedziałem liż moje stopy dodał to i lekko się przechylił w moim kierunku z tym wciąż nie gasnącym uśmiechem; co mogę powiedzieć więcej? Gdybym był totalnym chamem i ktoś płaciłby mi za to co tutaj opisuje to teraz wstawiłbym blok reklamowy jak w polsacie ale to się nie stanie. Pomimo że te rozkazy brzmiały mało autentycznie zważywszy na jego stan to nie miałem większych oporów oprócz oczywistego wstydu oraz tego, że gdzieś z tyłu mojej głowy coś mówi mi że mogą być z tego kłopoty. Tak więc spojrzałem się tempo w ziemie z rumieńcem, który prawdopodobnie emitował więcej ciepła niż słońce przez ostatnie tysiąclecie; później wszystko nastąpiło bardzo płynnie, uklęknąłem na piasku, który mieszał się z ziemią i ze wstydem złapałem za jego kostki ale wtedy on pokręcił głową "Liż ale nie dotykaj" teraz byłem już zupełnie rozbity w sobie a coś w moich spodenkach koniecznie chciało zaczerpnąć świeżego powietrza, dosłownie przebijało się przez materiał. Natychmiast skinąłem głową i przybliżyłem się nieco do jego stóp, zapach był taki sam jak zawsze, wciąż ekscytujący i dominujący, sprawiał że niemal natychmiast traciłem całe swoje opory przeciwko temu. Gładkie piękne zadbane stopy z ziarenkami piasku na górze podeszw oraz pomiędzy jego paluchami. Patryk skrzyżował je na sobie w taki sposób że gdyby mój język zaczynał ciągnąć od jego pięty w górę to na czubku jego palców mój język znów spotkałby się z piętą innej stopy. Powoli przyłożyłem swój nos na środek jego stopy nim grzecznie ucałowałem jego piętę jednocześnie pozwalając by piasek wtarł się w moje usta. To było zupełnie popierzone że to właśnie robimy, ale co mogłem teraz zrobić? To jest facet, który jest moim marzeniem od tak dawna a wciągu kilku miesięcy udało mi się zdobyć jego zaufanie na tyle bym mógł teraz je wylizać, tak więc gdy tylko ucałowałem jego piętę wystawiłem swój język i podpierając się rękami na skale ciągnąłem mój ciepły jęzor wzdłuż jego stopy, od samej pięty aż do palców a gdy na nie trafiłem przechylałem lekko głowę w bok tak by móc delektować się dalej jego lewą stopą. Mogłem z siebie wydobyć kilka cichych jęków niezadowolenia, czując jak ziarenki piasku trafiają na mój język ale oprócz tego czułem ten słony smak, choć nie jak domową sól którą znasz z kuchni, trochę bardziej wyrazistą, może z lekka kwaśną; trudno to dokładnie opisać. Kiedy zakończyłem lizanie wzdłuż Patryk machnął swoją stopą tak by lekko mnie spoliczkować. Popatrzyłem się na niego z nieskrywanym zażenowaniem ale jemu to wcale nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie; uśmiechał się i zaciskał usta "liż, liż, smaczna stópka prawda? Smakuje ci?" kpił ze mnie zasłaniając swoje niemal czerwone oczy okularami a ja na jego słowa po prostu potakiwałem głową, ponownie wracając do pięty prawej stopy, dokładnie i bez przerwy ciągnąc język w górę i w górę; zapach wydawał się tak intensywny tak samo jak i doznania smakowe, nie mówiąc już o tym że musiało to po prostu wyglądać bardzo głupio, szczególnie kiedy wysilałem się by dostać się moim pyskiem do jego drugiej podeszwy. Mój kac moralny natychmiast zniknął gdzieś zupełnie tak jak piasek z jego stóp, choć w przypadku piasku dobrze wiem gdzie się znajdował, na moich ustach oraz języku, starałem się go oczywiście wypluwać ale nie chciałem też przerwać gdyż za wszelką cenę chciałem udowodnić, że zasłużyłem sobie na obcowanie z jego nogami właśnie w taki a nie inny sposób. To był mój ostateczny gol życiowy, który mogłem sobie wyobrazić a teraz jestem tutaj a moje usta i język czyszczą jego stopy, tak jakby był moim bogiem, tak jakby należało mu się oddanie należnej czci - brzmi to bardzo górnolotnie ale właśnie tak sobie to wyobrażałem. Starałem się także wtrącić mój język między jego paluchy by wylizać także te trudniej dostępne miejsca, co sprawiało mu ogromną przyjemność, widziałem to w jego ustach jak coraz jaśniej się do mnie uśmiechają. Lizałem te piękne podeszwy na przemian całując je i zostawiając trochę mojej śliny na nich, brałem do ust nawet boki jego stóp, ciągnąc się po nich w górę i w dół i nawet jeśli moja szyja już bolała od ciągłego wyginania i trzymania jej w niewygodnej pozycji to wciąż nie miałem dość, to była moja chwila, pierwsza taka w którą tak bardzo się zaangażowałem. W końcu Patryk poprowadził swoją lewą stopę na mój policzek, starając się mnie docisnąć do drugiej stopy tak więc poddałem się temu i całowałem tam gdzie skierował moje usta, nie dalej nie wyżej, po prostu trzymałem łeb w miejscu całując je już nie tak delikatnie i uroczyście ale bardziej żywiołowo, niemalże wyglądało to jakbym chciał ssać te stopy. Po kilku chwilach Patryk chyba jednak znudził się moim bezwstydnym i ciągłym całowaniem tak więc odtrącił mnie na chwile i spuścił swoje nogi w dół tak by ponownie ubrudzić je w piachu, naciskał na piach z taką siłą iż widziałem jak jego mięśnie pracują z taką parą. Kiedy znów pozwolił mi ujrzeć jego podeszwy znów były całe pokryte piaskiem, nawet gorzej niż poprzednio. Uniosłem wiec łeb i trochę zmęczony a jednocześnie wściekły na niego zapytałem
".. dlaczego?" na co on zupełnie jakby nic się nie stało parsknął śmiechem i ponownie delikatnie spoliczkował mnie swoją bosą stopą, byłem teraz już bardziej zły niż podniecony ale mimo wszystko przycisnąłem swoja głowę do jego stóp starając się wytrzeć je z piachu za pomocą ust, policzków czy w ostateczności języka, co chyba również mu się nie spodobało bo jego stopa ponownie pacnęła mnie w policzek.
"Językiem" powiedział tylko to i ponownie westchnął czekając aż mój język zacznie pracować.

Nie wiem ile dokładnie zajęło mi uproszenie go moim językiem by przestał bawić się ze mną i babrać swoje nogi w piasku ale kiedy w końcu dostatecznie go zadowoliłem mogłem odpocząć przy jego stopach wdychając ten boski zapach, żar z nieba wcale nie pomagał mi podczas tego "odpoczynku" ale w końcu usłyszeliśmy z drugiej strony jeziora okrzyki radości, tak jakby sam bóg zstąpił z nieba, poderwaliśmy się więc na równe nogi i wyszliśmy zza krzaków tak by mieć widok na to co dzieje się po drugiej stronie. To nasi podróżnicy, w końcu wrócili ze sklepu, zlani potem, martwi ale dociągnęli te siatki. Popatrzyliśmy się na siebie i stwierdziliśmy że chyba pora wracać. Droga powrotna nie należała do łatwych, wciąż wypluwałem i wydłubywałem piasek z moich ust, podczas gdy Patryk szedł sobie beztrosko i żartując z tego, choć przyznał że to lizanie stóp to jedno z najlepszych rzeczy jakie go spotkały, co wydawało mi się na tyle dobrą pochwałą by dumnie unieść głowę i maszerować u jego boku; a kiedy dotarliśmy do naszego małego obozowiska nasi bracia i siostry pałaszowali w zakupach, podczas gdy Paulina i Kuba siedzieli nad jeziorem i moczyli swoje zbolałe nogi. Klaudia szalała skacząc z paczką czipsów jakby czekała na to całe swoje życie. My tylko uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy sprawdzić co zostało zakupione. Przy okazji zaczepiłem Damiana by oddał mi mój telefon, ale on wydawał się nieco bardziej dziwny niż zawsze; spojrzał na mnie tym swoim chłodnym wzrokiem i podał telefon bez żadnego słowa. Niezbyt mi się to podobało, no ale każdy ma swoje humory.

Ale kiedy sięgałem po jedzenie w siatce uświadomiłem sobie to co mógł zobaczyć "przypadkowo"
przez przypadkowo mam na myśli zupełnie celowo
dlaczego jestem takim debilem i zamiast cieszyć się tym co mam musiałem zrobić jakieś głupie zdjęcie
i jak mam się z tego wytłumaczyć?

O tym już w następnym wpisie
Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
DominikPatryk
początkujący
początkujący



Dołączył: 13 Sie 2018
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 21:39, 13 Sie 2018    Temat postu:

Ale mega piszesz. Też mam ochotę opisać swoją historię, jak tak czytam te Twoje opowiadania. No, no. Inspirujące. Tyle, że ja nigdy nie przyznałem się mojemu koledze do bycia homo, a on jakoś tak o tym nie myślał, albo nie chciał myśleć. Kiedy odkrył, jakie są moje upodobania, zawsze mówiłem, że "nie, w życiu, no coś Ty", tylko lubię to, co lubię, bo "mam taką murzyńską naturę" i tak ucinałem niewygodne pytania lub obracałem w żart. Very Happy
W każdym razie bardziej traktował mnie jak swojego murzyna niż przyjaciela, bo mu na to pozwalałem coraz to bardziej i wiedział, na co może sobie pozwolić.

Co do OITNB zgadzam się w 100%, właśnie jakieś 2 tygodnie temu skończyłem najnowszy sezon i wspomniana Nichols jakoś wygrzeczniała ostatnio. Szkoda, bo była ciekawsza w poprzednich sezonach.

W każdym razie opowiadania 1 klasa. Aż mi się przypomniały czasy gimnazjum, jakiś 2007 rok, jak przeglądając w łóżku internet po nocach, na mojej pierwszej kolorowej Nokii, natrafiłem na te flagowe dla naszego klimatu opowiadania "U stóp dresiarza" itp. Nie mogłem wtedy zasnąć, a że dzieliłem komputer ze starszym bratem to takie strony oglądałem tylko na telefonie, w zabójczej transmisji danych GPRS czy nawet EDGE. Jaka nostalgia mnie dopadła - jak na 24 - latka przystało. Very Happy

Zbytnio się rozpisałem. Z góry przepraszam. Czekam na kolejne części jak na odcinki OITNB. Mogłeś wszystkie wrzucić za jednym razem, jak robi to Netflix, bo jak coś jest takie dobre, to trudno się czeka. Pozdrawiam. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 10:15, 14 Sie 2018    Temat postu:

@DominikPatryk
Zawsze miło mi się czyta wypowiedzi innych więc nie masz
za co przepraszać, to dobrze, że wywołuje to u ciebie dobre
wspomnienia;

staram się zawsze pisać w taki sposób w jaki opowiadam różne rzeczy
wydaje mi się, że pewne dodatki humorystyczne wplecione w
opowieść brzmią dużo lepiej niż surowy tekst, wydaje się bardziej
barwny i ciekawy - tak sądzę ale jak widzę dużo osób to podziela

a co do OITNB to dalej 4x12 4x13 sprawia że płacze jak małe dziecko
z powodu Poussey; jedna z bardziej barwnych postaci, która nadawała
historii dużo ciepłych barw - a Nichols to od zawsze moja ulubienica.
Może dlatego że tak bardzo kojarzy mi się z moją Klaudią xD

Gdybym miał wstawiać wszystko na raz to musiałbym pobierać
od czytelników abonament skoro ma to być polityka podobna
do ukochanego Netflixa - a poza tym to zawsze zajmuje mi
chwilę czasu by dobrze to opowiedzieć Rolling Eyes

A z pewnością już dzisiaj zostanie dodana następna część


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 11:29, 14 Sie 2018    Temat postu:

Jak ktoś tu jest tylko dla scen erotycznych to pragnę zmartwić
ale dzisiaj trochę nadrabiamy fabularnie
Enjoy!



To jest po prostu popierdolone - Wszystko co mogę powiedzieć o obecnej sytuacji; to już nawet nie jest zażenowanie bądź jakiś rodzaj szoku, to jest uczucie które pozwala ci poczuć jak wszystkie twoje flaki przewracają się w tobie i ściskają cię tak jakby chcieli uchronić cię przed jeszcze większymi problemami i twój organizm sam z siebie próbuje cię zabić; to byłby nawet dobry pomysł zważywszy na to w jaki sposób Damian zachowywał się od czasu naszego powrotu z drugiego końca jeziora. Niedość że prawdopodobnie widział te zdjęcie to jeszcze ja z Patrykiem wróciliśmy razem do obozu cholera wie skąd, plus dodatkowo dzielimy ze sobą jeden namiot; ponadto już wcześniej Damian mówił, że podejrzanie zbyt często spędzamy razem czas, choć wtedy jakoś się wybroniliśmy tak teraz mogłoby być bardzo trudno; a co jeśli Patryk po prostu zobaczy te zdjęcie i nie da mi się wytłumaczyć, to że szaleję za jego stopami nie oznacza że mogę mu robić zdjęcia z ukrycia jak jakiś psychol; bo tak to wygląda. Moje wnętrze krzyczało do mnie i ściskało moje jelita w rozpaczy, siedziałem tam po prostu wśród nich z oczami wbitymi w mój telefon, który nadal trzymałem w rękach, kurczowo ściskając go, moje ręce drżały ze złości na samego siebie oraz tego, że muszę coś zrobić nim to się rozejdzie.
"Wyglądasz gorzej niż ja rano" dobiegł mnie głos Klaudii, która usiadła obok mnie z czipsami, odpaliła papierosa wraz ze mną i siedzieliśmy tak razem w ciszy, przyglądając się naszej ekipie, która znów stanęła na nogi, zwłaszcza Damian którego już nosiło po całej plaży, tak jakby się zastanawiał o co tutaj do cholery chodzi, ja w sumie też się nad tym zastanawiałem, przecież to musi być chora sytuacja dla niego, dla mnie zresztą też. Po co mi to było, po prostu po co - fascynacja Patrykiem zawsze miała być pod moją ścisłą kontrolą, pod naszą kontrolą, nas obu tak by nikt nigdy nas o nic nie podejrzewał, a przecież to nie wygląda tak jakbym chciał tylko bawić się jego stopami ale po prostu bawić się całym nim "Mordo co jest, może byś chciał trochę he he-" Klaudia próbowała imitować głos Patryka, brzmiało to o tyle przerażająco dobrze, iż moja głowa natychmiast przekręciła się w jej kierunku. "No, skoro już na mnie zwróciłeś uwagę to o co chodzi?" próbowała drążyć temat, pomimo że była strasznie zmęczona a także magiczna moc zielonych roślin schodziła z niej to wciąż interesowała się moim samopoczuciem, a to dziwne; no ale po prostu wzruszyłem ramionami, choć takie zachowanie to typowe zwracanie na siebie jeszcze większej uwagi ale w tamtej chwili nie miałem nic kreatywnego do powiedzenia a rozmowa na taki temat wśród ludzi wokół mogłaby być dla mnie jeszcze czymś gorszym niż śmierć.
"A tak jakoś-" wymamrotałem starając się jakoś wybić ją z tematu.
"Tak jakoś ci nie wierzę" szturchnęła moje ramię i założyła rękę wokół mnie przyciągając się lekko do mnie. Oparła swoją głowę o moje ramię i razem dalej przyglądaliśmy się naszym ludziom.
"Robisz czasami rzeczy, z których nie jesteś dumna?" to pytanie zawsze brzmi jak wyjęte z jakiegoś telewizyjnego dramatu.
"Robię je cały czas" oznajmiła bez wahania pewnością mając na myśli to w jaki sposób traktuje rodziców, że praktycznie nigdy nie ma jej w domu, że trafiła do narkotykowego świata i bywa bardzo ofensywna, co nie zmienia faktu że tak jak z Patrykiem znamy się od czasów gimnazjum więc nie znam nikogo bardziej odpowiedniego od niej, jeżeli chodzi o takie typu rozmowy, choć byłyby one bardzo krępujące. "Myślisz, że co? Zawsze jak rano wstaje to jestem taka uhahana i tryskam energią?"
"Widziałem cię dzisiaj rano, no i nie, nie tryskałaś energią" Klaudia pokiwała swoją łepetyną nim poklepała moje ramię i odkleiła się ode mnie.
"Ta, zazwyczaj z rana jestem okropna i nie mówię tutaj o mojej twarzy albo włosach" oznajmiła i wcinając czipsy siedzieliśmy sobie tak we dwoje w spokoju, choć już cisnęło mi się na usta to co robiliśmy z Patrykiem i w sumie chciałem jej o tym powiedzieć wtedy właśnie zauważyłem że mój brat rozmawia właśnie z Damianem. Zacisnąłem usta na papierosie i poderwałem się na nogi jak poparzony; Klaudia wzdrygnęła się kiedy ja szybkim krokiem oddaliłem się od obozowiska, idąc po prostu przed siebie i starając się nie panikować, choć i tak to była prawdziwa panika. Oddychałem tak szybko jak tylko mogłem, wypuszczając z płuc kolejne chmury dymu tytoniowego, cały drżałem a w mojej głowie nie byłem w stanie dojść do żadnej logicznej myśli, wszystko wydawało się cholerną układanką, którą nie może w żaden sposób rozwiązać. Mój chód przerodził się w niemalże bieg, nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, nie patrzyłem nawet w ich kierunku bo co jeśli moje oczy spotkałyby się z Patrykiem, wtedy mogłoby być o wiele gorzej; rozpamiętywałem teraz fragmenty, jakieś urywki mojej przeszłości z gimnazjum, nasze pierwsze spotkanie, pierwsze wagary czy też pierwsze nocowanie; teraz to wszystko mogłoby się zepsuć, zepsuć tak wspaniałą relację bo nie jestem nawet w stanie wyjaśnić mu o co tutaj chodzi. Wtedy poczułem dotyk ręki mojej przyjaciółki, która obróciła mnie i przyparła do jakiegoś drzewa.
"Daj mi po prostu-" nawet nie dokończyłem zdania gdy ta potrząsnęła mną.
"Wyglądasz jak chodzące adhd po dawce haszu i nie pierdol mi że tak jakoś ci się humor popsuł" niewiele mi to pomogło ale moje myśli trochę się uspokoiły i dobrowolnie usiadłem pod drzewem z jej rękami założonymi na moich ramionach. Przykucnęła przy mnie i przygląda się mi tymi podkrążonymi z braku snu oczami, choć to pewnie nie tylko z braku snu, wyglądała niepokojąco, choć wiem że tylko się martwiła, ale możecie wierzyć na słowo że martwienie się u niej wygląda jak gniew boży, który właśnie spadł na ciebie a ty musisz się teraz wyspowiadać z każdej twojej winy..

Wybijając na chwilę z rytmu przebieg wydarzeń chciałbym ją trochę bliżej przedstawić, ponieważ Klaudia jest drugą najważniejszą osobą w mojej historii jak i w moim życiu, pozostali również dołożyli do tego swoje małe cegiełki lecz ona i Patryk są moimi fundamentami życia. Klaudię poznałem w gimnazjum, w tej samej klasie co Patryka czyli w pierwszej, początkowo to właśnie ona twierdziła że ze mną będą w klasie największe problemy, podobno wyglądałem dla niej jak jakiś młodociany kryminalista, choć nie rozumiałem nigdy dlaczego, raczej większość osób uważa mnie za niegroźnego dla środowiska, chyba że muszę o coś walczyć lub poniesie mnie zbyt mocno. To właśnie ona zaaranżowała nasze pierwsze spotkania poza murami szkoły, nigdy nie bała się wejść dziarsko do sklepu i zakupić papierosy i alkohol, w sumie mój pierwszy papieros był właśnie z nią za szkołą, któryś z naszych stał na czatach a ona uczyła mnie jak się zaciągać, typowa gówniarska zabawa, no ale chyba każdy przechodził kiedyś taki etap. W każdym razie nasza dziewczyna należała do tych, które buntują się i mają przeciwko czemu; jej matka zabraniała się jej malować do szkoły, mało tego potrafiła nawet wyrzucić jej kosmetyki do kosza ponieważ "nie będziesz wyglądać jak kurwiszcze" bądź co bądź ale jej mama nie powinna tak mówić, szczególnie że Klaudia nawet nie pamięta który tatuś jest jej prawdziwym ojcem, po jakimś czasie już nawet przestała pamiętać jak mają na imię, nie było sensu tego zapamiętywać bo i tak prędzej czy później zmieniłby się na kogoś innego. Pomijając fakt, że jej krytyczna despotyczna matka wciąż torowała jej drogę do szczęścia to Klaudia nie zamierzała być nigdy dłużna, do domu przychodziła tylko z przymusu żeby się przespać a może nawet i nie; nocowała u koleżanek u Patryka czy nawet gdzieś w niewiadomych mi miejscach. Uważałem ją za jakiś autorytet, że potrafi tak przeciwstawić się wszystkiemu i żyć pomimo tak ogromnych jak dla 15-latki trudności, myślę że ona jest główną przyczyną tego, że tak opuściłem się w nauce, pomijając Patryka; to ona była pierwszym czynnikiem, który próbował zmienić mnie z ułożonego i podległego nauczycielom dzieciaka w kogoś kogo nie obchodzi ich opinia na mój temat. Później działo się tylko gorzej, mam na myśli to że oprócz tego że genialnie śpiewa i bardzo chce być drugą Taylor Momsen to zaczęła bawić się w używki w bardzo młodym wieku, generalnie sam jestem zdania że człowiek to człowiek i każdy ma prawo spróbować wszystkiego ale z umiarem i z głową, czego nigdy nie mogłem powiedzieć o Klaudii, bo ona nie ma w sumie czegoś takiego jak umiar; na pewno nie wtedy kiedy bez wiedzy nikogo po prostu zabrała się na gapę do Warszawy, to był jakiś koncert i pojechała tam z mniej znanym mi człowiekiem, który faszerował w nią jakieś dragi i obiecał jej koncert jakiegoś tam wokalisty - już na prawdę nie pamiętam kto to był - no i wszystko było w porządku gdyby nie to, że gdy wróciła do naszego miasta to wyglądała jak wrak, jakby ktoś ją właśnie wypluł na podłogę, jej długie piękne włosy bardziej przypominały już pokręcony makaron do pomidorówki, podkrążone oczy i ten nieśmiertelny uśmiech samozadowolenia; Z biegiem lat stawała się coraz chudsza, pomimo że nigdy nie była gruba, miała raczej szczupłą sylwetkę, jej piersi a raczej ich brak zawsze był szeroko komentowany przez innych, co nie zmienia faktu że tak czy owak zawsze kręcili się wokół niej jacyś faceci, no bo powiedzmy sobie szczerze, że pomimo tego że tak siebie niszczyła to nadal była całkiem ładna, zjawiskowa uroda w każdym razie, którą powoli sobie rujnowała; kiedyś powiedziała mi także że brzydzi się sobą bo zaczyna jak jej matka, ciągle jacyś faceci, z którymi nie potrafi być dłużej niż kilka miesięcy - no ale to chyba prawo każdego nastolatka. Klaudia wyszła nieco na prostą z biegiem lat a wtedy nad jeziorem; do czego zaraz wrócimy; to były już jej lepsze dni, pomimo że paliła trawę to raczej nie sięgała nigdy już po nic więcej z drobnymi epizodami, które jednak były tylko na szczęście jednorazowe. W sumie, Klaudia też była jedną z pierwszych osób które znam, którym otwarcie przyznałem się, że jestem gejem, na co ona zareagowała tak jak większość dziewczyn "O mój boże! Zawsze chciałam mieć kolegę geja!" tak jakby to było coś.. znaczącego no ale niektórzy chyba wciąż mają w głowie model homoseksualisty, który zna się na modzie, nosi jakieś kretyńskie pedałkowate ubrania i nosi grzywkę, zachowując się jednocześnie jak jakaś mała dziewczynka, która potrzebuje tatusia. Pomimo tego, zawsze żyliśmy ze sobą w zgodzie i staraliśmy się wspierać. Ha, pamiętam jeszcze jedną taką sytuację, w której Klaudia obudziła mnie dawno temu o 8:00 rano pytając się czy może wpaść do mnie się wykąpać bo nie ma zamiaru iść do domu; i tak o gościłem ją od czasu do czasu u siebie, czułem się z nią najbardziej zżyty nim bardziej zacząłem przykładać uwagę do mojej relacji z Patrykiem.

"Wiem, że lubisz siedzieć w tym swoim popierzonym umyśle, ale gadaj bo nie ręczę za siebie" wracając już czysto do historii Klaudia była już na prawdę zniecierpliwiona moim milczeniem oraz przerażeniem, które gościło w moich oczach. Więc żeby już bardziej jej nie denerwować postanowiłem jej się zwierzyć, może nie ze wszystkiego ale z tego co warto było tu powiedzieć.
"chodzi o.. faceta" na te słowa Klaudia rozdziawiła, wgapiając się we mnie jakby ktoś sypał jej kolejną działkę.
"Ooo! Musisz mi wszystko opowiedzieć i nie ma uciekania" chyba nie spodziewała się o co mi tak na prawdę chodzi i dlatego tak zareagowała ale jest dość bystra więc kiedy zbierałem swoją wypowiedź jej twarz lekko opadała, jej usta zamknęły się i rozejrzała się dookoła jakby szukała ukrytych podsłuchów. "Kurwa, nie mów że chodzi o Patryka" na co ja prawie wybuchając płaczem złapałem ją za ręce i przyciągnąłem do siebie, zacisnąłem zemby i westchnąłem tak jakbym próbował wykrztusić ostatnie słowa przed śmiercią.
"Nie do końca.. Damian- on wziął mój telefon i było tam coś czego nie powinien zobaczyć stwierdziłem zwieszając łeb i starając się przeanalizować wszystko co teraz powiem, by nie zrobić z tego jeszcze większej afery niż to jest możliwe, choć nie ukrywajmy to już jest raczej niemożliwe żeby nie skonfrontować się z tym co może nadejść. "Lubię Patryka ale- nie chce być z nim, wiem że on nie będzie chciał. Tam było tylko jego jedno zdjęcie, nie chce żeby to wiesz.. zaszkodziło". Na te słowa Klaudia przytaknęła i wcisnęła mi kolejnego papierosa do ust bez pytania, tak jakby chciała mi zatkać usta choć na chwilę by mogła przetworzyć to co do niej właśnie mówię. Spojrzała na mnie tymi swoimi pustymi oczami nim ponownie uśmiechnęła się i potrząsnęła mną lekko.
"W chuju to miej, ja się tym zajmę" nie wiedziałem co ma po prawdzie na myśli mówiąc tym że ona się zajmie tą sytuacją ale nie chcąc już nic pogarszać po prostu przytaknąłem. Siedzieliśmy więc w głuchej ciszy, nasłuchując jednocześnie krzyków i muzyki dochodzącą z naszego małego obozowiska. Mogę tylko powiedzieć że czułem się teraz znacznie lepiej, nie powiedziałem całej prawdy ale powiedziałem na tyle by zrozumiała co się do cholery dzieje; nie ma sensu każdemu mówić dokładnie o co ci chodzi, co cię gryzie ponieważ mogliby to odebrać w różny sposób a to i tak, ta cała sytuacja, była tak groteskowa i w pewnym sensie- to była po prostu okropna bzdura. Po tej głuchej ciszy między nami Klaudia chwyciła swoje piwo i otworzyła je zembami - swoją droga do tej pory nie wiem jak tak można niszczyć swoje szkliwo - podzieliła się ze mną i wypiliśmy je w spokoju z dala od nich, czułem się jak gdzieś na skraju świata, gdzie jesteśmy tylko my, woda oraz las wokół nas, to było bardzo kojące, pozwoliło mi to się trochę uspokoić, zwłaszcza że ze słonecznego dnia wszystko zmieniło się tak jak nasz nastrój, chmury przykryły słońce i zbierało się na deszcz. Tak więc wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę naszych ludzi a gdy tylko weszliśmy do obozowiska Klaudia skierowała się w stronę Damiana, stanęła przed nim i wtapiali w siebie wzrok tak jakby rzucała mu jakiś rodzaj wyzwania, lepiej nie zadzierać z tą świruską a on właśnie popełnił błąd, ponieważ prawdopodobnie starał się zaszkodzić osobie, którą ona lubi. Ja siadłem przy namiocie obserwując ich, to wyglądało jak walki gladiatorów, z tym że bez tłumów na trybunach, bez krwi oraz mieczy, ale te spojrzenia wiele o sobie mówiły, wyrzuciła pustą butelkę po piwie prawie trafiając go w twarz i z zadziornym uśmiechem oddaliła się by siąść obok mnie, Przemek wręczył nam po butelce zimnego piwa - jak się okazało są bardziej kreatywni niż myślałem, osadzili butelki przy brzegu jeziora tak by nie odpłynęły lecz by woda cały czas miała z nimi styczność, można powiedzieć że były zimne jak niemalże z lodówki. Siedziałem więc z Klaudią przez dość długi czas, słuchaliśmy razem muzyki na moich słuchawkach a gdy zrobiło się już zimniej a deszcz powoli zaczął płynąć na nas prosto z chmur sięgnąłem do namiotu by wyjąć moją bluzę wiec mogliśmy się nią okryć i trwać tak razem w deszczu, jak za dawnych lat w lasach na wagarach. Ta pogoda nie zwiastowała niczego dobrego, tak samo jak oczy Damiana oraz Klaudii, nie wiedziałem co się może wydarzyć i co będzie dalej, wtedy też wzrokiem spotkałem się z Patrykiem, przez chwilę się obawiałem go ale moje wewnętrzne cierpienie zostało zastąpione lekkim powiewem chłodu kiedy on uśmiechnął się do mnie i wzniósł piwo w górę, jakby chciał wznieść jakiś toast, więc zrobiłem to samo.



No i tutaj przerwę ale nie martwcie się,
niedługo nadbiegnę (jeszcze dzisiaj) z dalszą częścią

Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 12:30, 14 Sie 2018    Temat postu:

Tak więc w deszczu, całkowicie przemoknięci oraz wykończeni całą tą groteskową sytuacją dopiliśmy te dwa piwa tak dla rozluźnienia; ten dzień był na prawdę do dupy, gdyby nie ten deszcz z pewnością ekipa już dawno taplałaby się w jeziorze a tak nie pozostało nam nic innego jak siedzieć przy swoich namiotach owinięci w jakieś bluzy, ręczniki oraz wszystko co może pozwolić pozostać nam bycie suchym. Klaudia opierała się głową o moją głowę już praktycznie zasypiając, nie dość że słuchaliśmy jakichś smętów na youtube to jeszcze pragnę przypomnieć, że ona poprzedniego dnia prawie nie zmrużyła oka przez chrapiącą bestię w jej namiocie, tak więc pozwolił jej się trochę zdrzemnąć, to wyglądało dość komicznie, Paulina nawet zrobiła nam kilka zdjęć, wyglądaliśmy jak dwójka bezdomnych, w sumie nie mogę temu zaprzeczyć, to wyglądało tragikomicznie. Damian dalej nie mógł patrzeć się nawet w naszym kierunku więc siedział sam przy namiocie popijając piwo z innymi, jak i z Patrykiem; nie wiem nawet o czym rozmawiali ale nie wydawało się żeby odnosiło się to tematu znalezienia tego zdjęcia na moim telefonie. Mogłem trochę odetchnąć, szczególnie że po mojej stronie opowiedziała się już Klaudia a jest to jedna z najmocniejszych kart w talii, pomimo że to tylko dziewczyna, więc teoretycznie powinna być słabsza fizycznie to i tak nikt nie chciał z nią zadzierać; tak wiec po prostu delektowałem się tym zbliżającym się wieczorem w akompaniamencie deszczu oraz jakichś depresyjnych piosenek wybrzmiewających ze słuchawek. W końcu zrobiło się jeszcze zimniej niż wcześniej a Klaudia zabrała moją bluzę i okryła całą siebie stwierdzając że już czas na nią i pójdzie do siebie się trochę ogrzać. Podziękowałem jej za dzisiejsze towarzystwo, za to że trochę mnie uspokoiła; a ona jak zawsze z tym samym szyderczym uśmiechem mrugnęła do mnie i ustawiła się przodem do mojego namiotu i zrobiła najdziwniejszą rzecz jaką mogłem sobie na tamtą chwilę wyobrazić, złapała się prawą ręką namiotu i zaczęła go posuwać biodrami i wykrzywiać swoją twarz w moim kierunku tak jakby chciała pokazać że właśnie odbywa najlepszy stosunek seksualny z namiotem w jej życiu. Otworzyłem szeroko usta i pokręciłem głową z niedowierzaniem, jakbym nie miał pojęcia o co jej w ogóle chodzi. Zaś ona tylko zarechotała i poklepała mnie po głowie, owijając się ponownie w moją bluzę i idąc w kierunku jej namiotu, ale zanim do niego weszła odwróciła się w moją stronę raz jeszcze i wskazała na Patryka kciukiem a jej twarz sugerowała coś w stylu "Dobrze wybrałeś" i szybkim ruchem wtoczyła się do swojego namiotu.
"Zapomniałem jaka ona jest popierzona" powiedziałem sam do siebie powoli chowając się w namiocie, czując że moje włosy już nie potrzebują dzisiaj mycia bo były dostatecznie mokre. Tak więc gdy tylko usiadłem na swoim śpiworze zacząłem się przebierać, niestety nie planowałem tak częstego zmieniania ciuchów i została mi ostatnia sucha koszulka oraz spodenki, nie tracąc czasu szybko pozbyłem się mokrych ubrań rzucając je w kont i zakładając nowe czyste ciuchy. Włosy wytarłem w ręcznik Patryka, który leżał na jego śpiworze, ten ręcznik pachniał po prostu jak on, dlatego nim wytarłem włosy to zamknąłem oczy i pozwoliłem moim nozdrzom zaczerpnąć trochę zapachu, na szczęście uwinąłem się z tym w miarę szybko bo do namiotu wszedł już właśnie Patryk, był zupełnie przemoczony tak więc chcąc lub nie chcąc musiał ponownie zdjąć z siebie koszulkę, którą założy na czas deszczu oraz jego spodenki, więc ponownie widok jego ciała oraz bokserek zawitał przed moimi oczami. Ucieszyło mnie to bardzo nawet przez chwilę przestałem myśleć o tym jaki mamy obecnie problem. Patryk zamknął namiot od wewnątrz by deszcz nie nakapał do środka, usiadł sobie na przeciwko mnie i obdarzył moją osobę tym dziecinnym uśmieszkiem.
"A co ty tak się z Klaudia dzisiaj zgrałeś?" zapytał wycierając się w ręcznik, który przed chwilą eksplorowałem, a patrząc jak wyciera się nim pod pachami to moim następnym marzeniem było być właśnie tym ręcznikiem.
"A tak po prostu się zebraliśmy i powspominaliśmy stare czasy" oznajmiłem, nie chciałem na razie brnąć w kłopoty więc starałem się zachowywać jak wcześniej.
"No też lubię z nią gadać"
"A może to po prostu dla ciebie dobra klientka?" będąc zupełnie szczerym trochę mało mi się podobało to, że Patryk zamiast zaradzić jej problemom to częściej pakował ją w uzależnienia, tak jak teraz z trawą.
"Wiesz co? Wole mieć pewność że nie bierze jakiegoś gówna maczanego w środkach do odkażania rur, a to jest Klaudia, myślisz że gdyby nie ja to coś by się zmieniło?" w sumie z drugiej strony miał w tym wiele racji, ja się na tym aż tak dobrze nie znam, on raczej tak a ta szalona dziewczyna byłaby w stanie nawet podpalić własny dom gdyby tylko mogła za to dostać towar, więc tak; może z dwojga złego jego udział w tym przypadku nie jest aż taki zły, w końcu on jej tego nie wciska do rąk, jeżeli chce to przychodzi a on jej to daje lub czasami sprzedaje, zależy od tego jaka jest obecnie jego sytuacja finansowa. Pomyślałem nad tym chwile i trochę niechętnie ale przyznałem mu rację, ale skoro już gadaliśmy o takich pierdołach, postanowiłem zagrać w grę; może nie jestem zbyt dobrze wysportowany a z matematyką mam problemy, co nie znaczy że nie jestem cwany a raczej potrafię dobrze opracować plan działania.
"A no tak, masz w sumie racje; w ogóle mam nadzieję że się nie obrazisz o jedna rzecz" tak, więc zacznijmy nieco niebezpieczną grę, niebezpieczną bo jeśli on już wie od Damiana to teraz będziemy mieć tutaj ogromny problem ale jeśli nie wie to nawet jeśli Damian coś będzie kombinować to będzie już po herbacie, dodatkowo byłem już po tych łącznie trzech piwach dzisiaj więc moja pewność siebie oraz wiara w podstępne działania diametralnie wzrosła.
"Lizanie moich stóp? Nie, nie jestem o to zły" wyszczerzył się dalej wycierając się ręcznikiem.
"A- to. Nie, nie. Znaczy, wiesz że uwielbiam twoje stopy"
"cholera, lizałeś je, co to jest za pytanie; wiem że je uwielbiasz" zadrwił ze mnie i odłożył ręcznik na miejscu delikatnie szturchając mój policzek jego prawą dłonią.
"Taa.. ale, zrobiłem ci dzisiaj jedno zdjęcie na pamiątkę tych pseudo wakacji, akurat jak byłeś w jeziorze" teraz rozpoczęła się gra umysłów, gdyby to było jakieś cholerne anime to cały obraz zmieniłby się w bardziej przyciemniony a wy słyszelibyście moje myśli, tak to sobie właśnie teraz wyobrażam, trochę też tak było. Patryk nie zareagował na to jakoś źle po prostu dziwnie się uśmiechnął i potakiwał tak jakby rozumiał co mam na myśli "no wiesz, twoje stopy unoszące się na wodzie to coś pięknego" zażartowałem choć w mojej głowie czułem jak bardzo teraz mieszam się w tą całą sytuację choć początkowo tego nie chciałem, ale nie było jeszcze za późno tak więc można powiedzieć że wyprzedziłem Damiana o jeden krok gdyby tylko chciał mi zaszkodzić, czuję się jak cholerny Kira z Death Note czy tam L', z resztą nie ważne. Poczułem się że właśnie teraz kontroluję tą sytuację i mogę wyjść z niej ogromną ręką jeżeli tylko dobrze to rozegram.
"Serio? Ale ty jesteś popierzony" roześmiał się siadając w lekkim rozkroku przede mną i prezentując swoje gołe gładkie stopy, roześmiałem się razem z nim chwytając jego jedna stopę moimi palcami, delikatnie posuwając się do jego paluchów.
"Nie jesteś chyba zły? Po prostu chciałem mieć pamiątkę" gdyby to na prawdę było jakieś anime to teraz załączyłby się soundtrack również z Death Note'a. Szczególnie kiedy on pokręcił głową z uśmiechem, wiedziałem już że z jego strony nie mam się czego obawiać, jest to pierwszy krok w celu zlikwidowania problemu, następnym możliwym problemem byłoby rozpowiadanie tego do innych, tak więc nie mam pewności czy Damian już się komuś nie wygadał, ale skoro Klaudia go "pilnuje" bądź wyglądało to tak w taki sposób to ja muszę grać teraz tak wiarygodnie jak tylko mogę, nie brzmi skomplikowanie ale potrzeba jednak trochę sprytu by urobić ludzi w taki sposób by się nawet nie zorientowali co jest prawdą a co kłamstwem.
"W sumie nie, ale za to zdjęcie będziesz musiał odpracować" powiedział krzyżując swoje ręce na klatce piersiowej i z zadziornym uśmiechem umieścił obie stopy na sobie tak jak poprzednio na plaży.
"Odpracować, co?" zaśmiałem się chwytając jego stopy i delikatnie masując paluchy moimi palcami, smyrając je i wciskając się pomiędzy nimi.
"Zrobiłeś zdjęcie bez mojej zgody, to łamanie praw autorskich mordko" odpowiedział i z westchnieniem spojrzał w dół kiedy ja delikatnie masowałem jego palce u stóp, mógł nimi poruszać od czasu do czasu, zwłaszcza kiedy naciskałem na nie.
"Aj, nie sądziłem że wprowadziłeś opłaty za zdjęcia!" zażartowałem, teraz czułem się już bardziej na luzie, wiedząc że nie będzie żadnych problemów przynajmniej z jego strony. Dopóki nie popełnię żadnego błędu a Klaudia będzie pilnować by Damian trzymał buzie na kłódkę to wyjdę z tego ogromną ręką, bez żadnych szkód, co nie oznacza że między mną i Damianem już zawsze będzie problem, który już wcześniej zauważyłem ale teraz został spotęgowany.
"Jeszcze nie mam stałej ceny ale myślę, że mógłbyś teraz nieco się pochylić i wystawić język dla mnie brzmiało dość ciekawie więc nie zadręczając się już moimi problemami oraz planami, które układam w swojej głowie jak jakiś chory psychol postanowiłem dalej brnąć w naszą grę, nawet jeśli teraz było to mało rozsądne z uwagi na Damiana, który mógłby teraz coś kombinować. Tak więc posłusznie pochyliłem się lekko i wystawiłem język tak by mój brat mógł użyć mojego języka jak swojej wycieraczki; tak też się stało, pocierał swoimi - tym razem czystymi - stopami po mojej twarzy i języku, robił to na przemian, to było dość ciekawe doświadczenie, wszystko co musiałem robić to po prostu tak siedzieć a on mógł skupić się na swojej wygodzie oraz na dobrej zabawie; w końcu nie protestowałem ani przez chwilę, nawet jeśli dociskał swoje podeszwy do mojej twarzy co nie było zbyt przyjemne ale widząc jego zadowolenie nie mogłem mu przecież tego odebrać "Opłacało się robić to zdjęcie za cenę bycia moją wycieraczką do stóp?" zadrwił ze mnie ale doskonale znał moją odpowiedź więc nie odpowiedziałem nic, po prostu cieszyłem się z tego zapachu oraz smaku pozostawionym prosto na moich ustach oraz języku. Nasza zabawa nie trwała zbyt długo, kiedy usłyszeliśmy pierwsze grzmoty on zabrał swoje nogi sprzed mojej twarzy i wyjrzał na zewnątrz, padało i wiało jak cholera nasze siatki oraz puste butelki toczyły się po ziemi, wtrąciłem więc swoją głowę pomiędzy jego żeby zobaczyć jak się miewa sytuacja, Paulina oraz pozostali starali się utrzymać swoje namioty gdyż wiatr był dość silny, może to nie tornado ale wciąż dość potężny, Klaudia miała to najwyraźniej w dupie bo jako jedyna nie wyszła z namiotu, pewnie była na tyle zmęczona że po prostu zasnęła. Pomogłem Patrykowi zebrać nasze rzeczy, które leżały przed namiotem by wiatr ich nie rozniósł i ponownie zaszyliśmy się w namiocie. Westchnąłem lekko i popatrzyłem na niego zanim roześmialiśmy się, Patryk założył swoje ramię wokół mojej szyi przyciągając moją głowę lekko do jego ciała, będąc tak blisko niego czułem się o wiele lepiej.
"W sumie to dzięki" powiedział Patryk zanim puścił moją głowę i położył się na śpiworze.
"Za co ty mi dziękujesz?" uniosłem lekko brwi i położyłem się obok zakładając jedną słuchawkę do ucha, szkoda tylko że bateria była już prawie martwa ale z tego co pamiętałem Klaudia miała jeszcze jakiegoś powerbanka.
"Wcześniej nie myślałem że stopy to taka zajebista sprawa, oprócz tego co widziałem czasami na pornosach, jakieś laski z fajnymi stopami, ale to co robimy też jest zajebiste" oznajmił zadowolony.
"Na prawdę? To ja ci powinienem podziękować" pokręciłem głową z niedowierzaniem, że coś takiego padało z jego ust. Spędziliśmy ten wieczór rozmawiając na ten temat, jak bardzo cieszy się że może w ten sposób się zabawić i jest to jakiś sposób żeby się trochę odprężyć; a poza tym obie strony są zadowolone. Powiedział także że z chęcią spróbowałby łaskotek ale kiedy będziemy już u niego w domu, na samo słowo "łaskotki" połączone z nim cały drżałem ze szczęścia, już właśnie w tamtym momencie miałem zawiły plan w jaki sposób i przy pomocy czego mógłbym zapewnić mu taką frajdę, pomimo tego to bardzo dziwne rozmawiać z kimś o takich sprawach intymnych w tak prosty sposób, mówiąc o tym tak jakbyście planowali pójść na ryby, czy też coś podobnego. Patryk jest otwartą osobą, teraz widziałem to nawet bardziej niż kiedykolwiek, oprócz tego że zgrywa takiego "kozaka" to tak na prawdę wcale nie jest aż tak okrutny i niedostępny jakby się to komuś mogło wydawać. Spędziłem z nim zbyt wiele lat żeby twierdzić inaczej, szczególnie teraz kiedy jesteśmy tak blisko między sobą, choć nigdy nie będzie z tego nic poważniejszego to jednak warto mieć przy sobie takiego "starszego brata", który zawsze cię zrozumie, będzie cię wspierał i sprawiał że twoje życie wydaje się trochę bardziej kolorowe. Długo nie mogliśmy zasnąć tej nocy, po prostu rozmawialiśmy trochę o stopach, trochę o naszej ekipie oraz o tym, że ten dzień jest strasznie do dupy no i to co mamy zamiar zrobić w przyszłości po ukończeniu szkoły, w sumie zostało nam już niewiele; ciężko się myśli o przyszłości, najgorszy etap zaczyna się po szkole, kiedy wszyscy przestają tobą rządzić i mówić ci co masz robić tylko sam musisz podejmować własne decyzje ale to właśnie oznaka dorosłości no i każdy musi przejść przez ten jakże trudny etap; niektórzy oczywiście mają łatwiej niektórzy mają trudniej; gorzej kiedy pojawia się czynnik, który może zaważyć na twojej przyszłości ponieważ jesteś tylko nastoletnim dzieciakiem, który bawi się w jakąś pseudo dilerkę i nie rozumie konsekwencji które go czekają a one miały już niedługo nadejść..

Kontynuacja już niedługo


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jannos123421
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 65
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Wto 22:46, 14 Sie 2018    Temat postu:

Trochę mniej było tym razem samej akcji, ale całość czyta się świetnie!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco feet
początkujący
początkujący



Dołączył: 24 Sie 2017
Posty: 4
Przeczytał: 12 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 1:39, 15 Sie 2018    Temat postu:

Opowiadanie genialnelne
Genialnie się je czyta
Ale mam do Ciebie małą prośbę czy mógłbyś wplątać w opowiadanie elementy tramplingu (deptania)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Śro 12:58, 15 Sie 2018    Temat postu:

Dzięki za komentarze i fakt faktem nie było tutaj wiele akcji ale przecież opisywanie tylko i wyłącznie tego co zachodzi między mną a Patrykiem wydawałoby się strasznie bezpłciowe bez pozostałej otoczki; co nie znaczy że nie będziecie mogli wyczytać czegoś ciekawszego

Jeśli chodzi o pytanie dotyczące trampingu to tak jak napisałem w pierwszym swoim wpisie, bazuje tylko i wyłącznie na prawdziwych doświadczeniach a cała historia jest spójna z moim życiem prywatnym a zostały zmienione jedynie imiona by uniknąć wyciekowi danych personalnych - tak więc jeżeli coś się nie wydarzyło to nie zamierzam tego koloryzować i dodawać rzeczy które nie miały miejsca, ale rozumiem twoje pytanie lecz niestety nie chcę tego robić bo zaburzyłoby to autentyczność

Ale zawsze chętnie zapoznaje się z waszymi opiniami tymi zamieszczanymi tutaj czy też w wiadomościach prywatnych. Dzięki jeszcze raz za poświęcony mi czas i zapraszam do dalszej lektury, może dzisiaj znajdziecie też coś dla siebie poza wstawkami "fabularnymi" jak już to określiłem poprzednio.



__

Po pierwszych dwóch dniach sporo zmieniło się w relacjach między grupą, tak przynajmniej sądziłem, osobą odpowiedzialną za tą kwestię z pewnością był Damian, który zdąrzył już coś szepnąć do ucha innym, aczkolwiek mogło mi się to wydawać a moja psychoza rozwijała się w bardziej zaawansowanym tempie niż sądziłem. Tak przynajmniej sądzę, po prostu te dwuznaczne spojrzenia niektórych kolegów a także jakiś rodzaj niechęci ze strony Przemka również mi się udzieliła, dlatego postanowiłem spędzać ten wolny wakacyjny czas z Klaudią by dać Patrykowi wytchnąć od mojego towarzystwa, które faktycznie mogłoby się już zdawać nieco uporczywe, może to nawet i wyszło na dobre; na całe szczęście już poprzedniego wieczoru udało mi się częściowo kontrolować sytuację więc nie obawiałem się aż tak bardzo tego, że Damian może zamieszać bardziej niż to możliwe, w końcu ludzie się nudzą i zapomną a ja mogłem nieco utrwalić moje relacje z Klaudią, dawno w sumie nie rozmawialiśmy tak często, zazwyczaj przemijała gdzieś na imprezach, widywaliśmy się tylko gdy razem sięgaliśmy po kolejne piwo w lodówce, może ten wakacyjny wypad był bardziej dla mnie odskocznią oraz próbą naprawienia kontaktów z nią, a także dobrej zabawy z Patrykiem - choć obecnie nie chciałem się już tak bardzo narażać na niebezpieczne dwuznaczne sytuacje; tak więc resztę naszego pobytu czyli niespełna kolejne trzy dni przemijały raczej w spokoju; pomimo że spałem z Patrykiem w namiocie to odeszliśmy od naszych ekscesów ze stopami, pomimo tego że cały czas o tym rozmawialiśmy oraz o tym jak bardzo chce spróbować "profesjonalnego" łaskotania, na które z ochotę się zgodziłem i nie mogłem już doczekać się powrotu do domu. W międzyczasie prowadziłem zupełnie losowe konwersacje z Klaudią, wysłuchując jej pasjonujących szalonych przygód, a jest o czym opowiadać, uwierzcie mi; sądzę że ja przez całe życie nie przeżyje chociażby dwudziestu procent tego co ona, nie zawsze w pozytywnym aspekcie ale wciąż, lubiłem jej słuchać; dawało mi to poczucie że zadaję się z kimś kto poradzi sobie w każdej możliwej sytuacji; tak więc chuda pokręcona brunetka podążała za mną po lesie wokół jeziora, żartując i gwałcąc drzewa, tak - już mówiłem - jest specyficzna, tamta sytuacja z posuwaniem naszego namiotu to nie ostatnia rzecz którą próbowała gwałcić, czasami się wydaje że na prawdę przydałoby się jej porządne grzmocenie w łóżku bo jest pobudzona jak po pięciu mocnych kawach i to nie jest tylko moja opinia. Wciąż jednak mijałem się z Damianem, którego zacząłem traktować nie jako kogoś kogo powinienem się bać, poczułem się znacznie pewniej, szczególnie że za plecami zawsze miałem szurniętą laskę, która byłaby gotować go pociąć butelką po piwie gdyby zaszła taka potrzeba, doszło już nawet do tego że po dwóch dniach intensywnych rozmów z Klaudią potrafiłem usiąść obok niego bez żadnego krępowania się czy obaw, rzucając krytyczne uwagi odnośnie tego jaki z niego nudziarz, cholera kto normalny siedzi wśród rodziny pijąc piwo i nie wnosząc do atmosfery kompletnie nic; czasami wydaje mi się że ta laska ma na mnie zgubny wpływ ale podobało mi się to, by przestać się bać wystarczy zrobić dwa kroki w przód zanim oni zdążą podciąć ci nogi; tak więc ta naprawa stosunków z Klaudią - czyli po prostu spędzanie z nią czasu częściej niż zawsze - bardzo pomogło mi w obecnej sytuacji, to ona wzbudziła we mnie pewność siebie, tak jak niegdyś bunt przeciwko chociażby mojemu ojcu czy też szkole. Wydarzyła się też rzecz przy naszym obozowisku, z którego nie jestem do końca dumny, siedząc z nią wieczorem przy jeziorze pobawiliśmy się trochę "mąką" o ile wiecie co mam na myśli, ale moje zatoki istotnie nie są przystosowane do pieszczenia ich w inny sposób niż za pomocą kroplki; dziedziczne problemy z zatokami, nie polecam nawet najgorszemu wrogowi; kiedy bolą można jedynie błagać kogoś by cię dobił i oszczędził ci cierpienia. W sumie, nie wiem co Patryk sądził o tym, że aż tak bardzo zaangażowałem się w te codziennie spacery z Klaudią, wydawało mi się że czasem szukał mnie wzrokiem ale ja byłem teraz w fazie przemian wewnętrznych, że tak to ujmę, nie chciałem się już obawiać; to działa w następujący sposób. On dawał mi poczucie bezpieczeństwa ale ona uczyła mnie jak to bezpieczeństwo sobie zapewnić, nie można po prostu chronić kogoś przez całe życie, należy spuścić go ze smyczy i pozwolić żyć i dbać o siebie - cokolwiek przez to rozumiecie. Prowadziłem się więc z moją przyjaciółką przez te kilka ostatnich dni obozu drwiąc sobie z Damiana oraz Przemka, trochę było mi też szkoda Pauliny, która wydawała się z nią najbardziej zżyta ale teraz to tak jakby nagle sobie przypomniała o swoim starym znajomym; no ale też szczerze nikomu nigdy nie zabraniałem do nas podchodzić, przecież zawsze można było zagadać a skoro ktoś tego nie robił to jego problem. Odświeżenie takich znajomości to coś na prawdę dobrego, daje ci kopa, szczególnie kiedy po dupie kopie cię właśnie ona. Myślę, że gdybym kiedykolwiek zmienił orientacje to właśnie przy niej szukałbym czegoś więcej, choć nie wiem; Doszło nawet do pewnego rodzaju konfrontacji między mną a Damianem w ostatni dzień kiedy pakowaliśmy wszystkie swoje rzeczy a Paulina pilnowała by Przemek pozostał trzeźwy; no bo kto inny zabierze jego samochód z tego lasu. Pakowaliśmy właśnie swoje rzeczy do samochodu poza namiotami, które miały pozostać jeszcze na tą ostatnią noc by zapewnić nam zdrowy sen; ja i Damian spotkaliśmy się przy samochodzie kiedy wkładałem mój plecak do bagażnika, spojrzeliśmy się na siebie nim zdobyłem się na odwagę i wrzucając plecak do środka parsknąłem na niego śmiechem
"Zachowujesz się ostatnio bardzo dziwnie, jest coś o czym powinienem wiedzieć?" zapytałem próbując podrobić wspomnianym nieśmiertelny uśmiech ala Klaudia. Damian nie był raczej skory do żartów i z kamienną twarzą wrzucił swoje pakunki do bagażnika.
"To nie twój interes" wyczuwałem w nim gniew ale bardzo stłumiony, chyba miał ochotę mi przyłożyć ale wiedział że mogłoby się to bardzo źle skończyć.
"A w twoim interesie jest grzebać w czyichś rzeczach?" dopytywałem już mniej na żarty, dzięki Klaudii zrozumiałem, że to nie ja popełniłem tutaj jakikolwiek błąd - to on był błędem i sam stwarzał problem. To nie jest jego życie a on nie ma prawa do grzebania po moim telefonie jeżeli pozwoliłem mu jedynie z niego zadzwonić.
"A w twoim interesie jest prowokować mnie?" warknął Damian, lecz niestety nasza przeurocza rozmowa została zaburzona przez Przemka, który z grymasem zbliżał sie w stronę samochodu. Z pewnością chciał napić się jakiegoś piwa no ale niestety, skoro już masz samochód to musisz go wyprowadzić do cywilizacji z tego lasu. Nie odpowiedziałem więc nic jedynie wyszczerzyłem się do niego jak jakiś psychol i zamknąłem z hukiem bagażnik nim odszedłem w stronę obozu by sprawdzić czy zabrałem wszystko co należało do mnie - tak, w sumie jeszcze nie wszystko; Patryk a moja przyszła zabawka do łaskotania wciąż kręciła się wśród puszek, które musieliśmy zebrać i wyrzucić, dbanie o środowisko czy też inna takie rzeczy.
"Młody co jest, nie zamierzasz tutaj trochę pomóc?" wygarnęła mi Klaudia niosąc ze sobą siatkę pełną puszek.
"A co, nie radzicie sobie? Zbyt ciężkie te puszki co nie?" Westchnąłem nim wziąłem kilka puszek po piwie z ziemi i wrzuciłem do jej siatki.
"Aleś ty się pyskaty ostatnio zrobił" szturchnęła moje ramię nim zauważyła że Patryk zbliżał się w naszym kierunku, potrząsnęła swoimi długimi poskręcanymi włosami i zadarła górną wargę tak jakby chciała mi przekazać coś tym wyrazem twarzy, czasami na prawdę ciężko mi zrozumieć co ona ma tam w głowie.
"Przemek mam nadzieję że nie pił, co?" zapytał Patryk zaglądając do naszego namiotu w poszukiwaniu jakichś resztek jedzenia.
"Najwyżej będziemy pchać ten samochód włóż lasu" stwierdziła Klaudia i powoli odeszła w kierunku samochodu by zapakować puszki na tylne siedzenia, wyrzucimy je wszystkie gdzieś po drodze gdy będziemy jechać do domu.
"A ty? Ostatnio cały czas cię widzę tylko z Klaudią" wyczuwałem tutaj jakby nutkę zazdrości? To dziwne, zawsze to ja byłem tym który odczuwał jakąkolwiek zazdrość. Wzruszyłem więc ramionami i odpowiedziałem w najbardziej neutralny sposób,
"Zapomniałeś już że znam ją tak długo jak ciebie? Klaudia to też mój kumpel" nie chciałem brzmieć arognacko ale wydaje mi się że styl mówienia tej brunetki bardzo mi się narzucił w tamtym czasie.
"No ta, sory że tak wypytuje" odparł Patryk nim wszedł do namiotu by posprzątać w nim trochę, co prawda przez ostatnie dni narobił się tam nie mały bałagan, a kawałki czipsów znajdowały się wszędzie gdzie to tylko możliwe. Westchnąłem więc i odwróciłem sie w stronę Klaudii, która szła w kierunku auta; pomyślałem więc że czas na chwilę samotności, w końcu przez ostatnie parę dni wciąż za kimś łaziłem, za nią a z Patrykiem spędzałem prawie wszystkie wieczory. Niestety moja komórka już padła i nie miałem nawet jak posłuchać muzyki, przycupnąłem więc nad jeziorem mocząc swoje nogi w wodzie; czułem się świetnie, choć byłem zmęczony tym, że musiałem tak ściśle kontrolować sytuację związaną z fotografią, którą widział Damian; pomimo że Patryk usłyszał moją wersję to wciąż.. chociaż nie, Damian jest zbyt miękką fają by cokolwiek powiedzieć, a w razie czego komu bardziej uwierzy, mi - osobie, która trzyma się z nim tak długo i jesteśmy w świetnych relacjach czy też jakiemuś chuderlakowi, któremu coś nie pasuje w życiu więc będzie starał się mi cokolwiek utrudniać. Przestałem być już osobą, którą można w jakikolwiek sposób pomiatać bez powodu, zrozumiałem też że tak na prawdę cała ta rodzina tak wiele dla mnie nie znaczy, gdyby nie Klaudia, Patryk i może czasami Paulina to nigdy nie zwiazałbym się z nimi aż tak bardzo. Byli tutaj zbędni i wprowadzali zamęt, byli tylko i wyłącznie przydatni kiedy czegoś potrzebowałem, trzeba było gdzieś pojechać lub odstawić jakiś numer; są po prostu jakimiś losowymi jednostkami ludzkimi od których nie jestem zależny a są tutaj bardziej przez przypadek niż ja. Wstałem więc na równe nogi pewny siebie, to uczucie którego poszukiwałem by w końcu przestać dbać aż tak bardzo oto co ludzie sądzą o mnie lub robić coś pod dyktando moich ludzi ponieważ tak będzie dobrze, bo inaczej nie wypada. Tak zazwyczaj mówią do nas rodzice "idź ucałuj ciocie, bo tak nie wypada" - nie wypada to dildo z dupy jeżeli dobrze je przymocujecie, prawdziwa rodzina służyła mi już od dawna do finansowania moich wypraw, papierosów i innych - oprócz matki którą szanuję po dziś dzień a ta rodzina, która wydawała się bardziej prawdziwa niż biologiczna była tylko formą zabawy a osoby na których mi na prawdę zależało znałem już od bardzo dawna. Rany, to całkiem filozoficzne myślenie ale jestem cholernym materialistą a od jakiegoś czasu osobą, która kocha manipulować i czerpać korzyści, sam o tym wiem i przyznaję się do tego, pecha mają tylko te osoby, które mnie nie znają; chyba od zawsze tak było ale bałem się do tego przyznać, bałem się przyznać że byłem grzeczny w szkole bo nauczyłem się systemu, który działał bardzo prosty. Siedzisz cicho, nie zadajesz pytań, po prostu słuchasz i automatycznie jesteś z tego powodu nagradza bo nauczyciel nie musi cię uciszać co chwila wiec ma większą tolerancje na twoje błędy, oczywiście to nie działa już w dorosłym życiu ale przez pewien etap mojego życia nim poznałem Patryka i Klaudię wydawał się dość skuteczny; to straszne, że prawdy o sobie poznajemy dopiero po czasie i to że już od dziecka kombinujemy jak wyjść na swoje ogromną ręką ale każdy z nas jest egoistą a moim następnym egoistycznym posunięciem było zbesztanie i usunięcie Damiana z grupy a także wejść w posiadanie stóp Patryka, w dosłowne posiadanie; kiedy on będzie się wił i płakał ze śmiechu ja będę katem, który wykorzysta intensywność jego podeszw. No ale wracając z podróży po mojej chorej głowie do realnego świata pozostał nam ten jeden dzień, który po wpakowaniu wszystkich bagaży do samochodu spędziliśmy na tej pseudo plaży; tym razem czas płynął o wiele wolniej, pewnie dlatego, że już nie mogłem się doczekać na kolejne eksperymentowanie z Patrykiem, na szczęście jego oraz towarzystwo Klaudii sprawiało, że moje myśli nie płynęły tylko w rzece perwersyjnych zabaw. W sumie od kiedy zmieniłem swoje nastawienie na te bardziej agresywne czułem się przy nich jakbyśmy byli jakąś trójcą świętą przewodzącą tymi pajacami, nawet teraz siedzieliśmy obok siebie we trójkę paląc papierosy i bujając się jak małpy do jakichś bitów, gdyby w tamtym czasie istniał już lil pump to jego "eskere" byłoby słyszalne w promieniu stu kilometrów, niestety jeszcze wtedy trap nie był aż tak rozpowszechniony, był bardziej niszowy (a jeśli ktoś myli trap z witch house to miałbym ochotę udusić taką jednostkę - to nie jest to samo). Ten dzień oraz noc była ostatnim dniem nad tym spokojnym jeziorem, wśród niespokojnych twarzy przyglądających się mi kiedy siedziałem tak blisko Patryka a jednocześnie trzymałem sztamę z szaloną dziewczyną. Nawet Patryk zauważył jak mniemam że jest coś nie tak, ludzie coraz bardziej niechętnie tolerowali mnie wśród naszego grona ale szczerze? Kogo to obchodziło, to całe braterstwo stało się już przereklamowane i nie miałem zamiaru tego ciągnąć, byłem tutaj dla moich najbliższych a nie dla tej bandy prostaków wyjętych z patologicznych śmietników.

Następnego ranka ruszyliśmy już prosto do naszego miasta, zabrałem się wraz z Patrykiem, Klaudią, Pauliną oraz Przemkiem w podróż w jedną stronę, reszta uznała że przejdą się na piechotę a swoje rzeczy odbiorę od Przemka później, to chyba tutaj już nastąpił początek tego prawdziwego rozłamu, choć w sumie jak widziałem nikogo to już bardzo nie ruszało, z pewnością nie Klaudii która z rozdziawioną buzią spała na tylnym siedzeniu obok mnie. Nocne życie kiedyś ją wykończy, mówię wam. Ostatecznie dojechaliśmy pod blok Patryka gdzie zabraliśmy swoje rzeczy i pożegnaliśmy się; teraz w głowie miałem tyko i wyłącznie to by doprowadzić tego wielkiego durnia do płaczu przy pomocy łaskotek. No ale jak sobie to wyobrażałem i co może mi się przydać. Jako że dawno temu byłem amatorem oglądania takich typu rzeczy na wszelkich różnych stronach to wiedziałem że przydałaby się przede wszystkim jakaś lina by utrzymać jego stopy w jednym miejscu, tak by nie mógł ich zabrać, w końcu co to za łaskotanie w których możesz się bronić w jakikolwiek sposób; ale skąd lina? Otóż kreatywny człowiek zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie; w szafce mojego ojca mogłem znaleźć bandaże, ale nie te za 50 groszy, które rozpadają się po sekundzie, lecz bardzo solidne i moim zdaniem: nie do rozerwania jeżeli masz zamiar je jedynie szarpać, z tego co pamiętam mieliśmy te bandaże ponieważ mój ojciec złamał sobie kiedyś nogę, no i w sumie nie wiem czy są lepsze niż inne ale tak mi się wydaje że bardziej wytrzymałe; są praktyczne i nikt nie będzie za nimi płakał, leżą tutaj już przeszło rok, przetestowałem je także na sobie żeby mieć pewność i powiem szczerze, że przy odpowiedniej technice i zablokowaniu tkaniny pod czymś - są po prostu idealne do utrzymywania czegoś w miejscu, szarpiąc i kopiąc nie można ich zniszczyć tak więc myślę że nie ma po co szukać dalej, ponadto mam ich całkiem sporo, mógłbym obwiązać także jego ręce a następnie wspomóc je jego koszulą, wiecie, mam na myśli dwukrotne obwiązanie jego ramion za plecami. Oprócz tych bandaży potrzebowałbym także jakiegoś sprzętu, palce są dobre ale nic nie będzie się równać ze szczotkami do włosów, jedna z nich jest dość przyjazna jak mniemam lecz druga wydawała się ostra, ponieważ była nowa więc uznałem że używanie ich naprzemiennie będzie dobrym pomysłem. Ponadto miałem jeszcze jedną szczotkę, nie bardzo wiem do czego służyła, niebieska podłużna z włosiem, nie mam cholernego pojęcia po co ona jest; od zawsze leżała sobie przy prysznicu i nigdy nikt jej nie używał, stwierdziłem że również się nada, co ma się marnować. Klasycznie w moim domu zawsze znajdowała się gdzieś oliwka, moja matka smarowała sobie zawsze nią ręce czy coś tam, w każdym razie nadawała skórze poślizg i jak myślę uwydatnia trochę zmysł dotyku, stopy Patryka i tak były bardzo czułe z tego co zauważyłem ostatnio tak więc to będzie coś ekstra; zanim doszedłem do wniosku że to chyba wszystko co jest mi potrzebne moim oczom ukazał się stary kapelusz z wakacji moich rodziców, chyba góralski, nie mam pojęcia - ale najważniejsze że było w nim pióro, długie czarne pióro z jakimś puchatym dodatkiem dookoła, stwierdziłem że będzie dobrze zacząć od czegoś delikatnego i przyjemnego dla niego zanim rzucę go w wir płaczu oraz agonii spowodowanej niekontrolowanemu łaskotaniu. Teraz wystarczyło mi tylko czekać na zaproszenie do jego domu. W między czasie częściej wychodziłem z domu, nawet tak po prostu połazić z Klaudią po mieście, zajść czasami do galerii bądź nawet raz dopuścić się kradzieży jabłka ze straganu, nie pytajcie; po prostu tak wyszło, dwójka młodocianych przestępców kradnie jabłko jakiemuś panu ze straganu w centrum miasta, jesteśmy cholernie głupi. Na prawdę głupi, czasami nie rozumiem jak to możliwe że moje IQ tak diametralnie spada przy niektórych osobach, to chyba ta słynna młodość, z której nigdy aż tak bardzo nie korzystałem; chociaż nawet po wielu latach nie rozumiem tej kradzieży; No i tak mijały mi dni spędzone u boki szalonej laski, która nie daje jebania o nic, po prostu dobrze się bawiliśmy a w między czasie oczekiwałem na wiadomość od Patryka - aż w końcu po ok. tygodniu doczekałem się tej magicznej wiadomości brzmiącej "Gotowy na łaskotanie! : D" oraz załączone zdjęcie jego stóp na łóżku. Na prawdę był podekscytowany, tak więc nie tracąc wiele czasu zjadłem tamtego dnia obiad wraz z moją matką i wyruszyłem z podręcznym plecakiem do jego mieszkania.

Po drodze na szczęście nie spotkałem nikogo znajomego z "rodziny", z którą nie miałem już większej ochoty się widywać więc wdrapałem się na czwarte piętro do jego mieszkania by ten powitał mnie z otwartymi ramionami, standardowo jego pies wariował i naszczekał na mnie - tak jak zawsze za każdym cholernym razem kiedy tu przychodzę, czy psy mają coś nie tak z pamięcią? Przychodzę tu od x lat a on dalej zachowuje się jakby nie znał mojego zapachu. W każdym razie nie traciliśmy nawet wiele czasu na rozmowy czy też inne gierki, powiedział że będzie czekał na mnie w dużym pokoju a ja żebym się przygotował - to raczej on powinien się przygotować, nie żebym miał w tym jakieś doświadczenie ale moja kreatywność i fantazja to wystarczający środek dopingujący żeby doprowadzić go do łez. Poszedłem do łazienki i wyjąłem wszystko to co potrzebowałem, sprawdziłem jeszcze czy przypadkiem może on nie ma czegoś co mogłoby się przydać, no i znalazłem; bystre oko perwersyjnego mnie zawsze wypatrzy coś ciekawego, szczotka do kurzu, jeżeli kojarzycie, długa z kolorowym włosiem - pamiętam że moja babcia też miała coś takiego w łazience, generalnie to rzadko widuje takie rzeczy u kogoś w domu - zabrałem więc także to by przemknąć do pokoju, omijając psa który nadal nie dawał za wygraną i chciał mnie odstraszyć z tego domu szczekaniem. Patryk siedział na swojej sofie z wyciągniętymi bosymi stopami, które jak zawsze trzymał na stole. Pokręciłem jedynie głową i wróciłem do przedpokoju by przyciągnąć pod jego nogi starą czarną pufę, wydawała mi się o wiele lepsza, szczególnie że dzięki niej mogłem lepiej poradzić sobie z zawiązaniem bandaży na jego nogach. Patryk nie protestując i gadając do mnie o jakichś pierdołach, położył swoje bose stopy na pufie, jego gadanie wydawało się nieco dziwne, tak jakby nerwowe, może jednak wydawało mu się że to zły pomysł? No ale już za późno, decyzja została podjęta i musi dojść do skutków, klęknąłem przy jego stopach, wodząc nieco nosem po jego paluchach nim z zadowoleniem zacząłem okręcać bandażem jego kostki, tworząc coś w rodzaju ósemki, okręcałem je tak by unieruchomić je w dogodnej dla mnie pozycji, no ale to nie wystarczyło, wciąż mógł poruszać stopami przy pomocy swoich nóg na prawo i lewo - i właśnie dlatego potrzebna była mi pufa - zapytacie dlaczego, to bardzo proste. Wyjmując kolejny pasek bandaża zawiązałem coś w rodzaju supła, kokardy, cholera wie co w przestrzeni pomiędzy jego stopami, były dość ciasno zawiązane więc było to trudne ale jakimś dziwnym sposobem udało mi się to zamocować nim okręciłem jego stopy raz jeszcze i zacząłem obwiązywać je naokoło pufy, długie koliste ruchy, podnosząc nieznacznie ciężką pufę by materiał znalazł się pod nią, prawdę mówiąc następne zawiązywanie bandaży było czysto losowe i chciałem mieć tylko pewność że nimi nie poruszy, ale najlepszym motywem było skrępowanie jego paluchów tak by pozostały odgięte do tyłu, więc oprócz bardzo ograniczonych ruchów w prawą i lewą stronie, nie mógł nimi wyginać w żaden sposób. Kiedy skończyłem Patryk wyglądał na nieco przerażonego tym co odstawiłem z jego stopami, były tak perfekcyjnie ulokowane w miejscu, że szansa na to by nimi poruszyć diametralnie zmalała.
"Jest okej?" Zapytałem całkiem szczerze i troskliwie, nie chciałem żeby zbyt ciasne wiązanie zraniło jego nogi. Na co Patryk odparł jedynie, że wszystko jest w porządku i jest mu po prostu niewygodnie, no ale właśnie oto chodziło żeby nie mógł nimi poruszać, więc uznałem to za komplement "Super, to teraz zdejmij koszule". Patryk popatrzył na mnie zdziwiony nim powoli zsunął z siebie swoją czarną koszulkę odsłaniając swoje ciało.
"A po co, to nie łaskoczesz tylko moich stóp?" wyglądał na nieco zdziwionego i zmieszanego, w sumie nie dziwię się było to trochę krępujące, to wszystko - dosłownie - krępujące - szczególnie kiedy masz owinięte nogi w bandaże.
"Tak, ale nie chcę żebyś się szamotał za bardzo, jeszcze mi wybijesz zemby i co wtedy, wiesz ile kosztuje odbudowa?" zażartowałem nim siadłem obok niego i przy pomocy resztek bandaża, a raczej ostatniego długiego paska owinąłem jego nadgarstki oraz ręce na tyle ile było to możliwe, ostatecznie owijając je szczelnie w jego koszulę. Wiedziałem że podczas intensywnego łaskotania może po prostu skakać po sofie, więc położyłem po jego bokach te duże poduszki, na których zazwyczaj spaliśmy bądź siedzieliśmy na podłodze, to dobra amortyzacja jak mniemam. Kiedy uznałem że już wszystko jego gotowe, powoli usiadłem sobie na podłodze przed jego stopami, które oczekiwały na zasłużoną karę, widziałem jak jego palce starają się poruszać ale bandaże robią swoją robotę i trzymają je w miejscu. Przystawiłem więc swój nos do jego podeszwy, delikatnie obwąchując je wzdłuż; widziałem jego twarz, był nieco zdegustowany ale z drugiej strony sam tego chciał, tak więc pozwoliłem mu oswoić się nieco w owej sytuacji; teraz pomyślałem nawet o tym by zawiązać mu w jakiś sposób oczy ale z drugiej strony nie mam już czym a ponadto chciałem zobaczyć ten szał w jego oczach kiedy będzie błagał mnie oto bym przestał choć na moment. Starając się go jeszcze jakkolwiek zadowolić posuwałem nosem po jego stopach ale gdy tylko zobaczyłem że nieco się odprężył powoli przystawiłem swoje dwa palce do jego prawej podeszwy, tak by moje paznokcie delikatnie je muskały, zacznijmy od czegoś spokojnego, nie chcę żeby stracił oddech w ciągu pierwszych paru minut. Reakcja była natychmiastowa - gdy tylko zacząłem nimi poruszać dookoła jego podeszwy jego nogi lekko cofnęły się lecz bandaże utrzymujące jego stopy na pufie nie pozwalały na odciągnięcie ich, jego mina przybrała bardziej poważnego tonu, szczególnie że zamknął oczy i wykrzywił usta w nieprzyjemnym grymasie, tak więc dołączyłem moje drugą dłoń by moje palce rozpoczęły spokojną i kojącą zabawę z jego podeszwami; jego paluchy starały się wyginać i poruszać lecz nie miały one zbyt wiele swobody, w końcu rozbrzmiał jego pierwszy uroczy donośny śmiech, kilka pojedynczych salw szorstkiego chichotu, poruszał swoim ciałem na boki, trzymając swoja głowę odgiętą do tyłu, jego usta wydawały się coś mówić w trakcie tego, prawdopodobnie to były nieme przekleństwa, coś tak sądzę. Spędziłem jeszcze parę chwil pastwiąc się w taki sposób nad jego podeszwami nim przeszliśmy do czegoś znacznie lepszego. Otworzyłem więc olejek i jedną ręką postanowiłem posmarować jego piękne gładkie stopy podczas gdy moja druga ręka obsługiwała już wcześniej wymieniono pióro, wsuwałem je między jego paluchy oraz lekko łaskotałem je bezpośrednio. Wtedy zaczęła się jego prawdziwa walka ze śmiechem oraz bandażami,jego stopy postanowiły protestować poprzez lekkie kopnięcia lecz nie na tyle silne by rozerwać więzy a jego ciało szamotało się po sofie w prawo i lewo; jego twarz rozpromieniała nieco, jego uśmiech nadawał mu na prawdę uroczy wygląd, tak samo silnie zaciśnięte oczy aż rozbrzmiał kolejny rechot, ale ten nie był już tym słabym i cichym, chciałbym odsłuchać kiedykolwiek jego głupkowaty śmiech powiązany właśnie z tą sytuacją, brzmiał strasznie ekscytująco, nie mogąc nasycić się tylko tym kontynuowałem powolne i długie posunięcia pióra na jego palcach nim przeszedłem do prowadzenia ich wzdłuż jego stóp, co jakiś czas zmieniając kierunek oraz prędkość tak by nie dać mu się przyzwyczaić to jednego monotonnego kierunku. Zabawa mogła trwać długimi minutami, w końcu musiałem się nacieszyć tym widokiem jego uśmiechu oraz dźwięków rechotu mojego dużego brata, no ale ile można być tak delikatnym prawda? Więc gdy tylko stwierdziłem, że przeciągam już tą nudną zabawę, postanowiłem użyć szczotki do kurzu, przytrzymałem nieco jego nogi na wszelki wypadek nim szczotka zaczęła obracać się na śródstopiu, co wprawiło go w niemalże szał, nie walczył już tak lekko jak wcześniej, zaczął rozbijać się o poduszki po bokach a jego głowa wygięła się jeszcze bardziej w tył a jego piękny rechot przemienił się w rżenie, po prostu coś w rodzaju pisków i głośnych pociągnięć nosem kiedy starał się "dotlenić". Sam nawet zacząłem się śmiać, nie wiem, podobno śmiech jest zaraźliwy bardziej niż grypa, więc z zadowoleniem poruszałem szczotką do kurzu w dół i w górę, znacznie szybciej niż piórem i kręcąc nim na jego podeszwach. Już wtedy mogłem usłyszeć jego głos proszący mnie o zaprzestanie działań, no ale przecież nawet nie jesteśmy w połowie naszej zabawy! To byłoby iście nie profesjonalne przestać właśnie teraz, szczotka wiec nie dawała za wygraną jego stopom kiedy on zaczął nimi trząść, pomimo że bandaże dobrze trzymały je w miejscu to z ogromną siłą mógł nimi trochę porzucać, ale wciąż jego biedne stopy były wystawione na rażenie musknięć szczotki. Stwierdziłem że dopóki nie przestanie walczyć to nie mam nawet zamiaru zaprzestać, ale jego silna wolna była równie nieustępliwa jak moja ręka która prowadziła przyrząd, musiałem na prawdę poczekać długą chwilę nim przestał się szamotać a jedynie wyginał swoje ciało na sofie z roześmianą twarzą. Jak uroczo - bardzo uroczo, ale bardziej urocze będzie użyć tej nowej szczotki do włosów, czyż nie? Nie muszę chyba mówić jak Patryk cieszył się z tego gdy tylko zacząłem szczotkować jego obie biedne podeszwy, te perfekcyjne i gładkie stopy, jego nogi drżały zaś on przewalił już jedną z poduszek po prawej stronie, bezbronnie kładąc się na niej i wyjąc jak głupi, dosłownie wyjąc, jego śmiech przerodził się w krzyk by zaraz po nim znów zagościł ten duszący się syczący bezgłośny rechot, z szeroko otworzonymi ustami oraz zaciśniętymi spłakanymi oczami starał się kopać i podskakiwać na sofie, wyglądał jak szaleniec - nie sądziłem że jego stopy są aż wrażliwe, choć w sumie każdy zareagowałby w ten sposób jak myślę. Patryk próbował coś mówić, wywnioskować mogę to tylko z szamotania jego głowy oraz obślinienia się, jego ślina pokrywała już nawet poduszkę, na którą zdecydował się powalić. To była dość długa i przyjemna zabawa. Trwało to może ok. godziny nim odpuściłem mu całkowicie, dawno nie widziałem kogoś aż tak zmęczonego i drżącego, zupełnie jakby ktoś wepchnął go w śnieg, drżał i dyszał kiedy ja rozwiązywałem bandaże na jego stopach, które teraz były czerwone i nieco porysowane, uskarżał się nieco że nie czuje żeby bolały ale podczas dotykania nimi podłoża gości w nim jakieś dziwne uczucie, być może trochę przesadziłem ale no cholera było warto.

Po tej sytuacji już więcej nie wspominał o łaskotaniu, a przynajmniej przez parę tygodni chyba miał dość a to przekroczyło jego limity - ale za nic w świecie nie dałbym sobie wyrzucić z głowy jego śmiechu oraz tego wyrazu twarzy, coś zupełnie kojącego - przynajmniej dla mnie. Wspaniały widok oraz wspaniałe uczucie. Tak, to była pierwsza łaskotkowa sesja w moim życiu a także jedyna w tamtym miesiącu, co nie zmienia faktu, że i tak spotykaliśmy się później raz na jakiś czas na jakieś masaże jego nóg; nie tak często jak wcześniej ale to z tego powodu że były to wakacje. Oprócz tego jeziora oraz tego spotkania tamte wakacje nie były jakieś szczególnie ciekawe, bardziej związałem swój los z Klaudią niż z nim ale to chyba dlatego, że miałem jej dużo do opowiedzenia a ona mi jeszcze więcej, czasami przychodziła do nas Paulina, nawet dobrze ją poznałem ale nie na tyle dobre co tą dwójkę. Można powiedzieć że z szerokiej rodziny pozostały mi tylko te dwie osoby plus Paulina; nie jest jakoś bardzo interesującą postacią ale zawsze to miło spotkać jakąś nową mordkę. Oczywiście one nie miały pojęcia co robię z Patrykiem i dalej utrzymywałem swoją wersję, że po prostu bardzo dobrze się bawimy - a Klaudii powiedziałem że po prostu czuje się przy nim świetnie.

Jednak to co on dosłownie: o d p i e r d o l i ł
w święta w tym roku gdzie byliśmy nad jeziorem to już przeszło do historii
do historii tego miasta (a raczej ludzi których znamy) oraz jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych, pokręconych, niezrozumiałych i niewytłumaczalnych ciągu zdarzeń na świecie. Osobiście uważam, że życie było nudne zanim nie stało się to;

tak więc w następnym wpisie będzie dużo mniej akcji into stopy i zabawy
a raczej bardzo dziwne, głupie, niezręczne, niebezpieczne zwroty akcji,
mogę tylko powiedzieć że po scenie z balkonami stwierdzicie że Ja i Klaudia to mamy chyba łącznie razem z 2 IQ
dobrze że już te czasy minęły, z jednej strony trochę szkoda ale z drugiej strony jest co wspominać,
dlatego też tak dobrze mi się o tym pisze,
następny rozdział mogę zatytułować "Że niby ja nie umiem się włamywać?!"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fmf
początkujący
początkujący



Dołączył: 10 Cze 2017
Posty: 5
Przeczytał: 22 tematy


PostWysłany: Czw 12:55, 16 Sie 2018    Temat postu:

Najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytalem, czekam na nastepna czesc

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jannos123421
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 65
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Czw 14:37, 16 Sie 2018    Temat postu:

Jak zwykle pięknie napisane!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
korkinike<3
fan :)
fan :)



Dołączył: 04 Wrz 2014
Posty: 179
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 1 raz

PostWysłany: Pią 19:49, 17 Sie 2018    Temat postu:

Świetnie się czyta, czekamy na kolejne części Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tickleguy
rozkręca się
rozkręca się



Dołączył: 26 Sty 2018
Posty: 55
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 22:39, 02 Wrz 2018    Temat postu:

Świetna historia, czyta się znakomicie! Przeczytałem jednym tchem.

Akcje ze stopami genialne i wspaniale opisane. Ale powiedz, nie korciło Cię nigdy coś podziałać z jego pachami? Kilka razy w historii dałeś znak, że Cię to kręci. Nie próbowałeś ich nigdy dotknąć, połaskotać, powąchać (oprócz sytuacji w aucie, która była bardzo podniecająca Very Happy)?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Petro
początkujący
początkujący



Dołączył: 04 Sie 2018
Posty: 16
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pon 18:07, 03 Wrz 2018    Temat postu:

Ostatnio nie miałem za bardzo czasu to już prawie blisko miesiąc od mojego ostatniego wpisu - no ale wiecie, życie jest trudne, praca jest długa a dopiero teraz tak na prawdę mam chwilę wolnego czasu więc z chęcią napiszę wam kontynuacje, pragnę jedynie ponowić fakt, że jeżeli ktoś oczekuje tutaj zwrotów akcji rodem z porno to niestety ale tego nie uświadczy Rolling Eyes nie mam zamiaru dodawać czegoś co nigdy się nie stało a jeśli ktoś nienawidzi "dłużyzn" a raczej nie czyta fabularnych wątków to może się zniechęcić niektórymi postami.

Oczywiście bardzo doceniam wszelkie miłe komentarze, wówczas wiem że nie piszę tego bezcelowo.

W odpowiedzi do jednego komentarza:
@tickleguy
Zdarzyło mi się to łącznie raz, ale to nie było nic wyjątkowego tak szczerze, mogę i z pewnością zamieszczę coś na ten temat - ale nie zamierzam wybijać się z przebiegu wydarzeń.



Wracając jednak do historii:
Moja beztroska zabawa z Patrykiem oraz życie które do tej pory wiedliśmy mogło ulec drobnemu załamaniu, przyprawić niektórych o zawał serca a także pierwszy raz w życiu zrobić coś skrajnie nieodpowiedzialnego by ratować "wielkiego brata" z opresji, nawet tym największym może czasami omsknąć się noga, szczególnie kiedy robią się coraz bardziej nieodpowiedzialni. Mówiłem już setki, tysiące razy jak bardzo go lubię, nie bez powodu, jeden z użytkowników forum napisał nawet do mnie w ostatnim czasie - dostąpił także zaszczytu zobaczenia zdjęć owego Patryka - jego reakcja była podobna do mojej kiedy widziałem go po raz pierwszy i nawet kiedy spotykam go po raz setny: Ta dziecinna twarz, irytujący uśmieszek oraz dość dobrze zbudowane ciało przyciąga takich jak my jak magnes. Przyciąga także wiele innych kłopotów a jego głupota przerasta czasami nawet moje oczekiwania.
W każdym razie wracając bezpośrednio do historii od czasów poprzednich wydarzeń mogło minąć kilka miesięcy, oprócz tego że raz na jakiś czas przybywałem do jego domu w celu "skontrolowania" jego stóp - przecież nie mogę pozwolić żeby ich gładkość oraz zapach poszedł na marne, prawda? - no i tego że ja Paulina oraz Klaudia wiedliśmy dość spokojne życie, spotykając się gdzieś po lasach czy też imprezując w końcu nastał ten moment, w którym stwierdziłem że to nie jest tak że Patryk wygląda na wielkiego przystojnego i głupawego typa, on po prostu taki jest. Jest jedną z tych osób, która już zawsze będzie numerem jeden w robieniu sobie kłopotów z niczego; tak było także i tym razem. Pamiętam ten dzień jak dziś, był to już zimowy wieczór, coś ok. grudnia, wszędzie śnieg a ja z moją pracą domową siedziałem wieczorową porą starając się zrozumieć kiedy ta cholerna matematyka lub raczej geometria przyda mi się w czymkolwiek - na pewno mi się nie przyda w tym co zaraz nastąpi. Otrzymałem, podczas moich zmagań z kartkami papieru, wiadomość od Klaudii że ona i Patryk siedzą właśnie przy lesie na murku i czy mógłbym przyjść bo jest sprawa do obgadania. Nie miałem jakoś większej ochoty na kolejny wieczorny wypad zimą w okolice lasu, już jutro idę do szkoły a kolejny dzień wagarów z powodu ciężkiego zatrucia organizmu alkoholem nie leży w moim interesie; no ale kiedy spojrzałem na stół widząc w pół zapisaną tuszem kartkę z niezrozumiałymi dla mnie wzorami potrzebnymi do obliczenia jakiegoś wpisanego trójkąta, stwierdziłem że "Tak, to raczej jest dobry czas na to żeby się przejść". Wziąłem więc swoje rzeczy i odliczyłem parę złotych na ewentualne piwo, góra dwa (wiadomo jak to się zawsze kończy, czyli po prostu jest tego więcej niż dwa), powiedziałem matce, że prawdopodobnie przed północą i wyruszyłem ze swojego mieszkania, mijając w drzwiach jakiegoś wujka, którego widziałem pierwszy raz na oczy od prawdopodobnie mojego chrztu, nikt ciekawy, nawet nie dostałem od niego żadnego pliku pieniędzy więc był tego wieczoru zbędny, z resztą jak i przez całe moje życie skoro go tyle lat nie widziałem. Przedzierając się przez zaspy śniegu ostatecznie dotarłem do naszego pobliskiego lasu, do miejsca spotkań oraz obgadywania wszelkich ważnych tematów oraz zagadnień dotyczących wszechświata - tak na prawdę to nie - to jest po prostu miejsce, w którym oprócz meneli siedzieliśmy głównie my, obecnie odziani w jakieś zimowe ciuchy; czapka Patryka, którą widziałem już z dala zawsze malowała na moich ustach lekki drwiący uśmiech, na prawdę widzieć go w takiej typowej "ruskiej" czapce (nie wiem szczerze jak to się nazywa, skórzana czapka prawdopodobnie pilotka, czy coś takiego) jest przezabawne. Tego wieczoru oprócz mrozu oraz Klaudii próbującej otworzyć butelkowe piwo o ogrodzenie oraz Patryka nie było tam nikogo innego, było cicho i spokojnie, co jest rzadkością w lecie wiec doceniałem tą kojącą ciszę nawet jeśli trząsłem się z zimna na murku. Klaudii ostatecznie udało się otworzyć butelki o wystający pręt z ogrodzenia, które swoją drogą nie wiem po cholerę tutaj jest, skoro nie zabezpiecza terenu przed wchodzeniem do lasu, więc mogliśmy usiąść w spokoju, ale ten wieczór był jakiś dziwny, tak przynajmniej odebrałem to już w pierwszych minutach. Patryk był wyjątkowo wyluzowany i spokojny zaś Klaudia spoglądała na mnie co chwila ze wzrokiem jakby chciała mnie przed czymś ostrzec, choć jeszcze nie wiedziałem przed czym dokładnie, jej blada twarz oraz płatki śniegu które lekko muskały jej policzki jeszcze bardziej utrwaliły mnie w przekonaniu że jest coś nie tak. Zacząłem więc na spokojnie, starając się opowiedzieć o moich ostatnich postępach w szkole, jakkolwiek by to nie nazwać chyba tym razem zdam bez większego problemu, sytuacja mogła się lekko rozluźnić wokoło, pożartowaliśmy i wypiliśmy pierwsze piwa, rzucając je bezkarnie za siebie by rozbiły się o nieośnieżone schodki na murek. W końcu Patryk powiedział że musi się wrócić jeszcze na chwilę do domu i zaraz tutaj wróci, jak zawsze ten cholerny chłopaczyna zapomniał pewnie nakarmić swojego psa albo wziąć go na spacer; ale gdy tylko się oddalił usłyszałem pierwsze słowa nieco strapionej Klaudii
"Rzucił szkołę" - mój wzrok natychmiast spoczął na niej jakby odpieczętowała jakiegoś pradawnego demona, moje brwi lekko się uniosły i po chwili zaśmiałem się stwierdzając że żartuje, że z pewnością żartuje a nasz wielki brat wcale nie jest debilem, który rok przed ukończeniem szkoły tak po prostu sobie z tego zrezygnował jakby nie szkoda było mu tych lat spędzonych w budzie. Mój śmiech szybko przerodził się w żałosny i nerwowy zaś moje dłonie załamały się i opadły na moje kolana, niemalże rozbiłem swoją butelkę z piwem i spoglądałem jak Patryk oddala się do domu.
"Japierdole" nic więcej kreatywnego z siebie nie mogłem wyrzucić, to nawet nie była frustracja, to po prostu załamanie, jestem osobą, która strasznie się o niego troszczy i zawsze chce jak najlepiej ale on nie zdawał sobie sprawy z tego co właśnie zrobił, wagary wagarami czy też słabe wyniki w nauce ale to przecież wszystko da się przetrwać czy też po prostu zmobilizować się. Nigdy wcześniej nie czułem takiego żalu związanego z drugą osobą, już swoje życiowe porażki czy też złe wybory nie wywierają na mnie takiego poczucia bezradności.
"No wiesz, teraz będzie miał więcej czasu na zajmowanie się interesem" ton głosu Klaudii był zupełnie naturalny, tak jakby nie bardzo ją to obchodziło pomimo że na początku wydawała się trochę bardziej przejęta lub po prostu bała się mojej reakcji oraz tego jak wielką sprawi mi to przykrość.
"Jakim kurwa interesem?" Warknąłem na nią stukając butelką o murek tak iż prawie ułamała się szyjka. Dobrze wiedziałem że Patryk zawsze miał brudne ręce, sprzedaż, handel - na szczęście nie produkcja tego gówna. Tego bym już mu raczej nie popuścił.
"Dla mnie plus" oznajmiła Klaudia ale widząc to jak bardzo jestem już nabuzowany i wściekły podniosła jedynie ręce w geście poddania się tak jakbym miał zapomnieć że zdanie które przed chwilą padło nie miało miejsca. Zacząłem więc rozmawiać z nią na ten temat, a raczej prowadziłem zewnętrzny monolog sam ze sobą, starając się połączyć wszystkie fakty, no ale tutaj nie było czego łączyć, to nie jest wzorek który można połączyć linią do kropek, to było oczywiste Patryk zrezygnował ze szkoły na rzecz wybujałego świata w jego pustej głowie. Mój monolog mógł trwać dość długo zanim znów zobaczyłem jego ucieszoną twarz kiedy zmierzał w naszym kierunku z kluczami do domu, które zapomniał wziąć ze sobą na wypadek gdyby wrócił późno a jego rodzice już spali, tak jego rodzice też czasami spędzają czas w domu, nieprawdopodobne. Zmarszczył lekko brwi kiedy był już prawie na wyciągnięcie mojej ręki, przechylił lekko łeb w prawą stronę wpatrując się we mnie jakby zobaczył coś nie z tej planety; byłem wściekły ale też rozżalony, nawet nie chcę tutaj opisywać słów które padły wtedy w mojej wymianie zdań z nim, czasami się zastanawiam jak spokojnie podchodzę do opisywania tych sytuacji, kiedy wówczas czułem się jakbym chciał go rozszarpać. Oczywiście oprócz moich wrzasków oraz finalnie prawie że płaczu, co było konsekwencją tego że tak bardzo olewa te sprawy, w końcu najważniejsze na tym etapie rozwoju jako człowieka, po prostu edukacja i zdobycie papieru zaświadczającego o tym, że coś ukończyłeś w życiu i jesteś w stanie to udowodnić. Pomimo całej mojej zawiłej i pełnej wulgarności wypowiedzi Patryk robił jedynie kwaśną minę, czasami lekko uśmiechając się a ostatnie delikatnie przytulając mnie do swojej klatki piersiowej a raczej kurtki, to nie znaczenia, nadal mogłem poczuć jego zapach, te lekkie perfumy oraz ten jego naturalny posmak jego ciała. Klaudia również poklepała mnie po kolanie kiedy w ostatnich słowach mojego rozżalenia nazwałem go debilem, tak jakby się z tym zgadzała ale jednak nie traktowała tego do końca poważnie. Otarłem więc łzy i przywróciłem się do normalności kiedy wielki brat wręczył mi kolejną butelkę z piwem; resztę wieczoru spędził na opowiadaniu nam jego wielkiego planu, widziałem pasję w jego oczach, to jak nie jest on skupiony na tym by wiecznie handlować jakimiś brudami ale także zrobić coś bardziej wyjątkowego w jego życiu, wiedziałem że jego plany nie mogą być w pełni zrealizowane, brzmiały zbyt górnolotnie ale nie chciałem psuć tego momentu i tak byłem już strasznie zbrukany tym co przed chwilą się tutaj wydarzyło oraz jaki może mieć to wpływ na jego przyszłość; wtedy też stwierdziłem że nawet jeśli się tak zdarzy że Patryk będzie kiedykolwiek w ciężkiej sytuacji finansowej to zawsze będzie mógł na mnie liczyć, jest bardzo ważny w moim życiu i bez niego, bez tych wszystkich ludzi których razem poznaliśmy nie byłbym nigdy takim samym człowiekiem jak teraz. Siedzieliśmy tak we troje na murku, przyglądając się miastu z daleka, rozgrzewając się nawzajem, ocierając się lekko o siebie, nawet alkohol nie był w stanie pomóc mi teraz rozładować tych emocji a jedynie zadręczałem się, że może być tylko gorzej. Ostatecznie Klaudia powiedziała ok. 1 w nocy że musi już iść a ja zdałem sobie sprawę z tego jak późno już jest i jak bardzo matka będzie na mnie zła że nie zostawiłem jej żadnej wiadomości o tym że wrócę później niż zakładałem, pośpiesznie wysłałem jej sms'a i szybko poderwaliśmy się na równe nogi zaś nasza młoda buntowniczka ruszyła już przed siebie nie żegnając się z nami, to dla niej bardzo typowe, nigdy nie lubi pożegnań oraz zbędnego gadania. Tak więc trzymając się blisko Patryka ruszyłem z nim w kierunku jego mieszkania, na szczęście nie mieszkamy zbyt daleko od siebie więc mogłem go odprowadzić a nawet wejść do jego domu jeszcze na chwilę. Skradaliśmy się po schodach tak by jego rodzice na pewno nas nie usłyszeli, nawet jego pies już spał i nie naszczekał na mnie w progu, pomimo że robi to zawsze za każdym razem jakby to był jakiś rytuał powitania nowego gościa w domu. Przebrnęliśmy przez przedpokój i ruszyliśmy w prawo w stronę jego pokoju, na szczęście jego rodzice już spali, rzadko mogę ich widywać w tym domu, czasami wydaje mi się że Patryk jest jedyną osobą mieszkającą w tym bloku. Usiadłem więc na jego łóżku i zdjąłem kurtkę, pomimo że było już późno i musiałem niedługo wracać do domu to chyba jedna godzina w tą czy w tamtą nie zmieni jakoś dużo. Patryk po prostu zrzucił z siebie kurtkę i usiadł na swoim już nieco skrzypiącym obrotowym fotelu i z szerokim uśmiechem zarzucił swoje stopy odziane w czarne skarpetki tuż obok mnie, zapach jak zawsze był zniewalający a jako że robiliśmy to już wiele razy nawet nie musiał nic do tego dodawać, po prostu sunąłem palcami wzdłuż jego skarpetek aż w końcu bardzo powoli zdjąłem je lub raczej odkleiłem od jego zmęczonych nóg, położyłem sobie je na prawym udzie i lekko masowałem kiedy on zrelaksowany i z zamkniętymi oczami wygodnie rozsiadł się na fotelu. Mówiąc coś szeptem;
"Zajebiście że wciąż tu jesteś" powiedział tak cicho jak tylko mógł, w pełni zrozumiała sytuacja, trudno byłoby wytłumaczyć jego rodzicom taki widok gdyby jednak usłyszeli że ich syn wrócił do domu.
"Zajebiście by było gdybyś nie rzucał szkoły debilu" warknąłem do niego cicho jednocześnie zaciskając moje dłonie na jego podeszwach, co sprawiło że lekko się roześmiał i trącił swoimi wielkimi paluchami zewnętrzną część mojej dłoni. Jego stopy były mokre, tylko tyle pamiętam, nie wiem czy była to bardziej kwestia tego, że jego buty mogły trochę przemoczyć się podczas drogi przez zaspy śniegu czy są po prostu aż tak cholernie zmęczone dniem, zapach nie był jakoś szczególnie mocniejszy niż zawsze, myślę o czymś pomiędzy jednym a drugim powodem. Musiałem więc je rozgrzać bo oprócz tego że były mokre to jednakże nieco zimne, tak więc zabrałem się porządnie do roboty z moimi rękami kiedy po cichu kontynuowaliśmy naszą rozmowę, to było dość ciężkie, szczególnie że obracałem się dziesiątki razy w stronę drzwi by mieć pewność że jego rodzice przypadkiem się nie obudzili, nie wiem jak on może się po prostu tym aż bardzo nie przejmować, moje serce drżało bardziej niż zawsze to był strach pomieszany ze służebnością wobec niego jak sądzę; nie lubię takich stresowych sytuacji, pomimo że to nie mój dom i nie moi rodzice. Starałem się mu wyjaśnić podczas masażu moje stanowisko na temat tego co właśnie się stało, natomiast on kontynuował swoje ulotne wizje przyszłości, które kreował w swojej głowie. Strasznie mnie to irytowało ale tak długo jak mogłem mu służyć w taki czy inny sposób to nie było aż tak ważne. Niestety nie mogłem się nacieszyć tą zabawą zbyt długo, noc mijała szybko a o 9:00 rano musiałem być już w szkole i pisać jakiś bardzo ważny egzamin.
Żeby tylko egzamin, kiedy tylko udało mi się ulotnić z domu Patryka szybko pobiegłem do swojego domu chowając się pod koc i przyciskając głowę poduszką tak jakby miało to w jakikolwiek sposób przyspieszyć proces snu, to chyba tak nie działa; ale nie miałem zbyt wiele czasu na odpoczynek. Jak zawsze noc była ciężka ponieważ nie potrafię spać, nigdy nie umiałem, nie wtedy kiedy mam takie parcie w moich bokserkach, pomimo tamtych zdarzeń to nie mogłem powiedzieć że to przytulenie a następnie krótki masaż nie podobał mi się, kochałem go za takie akcje. A skoro już mowa o akcjach to-

następny wpis będzie dość ciekawy.

Skakaliście już kiedyś po balkonach?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum dla fetyszystów męskich stóp Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin